audio / video | 23.08.2018

Wakacje w "heimacie"

autor: Tomasz Sikora

Wakacje - w Grecji niekoniecznie, bo kryzys i niepewność, czy lotniska w dniu powrotu nie zastrajkują, a i Niemcy w Grecji prasy najlepszej nie mają, w Hiszpanii "ruch oburzonych"... to może sprawdzić kraj lat dziecinnych? Skoro zresztą "moje auto już tam jest", tam prowadzą wspomnienia rodziców i dziadków. Życie wspomnień i wspominkowa turystyka. Właśnie teraz, w czasie wakacji rozkwita wielki ruch seniorów. By choć raz w życiu wybrać się w podróż do kraju lat dziecinnych.

 

Tomasz Sikora

 

Cel? Posen, Breslau, Gruenberg, Hirschberg, Kattowitz, Danzig, Stettin etc. I nie ma się co dziwić - polskie odpowiedniki tych nazw niewiele mówią pasażerom tych autobusów. W ich głowach i pamięci wciąż funkcjonują nazwy niemieckie, niezapomniane od 1945 roku, choć minęło już 65 lat.

 

Zresztą umówmy się, że to też chwyt marketingowy niemieckiego przewoźnika, każdy 'wypędzony' lub po prostu 'uciekinier' (po niemiecku wolą jednak wypędzony) wie dobrze jak po polsku nazywa się miejscowość jego pochodzenia, czy może miejsce, gdzie przyszli na świat rodzice czy dziadkowie. Ale biuro podróży chce wywołać nastrój nostalgii, więc w folderach reklamowych zamieszcza stare zdjęcia, Gdańska, Poznania, Gorzowa czy Wałbrzycha.

 

Już w okolicach stycznia czy lutego drukowane w wysokim nakładzie ulotki trafiają do stowarzyszeń, kościołów i ziomkostw. W folderach stare czarno-białe zdjęcia, ale też współczesne widoki. Jeśli jednak zdjęcia kolorowe to wyłącznie odrestaurowanych kamienic i zabytków. I dopiski - zobacz miejsce swego urodzenia, sprawdź, co się zmieniło przez 65 lat, to ostatnia taka twoja szansa.

 

Choć to sformułowanie o "ostatniej twojej szansie" brzmi niezbyt grzecznie, to jednak biura podróży i touroperatorzy wiedzą co mówią, Heimat-Turistik powoli zamiera, czy może bardziej trafnie - umiera. Średnia wieku w ziomkostwach dawnych niemieckich ziem wschodnich waha się w granicach 80 lat. I to też tylko dlatego, że babcie i prababcie zapisują do stowarzyszeń wnuki, bo wielu członków ma ponad 90 lat.

 

Dlatego stwierdzenie "to ostatnia twoja szansa" jest volens nolens prawdziwe, do tego jednak ma też poruszyć serca wnuków, którzy powinni się szarpnąć i "ostatnią taką podróż" (znów niezbyt grzeczne sformułowanie z prospektu) zafundować dziadkom. To do nich skierowana jest oferta internetowa. Na stronach tych mniejszych towarzystw turystycznych mniej zdjęć czarno-białych. Za to więcej kolorów i sugestii "zafunduj rodzicom i dziadkom podróż do krainy lat młodości" ożyw ich wspomnienia będą ci dozgonnie (sic!- T.S.) wdzięczni.

 

Niektórzy touroperatorzy już wręcz stawiają kreskę na prymarnym adresacie ofert Heimat-Touristik, który dziś jest schorowanym osiemdziesięciokilkuletnim staruszkiem, i od razu piszą: zobacz skąd pochodził twój przodek. Polska już nie jest krajem białych niedźwiedzi, to członek Unii Europejskiej, jest tam już bezpiecznie, choć nie tak byś się tam wybierał sam - lepiej pojedź z nami zobaczyć skąd pochodzi Twoja rodzina.

