edukacja | 06.07.2013

Życie, które uczy- Kazimierz Odrobny

autor: Łukasz Wolak

 

Losy polskich uchodźców w Republice Federalnej Niemiec po II wojnie światowej są nadal w polskiej historiografii zagadnieniem słabo zbadanym. Podobnie słabo opracowane są losy poszczególnych działaczy z tego środowiska, którzy włączali się aktywnie w działalność społeczną w RFN. Takim przykładem jest Kazimierz Odrobny. Działacz i polityk, o którym nadal mało wiemy. A to postać niewątpliwie wielkiego formatu związana z powojennymi Niemcami i działalnością na rzecz polskich uchodźców w RFN. By ją poznać przeprowadziłem prawdziwe historyczne śledztwo.


 

Łukasz Wolak (dr nauk historycznych, niemcoznawca)


"Żelazna kurtyna" obowiązywała (a może nawet w pewnym sensie obowiązuje do dziś?) także w badaniach historycznych. To z tego między innymi powodu niewiele wciąż wiemy o  środowisku polskich uchodźców w Niemczech po 1945 r. Podobnie jest w przypadku badań nad organizacjami polskimi po II wojnie światowej w RFN.



Historyk musi mieć żyłkę detektywa i sporo czasu, by z "puzzli informacji" rozrzuconych po świecie zebrać sensową całość. Oto historia moich poszukiwań na temat Odrobnego.

 

 

Podstawową do rozważań nad biografią Kazimierza Odrobnego są materiały zgromadzone w Archiwum Pracowni Badań nad Polską Emigracją w Niemczech po 1945 r. w Instytucie Historycznym Uniwersytetu we Wrocławiu. Znajdziemy w tym zbiorze zarówno korespondencję Odrobnego, ankietę o odszkodowanie wojenne za pobyt w obozie koncentracyjnym jak również ankiety osobowe składane przez niego do delegatury Stronnictwa Narodowego. To jednak informacje dość skąpe. Warto poszukać głębiej.


 

Podczas zbierania materiałów do dziejów Zjednoczenia Polskich Uchodźców w Archiwum Instytutu Polskiego i Muzeum im. gen. W. Sikorskiego w Londynie natrafiłem w zbiorze byłego Konsulatu Generalnego RP w Dublinie na wniosek paszportowy Odrobnego. Ankieta, którą przesłał do Konsulatu również obfituje w szereg informacji z jego życia. Przede wszystkim okazała się niezwykle cenna, ze względu na jego pobyt w obozach koncentracyjnych na terenie III Rzeszy, w których został umieszczony. Przez lata mecenas zajmował się współpracą z organizacjami pomagającym uchodźcom zagranicznym w Niemczech - ZPU i ZAF (Zentralverband Ausländischer Flüchtlinge in der Bundesrepublik Deutschland e.V) w sprawach o odszkodowania wojenne.

 


Szukajmy dalej. Co mówi Internet? Wykorzystując do tego popularną przeglądarkę internetową po wpisaniu hasła „Kazimierz Odrobny” wykazała 14,400 pasujących wyników. Niestety z pośród kilkunastu tysięcy odpowiedzi tylko kilkanaście było trafnych. Czy tego, czego nie ma w Internecie, faktycznie nie istnieje”? Nie tym razem.



Gdzie, więc należałoby skierować dalsze kroki poszukując materiałów do badań nad biografią Odrobnego? Z pewnością archiwa niemieckie skrywają wiele na temat jego działalności. Z pewnością znaleźlibyśmy coś w materiałach UNHCR przy ONZ. Jestem przekonany, że dalsze żmudne badania nad tą barwną postacią odpowiedzą na wiele pytań. Co ja ustaliłem?

 


Przyczynek do biografii

 

 

Kazimierz Odrobny urodził się 08 maja 1904 r. w Kłodzisku w powiecie Szamotulskim w województwie poznańskim. Dzieciństwo spędził pod opieką rodziców, którzy starali się rzetelnie wykształcić syna. Jeszcze przed wybuchem II wojny światowej Kazimierz zaangażował się w działalność w powiatowej strukturze Stronnictwa Narodowego w Szamotułach pod Poznaniem. W 1926 roku w Poznaniu złożył uroczyste przyrzeczenie przynależności do tego ugrupowania.

