blogi | 04.07.2018

Tablet na tapecie

autor: Marek Zoellner
Tablet na tapecie
Rozważania językowe w pionie i w poziomie, czyli krótki felieton o niemieckim związku frazeologicznym, z którego po polsku wyszło coś zupełnie innego, niż powinno. A na deser szczypta technologii.
fot. Rictor Norton & David Allen/Wikipedia/Creative Commons

Czy jeśli jakiś temat jest na tapecie, to wisi, czy leży? Czy określenie orientacji rzeczownika (horyzontalnej, bądź wertykalnej) ma w ogóle jakikolwiek sens? Jeśli chcemy żyć w zgodzie z historią języka, ma i to całkiem istotny.

Jak podają różne mądre źródła, wszystko zaczęło się dawno, dawno temu, gdy w tzw. cywilizowanej części świata językiem naczelnym nie był wcale angielski, ani nawet francuski, ale była nim łacina Wtedy to dla określenia słowa "kobierzec", "dywan" używało się rzeczownika "tapetum". A że jak wiadomo, w niemieckim tej łaciny trochę zostało, także i to słowo zostało zaadoptowane. Tyle, że tym dywanem, a właściwie suknem, najczęściej zielonym przykrywało się stoły. I to stoły ważne, bo takie, przy których zapadały jeszcze ważniejsze decyzje.

Zwrot "Etwas aufs Tapet bringen" to dosłownie "wprowadzić coś na tapet", czyli "wnieść coś do dyskusji".

Kłopot w tym, że kobiercami, które my dziś rzucamy na podłogę, nakrywało się nie tylko stoły, ale wieszano je również na ścianach (w niektórych krajach nadal ten zwyczaj jest popularny). Potem wymyślono wiele różnych modyfikacji, pojawiły się nowe style w ówczesnym "dizajnie", w fabrykach zaczęto produkować nowe materiały i w efekcie nasz rzeczownik przybrał dwie niemal bliźniacze formy: tapete, jako elegancki papier na ściany oraz tapet, czyli sukno (często zielone) na stół.

Jak dotąd wszystko było w porządku. Komplikować się zaczęło dopiero, gdy tapet z tapetą trafiły do języka polskiego. Oba rzeczowniki mają to szczęście, że w polskim miejscowniku odmienia się je tak samo. W efekcie, gdy mówimy, że coś jest na tapecie, nie wiadomo, o który z nich chodzi. Inne formy przybierają natomiast w bierniku i właśnie tutaj (użyjmy pewnej znanej kalki z języka niemieckiego) leży pies pogrzebany.

Mimo całego mnóstwa artykułów na ten temat wiele osób nadal popełnia błąd stosując w bierniku odmianę "coś trafiło na tapetę", gdy tymczasem powinno się mówić "coś trafiło na tapet". Bo zgodnie ze źródłem tego słowa nie wisi, lecz leży.

Ale można to jeszcze bardziej skomplikować i będąc "na tablecie" być zarówno pod wpływem tabletki na uśmierzenie bólu głowy (bo czemu nie, skoro pigułka może być pigułą?), jak i wyświetlać się w postaci zdjęcia na tapecie umieszczonej na ekranie tabletu, któremu nic nie przeszkadza, by stał sobie na tapecie, przy którym dajmy na to ustala się właśnie, kto zostanie nowym premierem.

Ale to już zupełnie inna historia...


o autorze

Marek Zoellner

Marek Zoellner

filolog, specjalista od nowych technologii, wieloletni dziennikarz dolnośląskiej prasy codziennej i wydawca portali internetowych

Inne artykuły

blogi

Reparacje/odszkodowania. Kolejna odsłona

blogi

Historyk a nowe media

blogi

„Mizerny dorobek”?

blogi

Polacy w Breslau (do 1939 roku)

blogi

„Pociąg do kultury”

blogi

Pokolenia niepodległej

blogi

Kowal i chłopiec

blogi

„Stalinowski gotyk“. Al. im. Stalina w Berlinie

blogi

Pieniądz zastępczy w Kolonii

blogi

Zmagania z przeszłością