edukacja | 09.11.2009

Brytyjskie spiskowanie

autor: Beata Michałek

 Upadek Muru Berlińskiego 9 listopada 1989 roku obudził w Europie uzasadnione pytanie: czy Niemcy jednoczą się nie za szybko i czy już zjednoczone nie będą za silne? Nie bez powodu przecież w 1945 roku zdecydowano się na sektorowy podział dawnej Rzeszy. Jak szybko mamy się zgodzić na to łączenie, czy nie powinniśmy go opóźniać - takie pytania o dziwo zadawano sobie nie w ZSRR czy innych krajach bloku wschodniego, ale u potencjalnych "przyjaciół zjednoczenia" Dowodzą tego odtajnione właśnie dokumenty.

Beata Michałek

Szybkość następujących po sobie zdarzeń z jesieni 1989 roku niepokoiła dwa najważniejsze zachodnioeuropejskie państwa. Partnerzy Bonn – Wielka Brytania i Francja oficjalnie robiły dobrą minę. Nieoficjalnie grały złą grę.  Odtajnione przed kilkoma miesiącami dokumenty brytyjskiego Foreign Office ukazują, że opór premier Margaret Thatcher względem powołania jednego państwa niemieckiego był o wiele większy, głębszy i żarliwszy niż to powszechnie uważano.

Brytyjska przywódczyni nie cofała się nawet przed nakłanianiem Michaiła Gorbaczowa do bardziej energicznego zastopowania tempa zjednoczenia Niemiec, choć zdawała sobie dokładnie sprawę z nieuchronności tego procesu. Niechęci, a może wręcz fobii Thatcher nie podzielał brytyjski MSZ, z ministrem Douglasem Hurdem i ambasadorem w Bonn Christopherem Mallaby włącznie. Brytyjska dyplomacja była pragmatyczna. Zamiast roztrząsać strachy przywódczyni myślała już o przyszłym ułożeniu relacji z większymi i potężniejszymi Niemcami. Co Niemcy od Odry do Renu mogłyby dać? Przy umiejętnym rozegraniu sytuacji pomogłyby w utrzymaniu, czy nawet zwiększeniu, wpływu Londynu we Wspólnotach Europejskich. Także wspólny front Francusko-Niemiecko-Angielski byłby mocniejszy w relacjach ze Stanami.

Na tle takiej postawy sprawująca swój urząd już od 1979 roku Thatcher jawiła się jako osoba nie potrafiąca dostosować się do zachodzących na kontynencie zmian. Może ukazanie w takim „postępowym” świetle własnych szeregów, jest przyczyną odtajnienia dokumentów przez brytyjski MSZ, a nie okrągła rocznica zburzenia muru - jak się na wyspach oficjalnie podaje. Nie zmienia to jednak rangi ważności udostępnionych materiałów, co potwierdzają  liczne artykuły w opiniotwórczej brytyjskiej prasie.

W swoich planach spowolnienia zjednoczenia brytyjska premier liczyła na ścisłe współdziałanie z francuskim prezydentem Francois Mitterandem. Kwestia niemiecka była najważniejszym tematem rozmów obu przywódców na przełomie 1989 i 1990 roku. W trakcie spotkania Rady Europejskiej 8 grudnia  1989 prezydent Mitterand podjudzał Thatcher przeciw Kohlowi. Jego zdaniem kanclerz Kohl przestał liczyć się z „wrażliwością innych narodów” i dążąc do wchłonięcia NRD grał na „niemieckich uczuciach narodowych”. Takie słowa były po myśli konserwatywnej premier. Jak przyznawała: Paryż i Londyn nie mogą sobie pozwolić na „wymknięcie się wydarzeń z pod kontroli”. Jej zdaniem zespolenie Niemiec mogło się odbyć jedynie zgodnie z „interesami” Wielkiej Brytanii. A wyspiarski interes wykluczał tak błyskawiczny demontaż NRD. Na drodze hamulcowych starań brytyjskiej premier stanęła ówczesna wspólnota europejska. Rada Europejska przychyliła się do argumentów Kohla i poparła zjednoczeniowe aspiracje. Stało się to „dobitnym” dowodem na osamotnienie Thatcher. Francuskiego prezydenta stać było tylko na wcześniejsze "szeptanki" i Mitterand nie miał realnej siły zdolnej zablokować zjednoczenie.

