edukacja | 03.10.2014

Pamięć enerdowskiej przeszłości

autor: Evelyna Schmidt
Pamięć enerdowskiej przeszłości
Polskie spory o pamięć historyczną trwają właściwie od ogłoszenia przez Tadeusza Mazowieckiego „grubej kreski” w sejmowym expose w 1989 roku. Jak sprawę komunistycznej przeszłości rozwiązano za Odrą?

Praca nad pamięcią historyczną kojarzona jest w Niemczech z nazwami różnych organizacji, badania nad dyktaturą SED łączą się oprócz tego z jedną i to bardzo konkretną. 

Niezależnie od tego, czy mowa jest o uroczystych obchodach jubileuszu urodzin byłego kanclerza Niemiec Helmuta Kohla, czy też wspomina się ostatnie niepokoje na Ukrainie, oba wydarzenia łączy za każdym razem nawiązanie do procesu ponownego zjednoczenia Niemiec.

3 października 2014 roku to początek roku obchodów "ćwierćwiecza jedności". Szereg imprez które będą odbywać się przez cały rok na terenie całego kraju ma za zadanie upamiętnić i uczcić to wydarzenie. Także kanclerz Niemiec Angela Merkel z okazji święta Zjednoczenia Niemiec nie omieszkała wyrazić słów uznania dla roli, jaką na drodze do zjednoczenia odegrała wschodnioniemiecka opozycja obywatelska.

W Niemczech, podobnie jak i w Polsce, przykłada się dużą wagę do stosownego uczczenia ważnych rocznic i jubileuszy. Istnieje jednak pewna zasadnicza różnica. W Niemczech, w kraju z historią paralelną i przebiegającą asymetrycznie jak opisał to zjawisko Christoph Kleßmann, dopiero rok 1989 – rok, w którym w NRD doszło do pokojowych manifestacji i masowych protestów przeciwko władzy – na tak wielką skalę zmobilizował ludzi, że masowo opowiedzieli się po stronie słusznej sprawy i wystąpili solidarnie, dając jej aktywne poparcie.

Tymczasem w Polsce rocznice związane choćby z wydarzeniami drugiej wojny światowej, np. te poświęcone Powstaniu Warszawskiemu, czy też odnoszące się do późniejszej historii opozycji w PRL i jej protestów, obchodzone nie są tylko ze względu na informację, jaką niosą ze sobą, a ich przesłaniem nie jest wyłącznie, aby ostrzegać potomnych, lecz w pierwszej kolejności są formą uczczenia odważnej i ofiarnej postawy osób biorących bezpośredni udział w tamtych wydarzeniach.

W Niemczech jest to w takim wymiarze niespotykane. Z  wyjątkiem pojedynczych zdarzeń, jak choćby zamach Stauffenberga lub powstanie robotnicze w Berlinie Wschodnim w 1953 roku, które jednak w żadnym razie nie miały charakteru masowego, wydarzenia XX wieku upamiętniane obchodami rocznicowymi nie są dla wolnościowej i demokratycznej samoświadomości Niemców momentem chwalebnym. Wydarzenia wokół „pokojowej rewolucji”, w wyniku których doszło rok później do zjednoczenia Niemiec, stanowią w najbardziej dosłownym sensie tego słowa punkt zwrotny ku pozytywnie konotowanej samoświadomości narodowej.

Z tej też przyczyny ich rocznice są uroczyście obchodzone. Wielką popularnością cieszą się tegoroczne obchody ćwierćwiecza „pokojowej rewolucji” i upadku bloku wschodniego. Szczególnie widoczne to było na licznych panelach dyskusyjnych i konferencjach naukowych. Instytucje naukowe (np. Institut für Totalitarismusforschung Dresden) lub stowarzyszenia propagujące ideę odwagi obywatelskiej (np. Martin-Luther-King-Zentrum w Werdau) podejmują dodatkowo – obok działań na rzecz upamiętniania zbrodni nazistowskich – zadanie badania dyktatury komunistycznej.

To właśnie w nowych krajach związkowych w każdym większym mieście, np. w Jenie, Dreźnie czy Lipsku, znaleźć można takie miejsce, gdzie dawni dysydenci, działacze na rzecz praw obywatelskich i naukowcy tworzą platformę dla przekazywania wiedzy na ten temat. Poza odniesieniem do przeszłości muszą one oczywiście zmierzyć się też z wyzwaniami stawianymi przez współczesność. Dokonuje się to, mówiąc patetycznie, poprzez takie kształtowanie działań, aby przenikało je aktualne zadanie edukowania ludzi w duchu demokracji, tolerancji, wykształcenia i integracji, co szczególnie istotne jest w odniesieniu do kwestii dotyczących migrantów.

I tak przykładowo Zeitgeschichtliches Forum Leipzig, muzeum najnowszej "podzielonej i połączonej historii Niemiec funkcjonuje z jednej strony jako centrum informacyjne i miejsce wystaw na temat historii NRD, ale jednocześnie jest ono miejscem, gdzie z uczniami szkół prowadzi się debaty na temat przemocy i tolerancji.

