blogi | 08.05.2019

"Niemy krzyk"

autor: Marek Zoellner
W 2014 roku mówiło się o "ataku wandali na Świętą Górę". Mimo że od tego czasu mija już szósty rok, najwyraźniej niewiele się zmieniło. A przecież chodzi o miejsce niezwykłe.
Zdjęcia: Krzysztof Ruchniewicz

Mowa o Świętej Górze pod Lubawką (w powiecie kamiennogórskim) i drodze krzyżowej, która powstała tam w połowie XVIII wieku. W 2014 roku przypomniałem o niej w Radiu Wrocław omawiając publikację Hannibala Smoke'a - dolnośląskiego dziennikarza, autora książek, grafika i fotografa. 

"To nie jest kreacja artystyczna! To okrutna rzeczywistość, która - choć schowana w cieniu Gór Kruczych - przed nikim się nie kryje. Jest dostępna dla każdego: zwykłych mieszkańców - wierzących i ateistów, urzędników - niskiego i wyższego szczebla, i konserwatorów - na przykład powierzchni płaskich." - grzmiał wówczas radiowy portal, opisując skandaliczny stan znajdujących się tam zabytków.

A Hannibal Smoke nie szczędził słów goryczy: "Nazywanie tutejszych wandali talibami byłoby obelgą dla tych drugich. Wyznawcy Mahometa niszczyli w Afganistanie posągi Buddy, a więc religii przez siebie nieuznawanej. Rodzimi barbarzyńcy zmasakrowali kalwarię katolicką, z którą zapewne się utożsamiają."

Jego zdjęcia sprzed ponad 5 lat można zobaczyć TUTAJ.

Co się zmieniło? To zaledwie krótki fragment z jednej z najnowszych publikacji prof. Krzysztofa Ruchniewicza, który odwiedził Świętą Górę w kwietniu 2019 roku (zbiór fotografii znajduje TUTAJ, wszystkie zdjęcia wykorzystane w tym wpisie również z niej pochodzą).



"W czasie zwiedzania tego miejsca trudno było nie komentować jego stanu. Jak to możliwe, że w końcu jeden z ciekawszych miejscowych zabytków uległ takiej dewastacji? Przybrała ona galopujące rozmiary w ostatniej dekadzie, sądząc po śladach wandalizmu. Gdzie podziały się władze miejskie, kościelne czy lasów państwowych? Co musiało chodzić po głowach osób, prawdopodobnie młodych, które nie zważając na miejsce, bezcześciły je?" - czytamy w artykule pt. "Niemy krzyk".



Przed kilku laty można było mieć choć cień nadziei, że ktoś się sprawą zainteresuje, choć i wtedy urzędnicy rozkładali ręce, bo tamtejsze kapliczki i rzeźby nie zostały formalnie wpisane do rejestru zabytków. Mało pocieszający jest też fakt, że do aktów wandalizmu miało dochodzić w latach 80. XX wieku. Niestety publikacja prof. Krzysztofa Ruchniewicza to kolejny dowód na to, że po wspaniałej sztuce otoczonej niegdyś kultem religijnym pozostał jedynie "Niemy krzyk":

"Wątpię, by można było jeszcze uratować ten kompleks budynków i powalonych pomników przed całkowitym zniszczeniem. Zainteresowanie ratowaniem miejscowych garstki pasjonatów nie wystarczy. Bez kompleksowych działań pomocowych państwa / Kościoła niewiele będzie można zmienić. Czy podjęcie prac ratunkowych nie jest częścią miłości do ojczyzny (tak wielokrotnie przywoływanego wychowania patriotycznego)? To przecież jej praktyczny wymiar. Ważniejszy niż okolicznościowa akademia. W dodatku chodzi także o fragment dziedzictwa europejskiego, do którego tak chętnie się lubimy przyznawać."



Od jakich słów będą się rozpoczynały artykuły o kapliczkach za kolejne 5-6 lat? Agonia? Morderstwo z premedytacją? Czy może... eutanazja? Bardziej prawdopodobne jest jednak, że nikt już o kapliczkach nie napisze wtedy wcale, bo nie będzie o czym?



o autorze

Marek Zoellner

Marek Zoellner

filolog, specjalista od nowych technologii, wieloletni dziennikarz dolnośląskiej prasy codziennej i wydawca portali internetowych

Inne artykuły

blogi

Kolumbia: O relacjach polsko-niemieckich

blogi

Zmarnowana szansa

blogi

Zdziwienie, irytacja, frustracja

blogi

Bye by Facebook.

blogi

(DO)WOLNOŚĆ PISARZA

blogi

Konrad Adenauer a polscy więźniowie w ​Köln-Deutz

blogi

Polityka gestów

blogi

Uwaga na choinki-śmiercionośne pociski

blogi

„Es gilt das gesprochene Wort“

blogi

Zdjęciowa pomyłka na 100-lecie