audio / video | 24.02.2011

Komiks o Chopinie na przemiał, czyli kto "nie skumał"

autor: Administrator

Awantura o polsko-niemiecki komiks po reportażu TVN Warszawa. Jak gniewnie donosi warszawski reporter polskie państwo, czyli polska ambasada w Berlinie wydaje budżetowe pieniądze (30 tysięcy euro), by uczyć niemieckie dzieci, że Fryderyk Chopin przeklina i siedzi w więzieniu. Ministerstwo Spraw Zagranicznych reaguje gwałtownie i mówi, że cały komiks idzie na przemiał. Tymczasem ani reporter, ani ministerstwo nie mają tu racji. Kto więc ma? Niemcy-online.pl próbowały ustalić, o co chodzi w tej "rozdmuchanej awanturze na obrazki"

Tomasz Sikora

Wiadomo jedno, ktoś tu czegoś nie zrozumiał.

Sprawa wygląda tak: Ministerstwo Spraw Zagranicznych i polska ambasada w Berlinie sfinansowały w ramach Roku Szopenowskiego powstanie komiksu "Chopin New Romantic" na temat polsko-francuskiego kompozytora. Komiks wydala oficyna Kultura Gniewu. Na etapie tworzenia komiksu (czy raczej komiksów, bo na antologię składa się 9 tekstów polskich i niemieckich autorów, dodajmy czołowych i prestiżowych twórców) swoje uwagi zgłaszała ambasada polski w Berlinie. Choć ambasada mogła ingerować w treść nie było zastrzeżeń co do poszczególnych tekstów.

Antologia została wydrukowana, składa się z polskich i niemieckich tekstów, tłumaczonych w obie strony, tłumaczenie teksów nadzorowała ambasada. Wtedy nie było wątpliwości co do jakości antologii. Dopiero po materiale prasowym rozpętała się burza, bo ktoś w ministerstwie zdecydował, ze skoro komiks to na pewno dla dzieci.

Gdy już zdecydowano, że to publikacja dla dzieci to "nagle" okazało się, że jedna z 9 nowel, autorstwa znanego polskiego muzyka i komiksiarza Krzysztofa Ostrowskiego z Cool Kids of Death zawiera wiele wulgaryzmów. Antologia "Chopin New Romantic" składa się z kilku komiksów w dwóch wersjach językowych: polskiej i niemieckiej. Autorami poszczególnych części są znani polscy graficy.

Według TVN Warszawa i później Gazety Wyborczej bohaterem części narysowanej przez Krzysztofa Ostrowskiego jest postać podobna z wyglądu do Chopina, która wraz ze swoim znajomym, wulgarnym skinheadem, przyjeżdża do więzienia, by dać koncert. Dialogi tej części zawierają wiele wulgaryzmów. Tyle, ze jak przyznaje sam Grabowski i co wynika z treści komiksu, tu bohaterem nie jest Chopin, a współczesny artysta, których chce się "podpiąć" pod obchody roku kompozytora. Ten komiks to satyra na współczesny styl upamiętniania wielkich Polaków.

Ale mleko już się rozlało, ktoś z ministerstwa zdecydował, że komiks, jak to komiks, powinien trafić do niemieckich szkół. Co z kolei oburzyło reportera, że Szopen, który klnie to nie jest dobra promocja Polski i kompozytora w Niemczech. Wtedy obudzili się nagle pracownicy polskiego konsulatu, przeglądający wydawnictwo. Przerażeni zdecydowali, że komiks zamiast do uczniów trafił do magazynu.

Wydanie antologii, mającej być uwieńczeniem Roku Chopinowskiego, kosztowało 30 tysięcy euro. Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, zapytany o sprawę przez dziennikarzy TVN, odmówił komentarza. Tak samo postąpili przedstawiciele Muzeum Fryderyka Chopina w Warszawie i biura promocji miasta Warszawy.

W końcu MSZ zapowiedziało, że komiks, który miał promować muzykę Fryderyka Chopina, zostanie zniszczony. Powiedzmy jasno: komiks owszem zawiera wulgaryzmy, ale jest przeznaczony dla dorosłego odbiorcy. To nic nietypowego, na świecie powstaje sporo rysunkowych historii, które przeznaczone są dla dorosłych odbiorców. Komiks od samego początku kierowany był także do dorosłego czytelnika.

Duże znaczenie w rozwoju komiksu miała rewolucja obyczajowa w latach sześćdziesiątych - tworzący w tym czasie artyści zaczęli wykorzystywać komiks, by komentować politykę i problemy społeczne. Dziś komiksy nie boją się żadnej tematyki. Dzisiaj nie jest niczym dziwnym, że komiksy opowiadają o obozach koncentracyjnych (choćby "Maus" Arta Spiegelmana, nagrodzonego Pulitzerem komiks o Holokauście), walce ze śmiertelną chorobą czy rewolucji irańskiej.