Jedna z instytucji, która również działa na rzecz upamiętni ćwierćwiecze pokojowej rewolucji i zjednoczonych Niemiec, już samą swoją nazwą dokładnie określa program i cele swego działania. Chodzi tu o Bundesstiftung zur Aufarbeitung der SED-Dikatur. Federalna Fundacja Badań nad Dyktaturą SED powstała w konsekwencji zalecenia wydanego przez jedną z komisji nadzwyczajnych niemieckiego Bundestagu mówiącego o konieczności  utworzenia fundacji badającej historię dyktatury SED, a swą działalność podjęła w listopadzie 1998 roku.

Rok 1989 jest dla fundacji nie tylko rokiem końca panowania dyktatury SED, jest on też punktem wyjścia dla własnej działalności. Stąd też obok imprez poświęconych historii drugiej niemieckiej dyktatury, służbom bezpieczeństwa lub opozycji ważne miejsce w działalności fundacji zajmują te projekty, które koncentrują się na wydarzeniach po 1989 roku.

Szczególnie silny akcent położony został na lata 1989/90 i ich konsekwencje sięgające współczesności – a które często realizowane są we współpracy z innymi instytucjami. Przykładem takiego działania jest choćby organizowana 19 listopada dyskusja „Aufklärung über die SED-Diktatur“, a panel współorganizuje Robert-Havemann-Gesellschaft.

 

To właśnie ta ostatnia instytucja jest inicjatorem bardzo udanej wystawy plenerowej na Alexanderplatz w Berlinie pt. „Friedliche Revolution 1989/90”, która otwarta została w 2009 roku, a teraz przypomniana w związku z dużym powodzeniem. Dla zwiedzających wystawa jest bezpłatna i dostępna przez całą dobę w samym centrum Berlina.

Wyeksponowana jest na placu, gdzie o kilka kroków od niej stoi Zegar Światowy Urania wciąż jeszcze służący jako popularne miejsce spotkań. W bezpośredniej bliskości od miejsca wystawy znajdują się liczne galerie handlowe, a sam plac jest równocześnie jednym z głównych skrzyżowań linii komunikacyjnych miasta S- i U-Bahnu, tramwajów i autobusów oraz kolei dalekobieżnej. Fakt, że wystawa tam właśnie została ustawiona nie miał jedynie wymiaru pragmatycznego. Niesie on ze sobą coś autentycznego, bowiem to właśnie na tym historycznym miejscu odbywały się swego czasu masowe demonstracje.

Badania nad dyktaturą SED prowadzone są na wielu płaszczyznach, co też zostaje uwzględnione w programie działań fundacji. Wspiera ona młodych niemieckich i zagranicznych naukowców zajmujących się którymś z aspektów najnowszej historii. Od dziesięciu lat przyznaje stypendia doktoranckie i habilitacyjne.

Przy czym profil badawczy nie jest ograniczony  tylko i wyłącznie do „klasycznej historii NRD”, lecz otwarty jest na dyscypliny i tematy pokrewne, takie jak kultura codzienności, media, literatura i sztuka, byłe kraje bloku wschodniego i odniesienie do współczesności. I tak obok tematów doktoratów poświęconych NRD jak np. „Menschenraub im Auftrag des MfS“ lub „Alkohol und Alkoholrausch in der DDR“ znajdujemy studia porównawcze o kulturach polityki zagranicznej w Polsce i w Czechach, o modzie młodzieżowej i polityce w NRD i w Polsce lub o popadających w obłęd Grenzgängerach w prozie PRL i NRD.

Również liczne publikacje książkowe, które wydawane są przez Fundację Badań nad Dyktaturą SED lub są przez nią wspierane, mają na celu z jednej strony dotarcie do szerszego grona czytelników niż tylko wąskiego kręgu znawców dziedziny. Dlatego też obok fachowych opracowań na temat np. przymusowych adopcji w NRD, pomocy ofiarom prześladowań politycznych w Sowieckiej Strefie Okupacyjnej i w NRD, czy też terroru komunistycznego znaleźć tam można publikacje o charakterze bardziej popularnym, jak choćby przewodnik rowerowy od Bałtyku po granicę czeską, historię Niemiec po 1949 spod znaku piłki nożnej lub przewodnik historyczny po Berlinie.

Z drugiej strony publikacje w rodzaju vademecum poświęconemu historii Polski, książek o miejscach pamięci wielkiego głodu na Ukrainie lub o Solidarności Polsko-Czesko-Słowackiej pokazują wyraźnie, że Fundacja włącza w spektrum swych zainteresowań także kraje dawnego bloku wschodniego.