 

 

W 1936 r. rozpoczął studia w Wyższej Szkole Ekonomicznej oraz na Wydziale Prawa Uniwersytetu w Poznaniu. W czasie studiów zaangażował się żywo w działalność akademicką. W latach 1935-1937 był założycielem i oldermanem korporacji akademickiej K! Gedania Posnaniesis. Jeszcze przed wybuchem II wojny światowej działał nadal w Stronnictwie Narodowym i organizacjach katolickich na terenie miasta. Niewiele jednak wiemy o jego działalności politycznej przed wojną. Wiadomo jedynie, że był członkiem SN-u oraz delegatem Zarządu Okręgowego tego stronnictwa. Z ramienia partii pełnił funkcję sekretarza Zarządu Okręgowego Związku Zawodowego „Praca Polska”, gdzie pracował na stanowisku instruktora.

 



W chwili wybuchu II wojny światowej 01 września 1939 r. zdecydował się pozostać w Poznaniu. W czasie wojny prawdopodobnie zaangażował się w działalność konspiracyjną przeciwko okupantowi niemieckiemu. Jego działalność z pewnością związana była z podziemnymi strukturami Stronnictwa Narodowego. W 1940 roku został aresztowany podczas „łapanki” i osadzony w Forcie VII w Poznaniu.

 

 

W tym okresie był często przewożony na przesłuchania do Domu Żołnierza na terenie miasta, gdzie mieściła się siedziba Gestapo. 24 kwietnia 1940 r. został przewieziony do obozu koncentracyjnego w Dachau (nr obozowy 6742), gdzie przebywał do końca maja tego roku. Z początkiem czerwca przetransportowano go do obozu koncentracyjnego w Mauthausen/Gusen I (numer obozowy 45553), gdzie został umieszczony w bloku numer 17.

 

 

Okres czterech lat spędził w niewoli niemieckiej starając się wykorzystywać swoją wiedzę i umiejętności, aby przetrwać „obozowe piekło”. W 1944 roku przeniesiono do bloku numer 2 tego obozu. W tym obozie z racji swojego przedwojennego wykształcenia oraz znajomości kilku języków obcych występował jako tłumacz. We wspomnieniach pisał: Z uwagi na znajomość języków obcych, musiałem występować często jako tłumacz i przy spełnianiu tego zadania nawet siepacze SS-mani zazdrościli mi, że potrafię tłumaczyć prawie w 17-tu językach i narzeczach. Ale to nie zwalniało mnie, abym nie był torturowany.



Nie załamał się. W obozie zaangażował się w działalność polskiego ruchu oporu. Ponieważ posiadał większą swobodę w poruszaniu się po terenie obozowym, wykorzystywał ten fakt do organizowania większych racji żywnościowych dla Polaków, Francuzów czy Serbów.

 

 

 

Zajął się równolegle udzielaniem lekcji współwięźniom ucząc ich języków obcych a także szkoląc kolegów z przedmiotów klas gimnazjalnych. W swojej działalności antyniemieckiej na terenie obozu miał również nawiązać kontakt z austriacką organizacją oporu pod nazwą „Rot-Weiss-Rot” (niestety nie udało się odnaleźć informacji na temat tej organizacji), której działalność koncentrowała się w czasie wojny w Linzu. Przekazywał tej organizacji informacje o kolejnych morderstwach za drutami Gusen. Tak udało się Odrobnemu przekazać informacje o zamordowaniu w 1944 r. ks. prałata i profesora Grubera z Linzu.



5 maja 1945 r. został oswobodzony przez wojska alianckie. Zdecydował się pozostać na terenie stref okupacyjnych Niemiec. Zaangażował się w różnego rodzaju inicjatywy społeczno-polityczne. Po powstaniu życia organizacyjnego w strefach okupacyjnych Niemiec działał w Polskim Związku Byłych Więźniów Politycznych Więzień i Obozów Koncentracyjnych w Niemczech Okręgu Nadrenia- Westfalia. Rozpoczął m.in. starania o przyznanie statusu więźnia politycznego, który otrzymał decyzją Komisji Weryfikacyjnej z Göttingen w dniu 27 grudnia 1946 r.