Na etapie tworzenia antologii ambasada nie informowała, żadnego z autorów, że to książka dla dzieci. W gotową całość ambasada także nie zgłaszała zastrzeżeń. Te pojawiły się , gdy Warszawa zdecydowała, ze komiks powinien trafić do niemieckich szkół. Po drugie w dyskusyjnym komiksie Ostrowskiego to nie Chopin przeklina a figura współczesnego artysty.

Ministerstwo kompletnie nie zrozumiało projektu, na który wydało 30 tysięcy euro, a potem zdecydowało, ze gotową antologię (zdaniem krytyków - świetną i na wybitnym poziomie) każe przemielić. Świadczą o tym wypowiedzi pracowników ministerstwa: Mamy do czynienia z przypadkiem, który nie powinien się zdarzyć. Projekt, który był zatwierdzony - na bardzo wstępnym etapie - przez ministerstwo (...) został zrealizowany w formie, która jest niedopuszczalna. Nie może być dystrybuowana ta publikacja, która miała służyć promocji Fryderyka Chopina i Polski. Ubolewamy, że w ogóle doszło do takiej sytuacji" - oświadczył we wtorek wiceszef MSZ Jan Borkowski.

Powoli jednak do MSZ docierają opinie ekspertów, zajmujących się komiksem, którzy bronią publikacji. Dziennikarz i publicysta Bartłomiej Chaciński, autor słowników języka młodzieżowego, uważa, że kontrowersje wynikają z niezrozumienia istoty medium, jakim jest komiks. Wskazuje, że brzydkie słowa są elementem literatury, choćby w jej ostatnich polskich przykładach promujących Polskę na świecie, jak książki Doroty Masłowskiej.

W komiksie (wulgaryzmy) pełnią rolę równie naturalnego środka wyrazu, tyle że nie wszyscy zdają sobie sprawę, że komiks to medium adresowane nie tylko do młodszych, ale i tych dojrzałych odbiorców - powiedział Chaciński.

Tak czy inaczej MSZ zapowiada, że publikacja zostanie zniszczona, a wobec tych, którzy mogli "powstrzymać taką publikację", a tego nie zrobili, zostaną wyciągnięte konsekwencje służbowe.

Jakie konkretnie treści zawiera problematyczny komiks Ostrowskiego? "Je...y cweloholokaust", "ta ci.a, co tu siedziała", "na ch.j on tam stoi", efekt koniowalenia" - takie między innymi zwroty wykorzystał Ostrowski. Inni autorzy to - uznani twórcy komiksów z Niemiec i Polski: Jakub Rebelka, Marcus "Mawil" Witzel, Jacek Frąś, Sascha Hommer, Agata "Endo" Nowicka, Andreas Michale, Patryk Mogilnicki, Jan-Frederik Bandel, Monika Powalisz, Grzegorz Janusz. Wulgarne zwroty pojawiają się tylko w opowiadaniu Krzysztofa Ostrowskiego. Akcja rozgrywa się w więzieniu, w którym ma się odbyć koncert artysty, przypominającego nieco wyglądem Szopena.

To nieortodoksyjne, a czasami idące wręcz pod prąd i prowokacyjne podejście do postaci Fryderyka Chopina kreuje nie tylko zupełnie inny obraz słynnego Polaka, ale pokazuje także swobodę i siłę komiksowego medium. Wychodząc od Chopina, ale idąc za głosem serca, wyobraźni i artystycznej wrażliwości młodzi twórcy stworzyli oryginalny, niebanalny album, będący doskonałym akcentem na zakończenie Roku Chopinowskiego - w ten sposób antologię opisuje Kultura Gniewu na swoich stronach internetowych. Darmową publikację wydano w 2 tysiącach egzemplarzy, kosztem 30 tysięcy euro. Na okładce widnieje znak godła polskiego wraz z informacją, że wydawcą jest ambasada polska w Berlinie.

Komiks miał się wpisywać w program promocji polskiej kultury w Roku Chopinowskim, zakładający wykorzystanie różnych form wyrazu artystycznego, tak by przekazać nieco inny od tradycyjnego obraz Polski za granicą. To się raczej nie udało, bo wygrało połączenie błędnych decyzji urzędników najpierw zamawiających komiks, a potem bezrozumnie kierujących go do dzieci, oraz polityczna poprawność nakazująca MSZ zniszczenie całego nakładu.

Fani sztuki komiksowej już teraz na niemieckich forach internetowych porównują zniszczenie komiksu do nazistowskiego palenia książek w Berlinie. O taką promocję Polsce na pewno nie chodziło.

Tutaj Bartek Wieliński z Gazety Wyborczej przegląda ów dyskusyjny komiks.