Kolejnym z filarów misji kształceniowej Fundacji jest internetowy serwis poświęcony dydaktyce. Znajdująca się tam oferta przeznaczona jest dla osób uczących zarówno w szkołach jak i poza nimi, są tam linki do materiałów lekcyjnych, konspektów i wywiadów ze świadkami historii. Odnalezienie pożądanego materiału ułatwia wyszukiwarka: wpisując interesujące nas hasło przedmiotowe oraz grupę wiekową, uzyskuje się listę z linkami do konspektów lekcji i materiałów innych wiarygodnych instytucji.

Co prawda np. pod hasłem „Solidarność” jest może niezbyt wiele w porównaniu do innych tematów, ale jednak znaleźć tam można przynajmniej trzy odnośniki do niemieckojęzycznych materiałów dydaktycznych: do wydanego przez Bundeszentrale für politische Bildung (bpb) zeszytu poświęconego filmowi Volkera Schlöndorffa Strajk, do wydanego również przez bpb zeszytu tematycznego ze wskazówkami jak kształtować zajęcia lekcyjne oraz do strony z materiałami uzupełniającymi.

Dydaktyka, ale też informacja i utrwalanie pamięci o historii, to również cele wystawy plakatów „Friedliche Revolution” zorganizowanej wspólnie z Hertie-Stiftung. Na wystawę składa się dwadzieścia plakatów, na których obok zdjęć dokumentalnych ilustrujących pokojową rewolucję naszkicowana jest także krótko jej historia. Wystawa udostępniana jest bezpłatnie zagranicznym instytucjom kształceniowym, a dostępna jest nie tylko w języku niemieckim, ale też po angielsku, hiszpańsku, francusku i rosyjsku.

To, że nie ma do tej pory wersji polskiej wynika niestety z dotychczasowego braku zainteresowania po stronie polskiej. Inicjatywa, aby pokazać historię Niemiec poza ich granicami, jest istotnym krokiem Fundacji Badań nad Dyktaturą SED w kierunku wyjścia poza Niemcy i otwarcia się na zagranicę. Należy żywić nadzieję, że w najbliższych latach Fundacja, wychodząc poza coroczne podróże studyjne po krajach byłego bloku wschodniego, stanie się – odwracając niejako kierunek –  platformą dla badań nad dyktaturami komunistycznymi w całej Europie, a może nawet i na świecie.

W 2009 roku, mając na uwadze zjednoczenie Niemiec a także z okazji rocznicy niemieckiej agresji na Polskę z 1939 roku Fundacja Badań nad Dyktaturą SED dała jednoznaczny i dalekowzroczny impuls. W związku z siedemdziesiątą rocznicą zawarcia paktu między Stalinem i Hitlerem z 23 sierpnia 1939 roku z inicjatywy Fundacji wydano oświadczenie sygnowane przez wiele znamienitych osobistości życia publicznego. Przypomina ono o podziale terytoriów Polski, krajów bałtyckich, Finlandii i Rumunii pomiędzy dwa systemy totalitarne, ocenia również, że to właśnie zainicjowana przez Niemcy druga wojna światowa przyczyniła się do powstania w Europie dyktatur komunistycznych oraz przedzielenia kontynentu żelazną kurtyną.

Oświadczenie jest godnym uznania gestem, znakiem świadomości niemieckiej winy, ale jednocześnie wyrazem przekonania, że pokojowa rewolucja w NRD oraz ponowne zjednoczenie Niemiec 3 października 1990 roku nie byłyby możliwe bez ruchów wolnościowych w krajach sąsiedzkich, wcześniej również znajdujących się pod panowaniem dyktatur komunistycznych, oraz bez zaufania, które później kraje te okazały Niemcom.

[...] Z wdzięcznością i respektem myślimy jednocześnie o tych, którzy w ciągu tych czterech dekad po 1945 roku, pomimo ogromnego ryzyka, znajdowali odwagę do prowokowania komunistycznych dyktatorów i występowania w imieniu wolności i demokracji. Wielu zapłaciło za swoją odwagę życiem. Akcje protestacyjne i ruchy wolnościowe w NRD, na Węgrzech, w Czechosłowacji oraz ciągle ponawiające się w Polsce, podtrzymywały nadzieję na wolność i demokrację przez wszystkie dekady.

Nie zapomnimy, że to przede wszystkim Polacy, za własną i naszą wolność, zadali pierwsze ciosy komunistycznemu systemowi. [...] Kiedy po upadku dyktatury SED wkroczyliśmy na drogę do niemieckiego zjednoczenia, zaufanie naszych europejskich sąsiadów było dla nas cennym darem. [...]“

Pozostaje mieć nadzieję, że polskiemu społeczeństwu, które boryka się z ciężarem (ale też z koniecznością) „przepracowania” historii swej własnej dyktatury, uda się – obok tak ważnej instytucji jaką jest IPN oraz z dala od kłótni politycznych elit – utworzyć instytucje obywatelskie podobne do tych w Niemczech, które oprócz utrzymywania pamięci i obowiązku prowadzenia badań nad historią kierować się będą ku dzisiejszemu społeczeństwu i jego obecnym problemom.