Pomiędzy 1945 a 1948 rokiem poznał swoją żonę Zofię Ogonowską. Prawdopodobnie z powodu ciągle nawracających chorób żony, związanych z obciążeniami wojennymi i trudami życia w okupowanych Niemczech, małżeństwo Kazimierza nie przyniosło potomstwa. Wspominał, iż jeszcze długo po zakończeniu wojny żona nie mogła uporać się z powrotem do zdrowia.

 

 

On sam poświęcił się szkoleniu i wychowaniu najmłodszych Polaków w strefach okupacyjnych. Nadal niósł pomoc rodakom, którzy często na obcej ziemi, bez języka tkwili jak w pułapce, ocierając się o skrajne ubóstwo. Niedługo po zakończeniu wojny otrzymał posadę nauczyciela w gimnazjum w Koeln-Muelheim. W latach 1946-1949 był jej dyrektorem.

 

 

W tych latach nadzorował również pracę w szkołach w Knechtsteden koło Kolonii i Lippstadt. W okresie od 1946 do 1949 roku był kierownikiem Okręgu Szkolnego w Lippstadt. Uczył dipisowską młodzież w klasach ogólnokształcących, gimnazjach handlowych i kursach dla radiotechników.



Analizując wycinki biografii Odrobnego można wskazać na fascynujące momenty jego życia. Człowiek o niezłomnej postawie i kręgosłupie moralnym ocierał się o śmierć w obozie koncentracyjnym, przeżywał chwile trudne, a jednak nic nie mogło zdusić w nim jego chęci do angażowania się w różnego rodzaju inicjatywy społeczne.


 

W II połowie lat 40. rozpoczął kontynuowaną przed wojną działalność społeczno-polityczną w emigracyjnych strukturach Stronnictwa Narodowego delegaturze na brytyjską strefę okupacyjną. W kwestionariuszu złożonym w delegaturze Stronnictwa na Niemcy wpisał, że prowadził działalność emigracyjną w kierunku społecznym. Był działaczem oraz kierownikiem Okręgu SN-u w Lippstadt. Wkrótce potem mianowany został członkiem Wydziału Krajowego Komitetu Wykonawczego „Rady Politycznej” w powojennych podzielonych Niemczech.

 

 

 

Jego kariera na niemieckim gruncie rozwijała się bardzo energicznie. Następnie wspólnie z Kazimierzem Tychotą zaangażował się w działalność siatki szpiegowskiej ośrodka tzw. „Łączności z Krajem” w Monachium, które podlegało centrali w Bergu. Był, według informacji wywiadu MSW PRL, zaangażowany w działalność wywiadowczą SN-u, bardziej znaną jako tzw. sprawa „Bergu”. Według analizy funkcjonariuszy Departamentu I MSW (wywiad) miał pełnić istotną rolę w werbowaniu na terenie Niemiec polskich uchodźców i szkoleniu ich na łączników oraz radiotelegrafistów, aby po nabyciu umiejętności mogli zostać przerzuceni do Polski. Pod koniec lat 40. osiedlił się w miejscowości Velbert 30 km od Essen.


Z chwilą powstania Zjednoczenia Polskich Uchodźców (ZPU) w 28 lipca 1951 r. związał się z tą organizacją. Był jej członkiem założycielem. Podczas obrad I Rady Głównej Stowarzyszenia ZPU został wybrany wiceprezesem tej organizacji. Funkcję tę pełnił do 1954. W związku z chorobą pierwszego prezesa Bolesława Zawalicz-Mowińskiego władze organizacji zdecydowały się na przyśpieszone wybory. Prezesem organizacji został w 1954 r. i pełnił tę funkcję nieprzerwanie do 1981 r. Był jednocześnie najdłużej urzędującym prezesem tej organizacji.



