edukacja | 14.02.2019

Prawo (nie)jazdy

autor: Tomasz Sikora
Prawo (nie)jazdy
Jedna chwila nieuwagi i przepadłeś. Nie tylko w Polsce ale i w Niemczech egzamin na prawo jazdy jest koszmarem. Dlaczego? Zastanawiają się Niemcy.
Coraz więcej podchodzących do egzaminu na prawo jazdy przepada z kretesem. Od lat widoczna jest ta tendencja w Niemczech. Zasady zdawania się nie zmieniają a liczba oblewających egzamin jest coraz wyższa. Rośnie od lat rośnie w całych Niemczech. Według Federalnego Urzędu Transportu Samochodowego liczba niezdanych egzaminów w 2017 r. wynosiła 39 procent. W 2010 było to 30%. W egzaminie praktycznym w 2017 38% nie zdało egzaminu, rok wcześniej było to 31%, dekadę wcześniej 23%.

Według niemieckich mediów problemem może być fakt, że przystępujący do egzaminu po prostu nie rozumieją wystarcząjaco dobrze pytań egzaminacyjnych lub poleceń jakie wydaje im egzaminator w czasie testu praktycznego. Vincenzo Luca, rzecznik Tüv Süd, wyjaśnia: "Czasem nie jesteśmy w stanie dogadać się z egzaminowanym. Nawet jeśli w samochodzie jedzie tłumacz i tak my mówimy jedno, a co innego robi egzaminowany. Czasem podejrzewamy, ze nie jedzie tam, gdzie tego żądamy tylko wymawiając się niezrozumieniem polecenia. Ale to my prowadzimy egzamin, wydajemy polecenia i brak ich realizacji skutkuje oblaniem testu". Dlatego egzaminatorzy nie zgadzają się z opinią, że to z ich winy z roku na rok wzrasta liczba tych, którzy muszą ponownie podejść do egzaminu.  

Powody są inne, a psychologowie transportu mają swoje podejrzenia.

Eksperci od ruchu drogowego, tacy jak Hendrik Pistor, kierownik wydziału dla młodych kierowców w Niemieckiej Radzie Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (DVR), tłumaczą ten fakt kilkoma czynnikami.

Po pierwsze powszechnie wiadomo, że liczba oblanych wzrasta. To sprawia, że w czasie egzaminu dochodzi stres i mamy do czynienia z samospełniającą się przepowiednią. Ludzie boją się, że obleją, to ich paraliżuje i faktycznie oblewają.

Kolejny powód to "bezstresowe wychowanie". Ono sprawia, że ludzie nie potrafią sobie poradzić z paraliżującym stresem. Dziś nawet egzaminy maturalne są mniej stresujące niż egzamin na prawo jazdy.

Po trzecie problemem jest zwiększający się ruch i szybsze samochody. Kiedyć po prostu było łatwiej, mniej aut, prostsze skrzyżowania i mniej dynamiczna jazda.

Po czwarte mniejsze umiejętności psychomotoryczne młodych ludzi i ich mniejsza sprawność fizyczna - tu pokutuje brak zajęć na świeżym powietrzu i spędzanie czasu przed komputerami - efektem jest sytuacja, jak mówi Claudia Happe, psycholog ruchu drogowego, że młodzi ludzie mają problemy koordynacyjne i nie potrafią obserwować sytuacji na drodze.

Po piąte - tu znów winny jest wirtualny świat - kiedyś dzieci obserwowały rodziców w czasie jazdy samochodem. Bezwiednie, albo całkiem świadomie na siedzeniu pasażera uczyły się "na sucho" prowadzić samochód. Uczyły się znaków, zachowania na drodze, przewidywania potencjalnych niebezpieczeństw. Słowem odbywała się nauka przez obserwację - kierowcy i otoczenia . Dziś w czasie jazdy dzieci siedzą z nosami w komórkach.


o autorze

Tomasz Sikora

Tomasz Sikora

redaktor naczelny niemcy-online.pl, dziennikarz Polskiego Radia specjalizujący się w tematyce niemieckiej, pracownik wrocławskiego Centrum im. Willy'ego Brandta.

Inne artykuły

edukacja

Gdzie na studia?

edukacja

"Studentów jak mrówków"

edukacja

Uniwersytet w Austrii?

edukacja

Polacy w Niemczech - lata całe...

edukacja

Co niemieccy uczniowie wiedzą o NRD

edukacja

Studia bez matury?

edukacja

Herr Kowalski w szkole

edukacja

Niby zwyczajne dzień dobry...

edukacja

Blogerzy w służbie nauki

edukacja

Homeschooling – Niemcy vs. Polska!