audio / video | 05.03.2011

Sambodrom po niemiecku - Rosenmontag

autor: Administrator

Tradycja karnawału - w Polsce to zgrzebne wspomnienia zabaw w PRLu i Lutka Danielaka zagrzewającego do zabawy całą salę za pomocą nieśmiertelnego piosenka radość w nas wyzwala, la la la la, la la la la. Tymczasem wystarczy wybrać się do Niemiec by zobaczyć świętowanie tak kolorowe jak w Brazylii, ale podszyte naszą europejską tradycją odpustową. Za nami kolejny kolorowy Rosenmontag

Tomasz Sikora

Setki tysięcy przebierańców świętowało na ulicach niemieckich miast karnawałowy Rosenmontag. Różany Poniedziałek to okazja do drwin i zakpienia z całej świętości dnia codziennego. W Rosenmontag konwenanse się nie liczą, liczy się nieco grubiańskie kpienie z polityków i obdarowywanie publiczności słodyczami.

Za stolicę karnawału uchodzi Nadrenia. W miastach tego landu tradycja jest najbarwniejsza i najwięcej ludzi bawi się w barwnych pochodach.W tym roku barwne korowody w karnawałowych grodach - Kolonii, Moguncji i Duesseldorfie - podziwiały 2,5-3 miliony ludzi. A wszystko mimo mroźnej pogody oraz śniegu.

Rosenmontag to święto będące kulminacyjnym punktem karnawału w Niemczech. Pochody - inaczej niż brazylijski sambodrom skupiony tylko na zabawie, w Niemczech są okazją do drwin z polityków niemieckich, jak i zagranicznych.

Tradycja karnawałowych zabaw połączonych z pochodami w Niemczech pochodzi ze średniowiecza. Na początku XIX w. obchody Różanego Poniedziałku stały się okazją do wyrażenia protestu przeciwko władzy, którą wówczas byli francuscy okupanci, a następnie, po przyłączeniu Nadrenii do Prus, przeciwko władzom pruskim.

W tym roku - jak i w latach poprzednich ulubionymi postaciami autorów wielkich lalek na platformach jadących ulicami miast, byli kanclerz Niemiec Angela Merkel i członkowie jej rządu. W Kolonii Merkel została przedstawiona jako ratownik, ubrana w bardzo skąpy strój kąpielowy w barwach narodowych i ratująca tonących obywateli swojego kraju, wciąganych w wodę przez potwory symbolizujące kontrowersyjne rządowe projekty, w tym projekt reformy służby zdrowia.

W Kolonii kanclerz wystąpiła w bikini, w Duesseldorfie nomen omen nie zostawiono na niej suchej nitki. Na platformie  przejechała postać nagiej pani kanclerz, która zdaje się być o krok od popełnienia grzechu pierworodnego. Zakazany owoc, którym wąż kusi Angelę Merkel w stroju Ewy, to... płyta CD ze skradzionymi danymi bankowymi niemieckich oszustów podatkowych.

W korowodzie w Moguncji Merkel wystąpiła u boku wicekanclerza Guido Westerwelle. Oboje grają w lotto, by mieć z czego sfinansować obiecane obniżki podatków.

W tym roku nie było tak skandalizująco jak trzy lata temu. Wtedy na platformach znalazło się również miejsce dla neofaszystowskiej partii NPD. W Moguncji została przedstawiona jako odchody Hitlera klęczącego z opuszczonymi spodniami. Z obawy przed atakiem neonazistów, lalkę tę odkryto przed widzami dopiero przed rozpoczęciem parady.

Podczas parad członkowie karnawałowych stowarzyszeń rozdawali widzom cukierki, czekoladki i inne łakocie. Część bardziej pomysłowych widzów przyniosła torby i parasole, dzięki czemu mogli nałapać większą ilość słodyczy. Blisko 12 tysięcy kolońskich błaznów rozdało publiczności 300 ton słodyczy.

Zarówno uczestnicy jak i widzowie pochodów przebrani byli w kostiumy piratów, klaunów i czarownic.

Po pochodach zabawa przeniosła się do restauracji, barów i klubów, gdzie była kontynuowana do białego rana.

130 barwnych platform przejechało ponad sześciokilometrową trasą korowodu w Kolonii. Dominowały tu motywy zaczerpnięte z polityki międzynarodowej: prezydent Iranu Mahmud Ahmadineżad na oczach kowboja Obamy prowadził konia trojańskiego z bombą atomową, a premier Włoch Silvio Berlusconi pławił się w morzu kobiecych piersi.