Po raz kolejny zachodnioeuropejscy liderzy spotkali się 20 stycznia 1990 roku w paryskim Pałacu Elizejskim. Thatcher niedwuznacznie skrytykowała wówczas pozostałych partnerów za „mglistość” stanowiska w kwestii powstania jednolitych Niemiec i brak otwartego wyrażenia własnych zastrzeżeń. Lokatorka Downing Street przypomniała o prawnych środkach nacisku na Bonn. Można posłużyć się traktatami międzynarodowymi, można zablokować zgodę na wejście NRD do Wspólnot Europejskich. Zdaniem brytyjskiej premier w ostatnich miesiącach RFN „testowała” reakcje partnerów i teraz należy  postawić ją do pionu - stawiając NRD „w kolejce” do bram Brukseli. By Kohl zaczął liczyć się z opinią "przyjaciół". Thatcher uwypukliła także zdecydowanie środkowoeuropejski kontekst zjednoczenia. Zasugerowała, że zaowocować może dążeniem przez Niemcy do ponownej hegemonii nad Polską i mniejszymi krajami wyzwalającymi się spod wpływu ZSRR. Przytakujący Thatcher francuski prezydent dodawał nawet w bardziej alarmującym tonie o „brutalności” zachowania Zachodnich Niemiec. Tak nagła perspektywa zjednoczenia znowu ich zmieniała w „złych Niemców” - skoncentrowanych ślepo na własnych interesach. Mitterrand zrelacjonował partnerce zza kanału La Manche ostatnie rozmowy z Kohlem i ministrem spraw zagranicznych RFN Hansem Dietrichem Genscherem.

Ponoć Francuz napominał ich, że muszą liczyć się z „konsekwencjami” tj. z powrotem do sytuacji z 1913 roku. Wtedy to powstał sojusz państw zaniepokojonych zbyt silnymi i potężnymi Niemcami. Jednak po raz kolejny ,pomimo tak ostrych sformułowań, (padły sugestie, że Niemcy teraz są silniejsze "niż za Hitlera") prezydent Francji przyznał, że właściwie nie ma alternatywy dla forsowanego przez  Kohla kalendarza zjednoczenia. Spotkanie potencjalnych „hamulcowych” było w rzeczywistości bezproduktywne. To w praktyce były tylko słowa, czyny wyznaczał niemiecki kanclerz i samo społeczeństwo wschodnioniemieckie, o którego „uszanowanie” podmiotowości apelowali przecież i Mitterrand i Thatcher.

W następnych miesiącach brytyjska szefowa rządu stopniowo godziła się ze stanowiskiem własnego MSZ, "Ostrożność” wobec nieuniknionego rozwoju wydarzeń musiała zastąpić troska o ułożenie relacji już nie z Bonn ale Berlinem. Według francuskich źródeł jeszcze w marcu 1990 roku Thatcher mówiła o „niemieckim zagrożeniu” i zdolności Kohla „do wszystkiego”. Była jednak zbyt doświadczonym politykiem, aby ryzykować idące dalej kroki, bez poparcia pozostałych stolic EWG, Waszyngtonu i pogrążonego we własnych kłopotach ZSRR.

 

Omawiane dokumenty zawiera tom German Unification 1989-1990, Documents on British Policy Overseas, Series III, Vol. VIII wydany we wrześniu 2009 przez londyńskie wydawnictwo Routledge.

Niektóre dokumenty z tej edycji dostępne są już w wersji elektronicznej: patrz tutaj.