 

Czy jadą też młodsi - nie wiadomo, choć według szacunków gdańskiego magistratu, który w ubiegłym roku zlecił badanie grup wiekowych odwiedzających Polskę, to średnia wieku niemieckich gości waha się w granicach sześdziesiątki. Co to oznacza? Właściwie może znaczyć wszystko - być może internetowe zachęty trafiły na podatny grunt, a może z prawdziwymi kresowiakami na wycieczkę do Polski jada też synowie i córki - raczej w charakterze opiekunów niż żywo zainteresowanych tematem turystów.

 

Przyjeżdżają na tydzień, w porywach dwa. To całkiem droga (od 600 do 1500 euro za osobę) wyprawa. Droga, ale też dużo drogi do przebycia, bo zwykle to wycieczki objazdowe, rzadko przez całą Polskę, raczej gruntownie objeżdżają jeden region śpiąc w dwóch, trzech hotelikach i traktując je jako miejsce wypadowe. A wypady to odwiedziny miast dużych ale też tych mniejszych.

 

Wypadają z autobusu, godzina na spacer po miejscowości, obowiązkowa wizyta na cmentarzu, bo głównie tam można znaleźć faktyczne ślady niemieckiej przeszłości, często w kościele, choć te, już także w Polsce, zwykle w tygodniu są pozamykane.

 

Mało kto decyduje się zapukać do swego dawnego domu, o ile ten jeszcze w ogóle stoi. Brakuje śmiałości, już samym wielkim przeżyciem jest jego widok po kilkudziesięciu latach.

 

Jak relacjonują niemieccy przewodnicy takich grup, podejścia są dwa - rzadziej złość, że przebudowany, że przerobiony, częściej pogodzenie, a nawet entuzjazm, że się nie rozpadł, ze nowa dachówka, że zadbany.

 

Do domów nie pukają, bo wiedzą, że w tej miejscowości są tylko pół godziny, bo zaraz kolejna, bo zaraz ktoś inny będzie przeżywał to samo. Wycieczki są bowiem przygotowywane pod uczestników. W folderach planuje się tylko region, w który wycieczka pojedzie, potem już po zgłoszeniu uczestników planuje trasę, gdzie autobus zajedzie. Chodzi bowiem o to, by każdy zawitał choć na chwilę w rodzinne strony.

 

Ale stary dom, może tylko stodoła, a może tylko kościół lub ułożenie ulic - to zostaje w pamięci. Potem za pół roku, za rok Heimat-Turyści proszą rodzinę i mocno obładowanym samochodem osobowym przyjeżdżają znów. Teraz już wyposażeni w bombonierkę, albo i kwiaty decydują się zapukać do starego domu, a może tylko do proboszcza.

 

Często na kartce mają napisane dane na temat rodziny i parę polskich zdań. Trudno się dogadać, gdy brakuje wspólnego języka, a jeśli nawet we wsi ktoś operuje niemieckim, to zazwyczaj wystarczy on na to, by pogadać o samochodzie, ale nie wspomnieniach i wrażeniach. Niemiecki to język ściągania aut, ale nie ściągania z zamierzchłej historii faktów i dat.

 

To nie są wizyty z myślą o powrocie, nie mówi nikt, że tu wróci, że odzyska dom. Takich rozmów, nawet w autobusie, gdy są sami ze sobą, gdy mogliby popuścić wodze fantazji, nie ma. To se ne vrati, to całkiem inny świat. Ale miło zobaczyć, sprawdzić, zatoczyć koło, poczuć na powrót jako "ostatnią taką szansę" zapach kwiatów w kraju lat dziecinnych.



o autorze

Tomasz Sikora

Tomasz Sikora

redaktor naczelny niemcy-online.pl, dziennikarz Polskiego Radia specjalizujący się w tematyce niemieckiej, pracownik wrocławskiego Centrum im. Willy'ego Brandta.

Inne artykuły

audio / video

Praca marzeń: 16 500 euro za leżenie!

audio / video

S!sters dla Izraela!

audio / video

Nie gap się

audio / video

Sposób na choinki

audio / video

Jak się żyje w komunie?

audio / video

Sputniki z kartonu

audio / video

Berlin ponad 100 lat temu

audio / video

Tschuess DDR! na youtube

audio / video

Dźwięk ciszy

audio / video

Pomocy, ściga mnie wiewiórka!