blogi | 01.02.2018

Rządy dyletantów

autor: Krzysztof Ruchniewicz
Rządy dyletantów
Żyjemy w świecie skomplikowanym i złożonym. Odpowiedzi czarno-białe nie wystarczają do opisu rzeczywistości, ale tęsknota za złudą klarowności ma się coraz lepiej.
Współczesność trudno wpisać w taki schemat, bo zbyt wiele podmiotów rwie się do głosu ze swym punktem widzenia i racjami. Ale może choć „martwą“ przeszłość uda się „uporządkować“? W końcu my wiemy, jak było… albo przynajmniej wiemy, jak powinno być. Zamiast pogłębionej i chłodnej analizy sytuacji, rozważenia różnych scenariuszy, szerzy się coraz większy dyletantyzm, brak zrozumienia dla wyzwań, działania obliczone na emocje. Odpowiedzią na wszystkie wątpliwości ma być patriotyczne zaklęcie.Reparacje i nowelizacja ustawy

Przykładów dyletantyzmu nie trzeba głęboko szukać. Wystarczy wspomnieć o podniesieniu sprawy reparacji od Niemiec1, czy obecne działania w sprawie nowelizacji ustawy o IPN2. W pierwszym przypadku wystąpienia publicznego nie poprzedziły żądne konsultacje, zwłaszcza z historykami czy prawnikami. Temat nie jest nowy, był wielokrotnie podejmowany. Większość historyków i prawników jest zdania, że problem ten nie jest aktualny, możliwość dochodzenia roszczeń równa jest zero.

Podobnie stało się w drugim przypadku. Po zgłoszeniu inicjatywy w Sejmie wiele osób i instytucji krytycznie wypowiadało się przeciw tym zmianom. Zwracano uwagę, że nowelizacja ustawy w takim kształcie w sposób znaczący – wbrew szumnym zapowiedziom – będzie bezpośrednio wpływać na badania historyczne, publiczną debatę o historii i tym samym ograniczać ich dotychczasową wolność i oddolność3.

Rozmowa z głuchym

I w pierwszym, i w drugim przypadku strona inicjująca te wydarzenia – co trzeba z naciskiem podkreślić – nie poprzedziła swych wystąpień konsultacjami. Wypowiedzi polityków zaangażowanych w te projekty nie przekonują, wręcz można odnieść wrażenie, że są zaskoczeni prostymi pytaniami na temat problemu, którym się rzekomo zajmują bardzo głęboko. Są za to przekonani o swych racjach, wręcz nieomylności. Jednocześnie w argumentacji posługują się uogólnieniami, półprawdami4. Ich wiedza historyczna jest na ogół wybiórcza lub żadna. Szermują kilkoma prostymi hasłami o historii Polski, przetykając je odniesieniami do narodowej godności i dumy.

Jednak skutki tych nierozważnych i dyletanckich działań coraz bardziej przerażają. Wygląda to na typową sytuację wypuszczania dżina z butelki przez jakiegoś naiwnego jej znalazcę5. Dobre, może nawet szlachetne intencje, a przynajmniej deklaracje w tym duchu, kończą się kompromitacjami i demaskacją dość obrzydliwych zjawisk, kryjących się w cieniu nacjonalizmu, ksenofobii, pogardy dla inaczej myślących czy po prostu innych.

Pogorszenie relacji

Pogorszenie relacji z naszym zachodnim sąsiadem jest faktem. Ich naprawa, bardzo ważna dla perspektywicznych naszych interesów, będzie długa i kosztowna. W polityce liczą się nie tylko realia, ale także gesty. Warszawa dzisiaj nie jest zainteresowana wysyłaniem jakiś pojednawczych sygnałów. Do dzisiaj nie wybrano pełnomocnika ds dialogu polsko-niemieckiego, który w przeszłości był pośrednikiem między jednym i drugim państwem. O roli ambasadora RP w Berlinie jako pośrednika nie będę się wypowiadać. Zainteresowanego czytelnika pozwolę sobie odesłać do ostatniego wywiadu opublikowanego w Magazynie Polsko-Niemieckim „Dialog“6. Na horyzoncie nie widać nawet jednego euro z reparacyjnych mrzonek posła Mularczyka i jego kolegów, rosną natomiast inne koszty tego i innych świetnych pomysłów w polityce zagranicznej. Jak najbardziej realne.