W początkowym okresie aktywności w strukturach ZPU rozpoczął się dla niego okres intensywnej działalności społecznej i politycznej na terenie RFN. Z mecenasem Mieczysławem Chmielewskim zaangażował się sprawę odszkodowań wojennych dla Polaków. Występował wielokrotnie broniąc ich interesów na forum ONZ w Genewie. Ostatecznie w latach 70. po wielu zabiegach ONZ przyznała w dwóch pulach środki na odszkodowania wojenne m.in. dla polskich uchodźców wojennych.

 


Kierując ważną organizacją w RFN był wielokrotnie atakowany za upolitycznienie Związku. Wielu działaczy tej organizacji było w przeszłości członkami SN-u oraz członkami tego ugrupowania w RFN. On sam kontynuował swoje członkostwo w tym stronnictwie. Dzięki jego staraniom i pracy Związku Uchodźców rząd Nadrenii Północnej- Westfalii przyznał ogromne środki na działalność szkolną ZPU.

 

 

Rocznie sięgały one 200 tys. DM. Warto zauważyć, że żadna ówczesna organizacja uchodźcza w RFN, a tym samym żadna inna polska nie otrzymywała tak ogromnego wsparcia na szkolnictwo polskich dzieci. Niestety w przypadku dużych pieniędzy, jakie pojawiły się w organizacji dochodziło do ciągłych sporów i walki o władzę w okręgach organizacji. Do takich zdarzeń doszło na terenie Okręgu II w Nadrenii Północnej-Westfalii, którym kierował Dominik Marcol. W 1969 r. oderwał się od organizacji zakładając własną o nazwie Grupa Krajowa Nadrenia Północna-Westfalia Zjednoczenie Polskich Uchodźców.


 

Odrobny zmuszony był to licznych zabiegów neutralizujących secesję Marcola. Mimo, że wyszedł z tej potyczki zwycięsko ZPU została mocno nadszarpnięty. Widząc spory w łonie organizacji rząd Nadrenii Północnej - Westfalii sukcesywnie wycofywał się z dalszego finansowania szkolnictwa ZPU. Na nic zdały się zabiegi Odrobnego i w latach 70. organizacja z trudem mogła udźwignąć prowadzenie szkół i nauczanie polskich dzieci. Była to niewątpliwie klęska Odrobnego.

 

 

W tym okresie wzrosła również krytyka długoletniego prezesa, ponieważ nie dopuszczał on tzw. nowych uchodźców do współorganizowania działalności ZPU. Wiązało się to z jego wyobrażeniem organizacji skupiającej tylko pokolenie wojenne uchodźców. Nowi, stale przybywający z PRL początkowo nie mieli większych szans na kreowanie działalności organizacji. Zmieniło się to wówczas, kiedy Odrobnemu zaczęło brakować sił. Był mocno spracowanym człowiekiem, który zbliżał się do kresu swojego życia. Coraz rzadziej uczestniczył w życiu ZPU i nie wywiązywał się z obowiązków prezesa. Organizacja była jednak zbyt słaba, aby go odsunąć. Stan ten trwał aż do chwili śmierci Odrobnego.

 

Ten niezbyt znany w Polsce człowiek był motorem napędowym polskiego życia uchodźczego w RFN. Mimo, że był drugoplanową postacią w środowisku polskiej emigracji, to niewątpliwie dla polskich uchodźców w RFN pierwszoplanową.

 

Kazimierz Odrobny zmarł w dniu w 13 października 1981 roku w Velbert. Jego działalność przez wiele lat budziła podziw kręgów emigracyjnych w RFN, USA i Wielkiej Brytanii. Udało mu się połączyć na krótką chwilę wiele organizacji w jeden dialog. Próbował łączyć interesy Polonii Niemieckiej, kombatantów, polskich uchodźców, polskich organizacji kościelnych, w imię poprawy życia Polaków w Niemczech. Niestety, kiedy zakończył swoją misję, organizacja niedługo później upadła w skutek targów i sporów pomiędzy członkami ZPU.