blogi | 21.11.2018

„Es gilt das gesprochene Wort“

autor: Krzysztof Ruchniewicz
„Es gilt das gesprochene Wort“
Nie gasną reakcje na ostatnią wypowiedź polskiego ambasadora w Niemczech, który w przemówieniu na otwarcie międzynarodowej konferencji w Berlinie pt. „Stulecie niemieckiej polityki wobec Polski: tradycja – cywilizacyjny upadek – porozumienie – partnerstwo” określił je w całości jako „katastrofa“.
Zdjęcie ambasadora Andrzeja Przyłębskiego: berlin.msz.gov.pl

​Zamiast „dyplomatycznie“ przeprosić za niezrozumienie czy nieprecyzyjne wyrażenie się, ambasador Andrzej Przyłębski idzie w zaparte. Na stronie ambasady zamieszczono jego „pełne wystąpienie“ po polsku i niemiecku. Jednak zapomniano, że liczy się zasada „es gilt das gesprochene Wort“. Nagranie fragmentu przemówienia udostępnione w internecie przez Bartosza T. Wielińskiego potwierdza bowiem, że powyższa ocena rzeczywiście padła z ust naszego przedstawiciela dyplomatycznego i została dobrze zapamiętana przez słuchaczy.

Stan relacji

Wczoraj we Wrocławiu na UWr odbyła się konferencja pod tytułem Europa a pojednanie. Wśród otwierających spotkania był wicepremier i minister nauki szkolnictwa wyższego, Jarosław Gowin [J. Gowin: jednoczenie się Europy to jeden z najbardziej wartościowych projektów w historii]. W wystąpieniu podkreślał dobry stan relacji polsko-niemieckich, których podstawą było właśnie pojednanie polsko-niemieckie. Początków tego procesu minister doszukiwał się w w drugiej połowie lat 60. XX wieku, wskazując przede wszystkim na list biskupów polskich do biskupów niemieckich.

Jego przemówienie w tej części było wyważone, przytoczone przykłady współpracy polsko-niemieckiej pokazywały pozytywne efekty tych kontaktów. Nasz rząd od dawna jednak nie mówi jednym głosem w sprawach polityki zagranicznej, a zwłaszcza stosunków z Niemcami.

Inne stanowisko?

Inne stanowisko – pytanie, czy rządowe, czy swoje autorskie? – zaprezentował ambasador polski w Berlinie w ubiegłym tygodniu. Podczas z rozmachem zorganizowanej przez Auswärtiges Amt i Deutsches Polen Institut prestiżowej konferencji pt. „Stulecie niemieckiej polityki wobec Polski: tradycja – cywilizacyjny upadek – porozumienie – partnerstwo” przemówienia otwierające wygłosił minister spraw zagranicznych Niemiec, Heiko Maas oraz ambasador RP. Szef niemieckiej dyplomacji przedstawiciel panoramę relacji, podkreślił także historyczną odpowiedzialność Niemiec za zbrodnie nazizmu i omówił długą drogę do pojednania. Mocno zaakcentował potrzebę współpracy w Europie i rangę Warszawy jako stolicy ważnego partnera Niemiec [Rede von Außenminister Heiko Maas anlässlich der Internationalen Konferenz „Ein Jahrhundert deutsche Polenpolitik: Tradition – Zivilisationsbruch – Verständigung – Partnerschaft“; Jacek Lepiarz, Szef dyplomacji Niemiec: Polska jest niezastąpionym liderem w Europie, „Deutsche Welle“, 15.11.2019.].