Teraz jesteśmy świadkami wzrostu napięcia z Izraelem7. Można się nie zgadzać z wypowiadanymi tam słowami krytyki, nie można ich jednak ignorować, a co gorsza publicznie kwitować antysemickimi uwagami. Reakcja w Polsce na słowa izraelskiej krytyki obudziła demony z przeszłości8. Ilość wpisów i komentarzy o paskudnym wydźwięku pokazuje, że do dzisiaj nie udało się – wbrew licznym próbom i zabiegom – krytycznie uporać z problemem polsko-żydowskich relacji, przepracować go.

Zezwolenie władz na działalność i wystąpienia różnego rodzaju nacjonalistycznych ugrupowań i osób przeraża. Jest dla nich zachętą do coraz bardziej spektakularnych i radykalnych działań. Zagonienie dżina do butelki, o ile by się ktoś tym z władz na serio zajął, łatwe nie będzie. Czy to na pewno chodzi o margines polskiego społeczeństwa? A może różne marginesy łączą się i stają na naszych oczach znaczącym tworem?

Wizerunek

I niech nikt mnie nie przekonuje, że wszystkie te dyletanckie, lekkomyślne działania służą poprawie wizerunku Polski w świecie. Może naiwni tak uważają. Naiwność w polityce jest jednak ciężkim błędem. Ten festiwal pomysłów i fala patriotycznej retoryki jest przede wszystkim skierowana do wewnętrznego elektoratu. Reakcje zagranicy są w tym kontekście dla liderów tych działań drugorzędne, nie odgrywają większej roli w ich bilansie.

Jednak świat nie ogranicza się jedynie do Polski, lecz stanowi system naczyń połączonych. Zagranicy nie musi o wszystkim informować opozycja czy osławiona ulica. Zagranica z pomocą mediów nas po prostu widzi on-line. I wyciąga własne wnioski. Cóż że może subiektywne czy w części niesprawiedliwe. Konkretów do formowania zarzutów przecież i tak nie brak. W dodatku pochodzą z wielu dziedzin, od praworządności przez ochronę środowiska do polityki historycznej. Wszystkie one nie są dziełem zewnętrznym, zdarzeniem nieprzewidywalnym, reakcją na czyjeś postępowanie. Pojawiły się w stosunkowo krótkim okresie, bo tak chciały nasze władze.

Dalsza eskalacja konfliktu z krajami europejskimi czy Izraelem (do nich dołączają powoli USA9) będzie pogłębiać izolację Warszawy, czynić z nas straszno-śmieszny kraj niszczący własny ciężko osiągnięty dorobek. Miliony wydawane na tzw. wizerunek Polski zagranicą już dziś można spisać na straty.


o autorze

Krzysztof Ruchniewicz

Krzysztof Ruchniewicz

niemcoznawca, historyk, fotografik, bloger, fan nowoczesnych technologii, profesor Uniwersytetu Wrocławskiego i szef Instytutu Willy-ego Brandta we Wrocławiu, autor bloga krzysztofruchniewicz.eu

Inne artykuły

blogi

Polityka gestów

blogi

„Es gilt das gesprochene Wort“

blogi

Zdjęciowa pomyłka na 100-lecie

blogi

Mural na sto

blogi

Reparacje/odszkodowania. Kolejna odsłona

blogi

Historyk a nowe media

blogi

„Mizerny dorobek”?

blogi

Tablet na tapecie

blogi

Polacy w Breslau (do 1939 roku)

blogi

„Pociąg do kultury”