Wystąpienie ambasadora Polski została zapamiętane przede wszystkim z powodu jego negatywnej oceny całości niemieckiej polityki wobec Polski. W ostatnich stu latach, a więc także po 1965 r. i po 1989 r. była ona dla niego „katastrofą“. Zaznaczył, że formułuje ten sąd jako historyk. Wywołało to duże zaskoczenie, a nawet oburzenie na sali, na której siedziało wiele osób od dawna aktywnych w różnych polsko-niemieckich inicjatywach. W dyskusji wyrażano zdecydowany sprzeciw wobec takiej totalnej krytyki, zrównującej różne epoki historyczne. O wypowiedzi ambasadora zaczęły pisać media [Jacek Lepiarz, Polsko-niemiecka konferencja w Berlinie: komplementy i krytyka, „Deutsche Welle“, 16.11.2018; Christoph von Marshall, Polens Botschafter verärgert Berlin, „Der Tagesspiegek“, 19.11.2018; Bartosz T. Wieliński, TVP Info broni ambasadora Przyłębskiego. Ale my mamy nagranie, „Gazeta Wyborcza”, 20.11.2018.].

„Es gilt das gesprochene Wort”

Jedną z zasad w czasie wystąpień publicznych, jest to, że liczy się zawartość i ton przemówienia. Nie jego wcześniej przygotowana wersja pisana, której mówca nie musi ściśle się trzymać. Czasem więc słowo wyleci gołębiem, a wróci kamieniem. Słowa zapadają nie tylko w pamięć, ale i są utrwalane na różnych nośnikach.

Nasz ambasador chyba nie zna tej zasady. Nie wie też, czego od dyplomaty się oczekuje. Po jego wystąpieniu i ostrych reakcjach na stronie ambasady zamieszczono tekst wystąpienia po polsku i niemiecku [Konferencja „Stulecie niemieckiej polityki wobec Polski” w Federalnym Ministerstwie Spraw Zagranicznych]. W krytykowanym zdaniu znalazł się dodatkowy element, który został opuszczony w wersji mówionej przez amb. Przyłębskiego.

Co faktycznie powiedział ambasador

W internecie zamieszczono dzisiaj fragment wystąpienia ambasadora. Można sprawdzić, co i jak powiedział. Nie jest to wypowiedź zgodna z tekstem opublikowanym w internecie. Po co ambasador powiedział to, co powiedział? Jak jego zdaniem ma to służyć misji, którą mu powierzono? Może to jest dobra okazja, by raz jeszcze zastanowić się, kto reprezentuje Warszawę w Berlinie. W końcu to jedna z najważniejszych stolic, z którymi Polska utrzymuje – by użyć określenia z wystąpienia ministra Gowina – dobre relacje.

Nie jest to oczywiście pierwszą „wpadka“ amb. Przyłębskiego. Od wielu miesięcy osoby czynne w dialogu polsko-niemieckim są świadkami rozmaitych przejawów jego aktywności. Przed kilkoma miesiącami w Dreźnie uczestniczyłem w jubileuszu 25-lecia Saksońskiego Towarzystwa Polsko-Niemieckiego. Wśród mówców na rozpoczęcie był przewidziany ambasador polski. Miałem wygłosić referat jubileuszowy na temat relacji polsko-niemieckich. Po raz pierwszy w mojej wieloletniej praktyce spotkałem się z koreferatem przed referatem. Ambasador krytycznie scharakteryzował pracę Towarzystw, następnie przedstawił swoja wersje wydarzeń w Polsce. Jego wystąpienie wywołało zdziwienie, w kuluarach długo je komentowano. Był to rozgłos całkowicie zbędny i dla sprawy niestety szkodliwy.
 


o autorze

Krzysztof Ruchniewicz

Krzysztof Ruchniewicz

niemcoznawca, historyk, fotografik, bloger, fan nowoczesnych technologii, profesor Uniwersytetu Wrocławskiego i szef Instytutu Willy-ego Brandta we Wrocławiu, autor bloga krzysztofruchniewicz.eu

Inne artykuły

blogi

Zdjęciowa pomyłka na 100-lecie

blogi

Mural na sto

blogi

Reparacje/odszkodowania. Kolejna odsłona

blogi

Historyk a nowe media

blogi

„Mizerny dorobek”?

blogi

Tablet na tapecie

blogi

Polacy w Breslau (do 1939 roku)

blogi

„Pociąg do kultury”

blogi

Pokolenia niepodległej

blogi

Kowal i chłopiec