blogi | 13.11.2018

Zdjęciowa pomyłka na 100-lecie

autor: Krzysztof Ruchniewicz
Zdjęciowa pomyłka na 100-lecie
Powielana często fotografia nie pokazuje momentu powitania na dworcu w listopadzie 1918 roku. Nie było w tym dniu na peronie fotografa, nikt z podróżnych nie zrobił zdjęcia.
Setną rocznicą odzyskania niepodległości przez Polskę w ostatnich dniach zajmowały się wszystkie media, krajowe i lokalne, tradycyjne i internatowe. Przy tej okazji wykorzystywano różne materiały ilustracyjne. Szczególnie jedno ze zdjęć wielokrotnie powielano. Ukazuje ono Józefa Piłsudskiego na kolejowym peronie. Ma to być dworzec w Warszawie, do której przyszły naczelnik państwa dotarł z Berlina po zwolnieniu z twierdzy w Magdeburgu 10 listopada 1918 r.

Zdjęcia z ważnych wydarzeń

Ilustrowanie fotografiami informacji medialnych dotyczących wieku XX jest standardem. Redakcje różnych mediów czynią to chętnie, takie też są oczekiwania czytelników. Chcemy zobaczyć historię i wierzymy, że fotografia nam to umożliwia. Jednak dobór zdjęć powinien być dokonany z dużą dbałością, łatwo tu o pomyłkę, zwłaszcza w przypadku zdjęć historycznych.

Z okazji setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości zalała nas fala najróżniejszych publikacji w formie tradycyjnej i elektronicznej. Każde medium nawiązało w taki czy inny sposób do jubileuszu niepodległości. Jednym z często wymienianych przełomowych wydarzeń był przyjazd Józefa Piłsudskiego do Warszawy 10 listopada 1918 r. (kto towarzyszył w przejeździe późniejszemu Marszałkowi, pisałem już przy innej okazji). Teksty zilustrowano zdjęciem, które pokazywało scenę powitania na dworcu. Mało jednak kto zwrócił uwagę, że takie zdjęcie z tego dokładnie dnia nie istnieje. Jaka zatem fotografia jest publikowana?

Przyjazd do Warszawy

Do Warszawy J. Piłsudski przyjechał 10 listopada o 7 godzinie rano. Przybył z Berlina specjalnym pociągiem po zwolnieniu z twierdzy w Magdeburgu. Poranek był mglisty i pochmurny. Szczegółów powrotu komendanta Legionów nie znano, choć do Warszawy dotarły informacje o jego uwolnieniu. Dopiero w nocy z 9 na 10 listopada członek Rady Regencyjnej, książę Zdzisław Lubomirski dowiedział się od władz niemieckich o opuszczeniu przez Piłsudskiego Berlina i jego przyjeździe na Dworzec Wiedeński w stolicy. Jeszcze nocą o przybyciu usłyszał Adam Koc, komendant naczelny POW. Następnie powiadomił kilka innych osób oraz zlecił przygotowanie mieszkania w pensjonacie panien Romanówień mieszczącym się przy ul. Moniuszki 2.

Na dworcu witała J. Piłsudskiego i jego adiutanta, płk. Kazimierza Sosnkowskiego niewielka grupa osób. Poza księciem Lubomirskim, któremu towarzyszył adiutant rotmistrz Stanisław Rostworowski, i Kocem, byli to Aleksander Prystor, Kazimierz Staromirowski, ppor. Konstanty Abłamowicz oraz dziennikarz Wacław Czarski. Fotograf nie był obecny, nie wykonano żadnego zdjęcia. Piłsudskiego witali też przypadkowi podróżni, którzy rozpoznali go na dworcu.

Piłsudski nie wygłosił też żadnego przemówienia do zebranych, co często także błędnie się podaje. Następnie udał się z Lubomirskim i Kocem do apartamentu księcia i spędził pół godziny na rozmowie przy herbacie, natomiast Sosnkowski pojechał z Prystorem na ul. Moniuszki. Tam przygotowano nie tylko mieszkanie, ale i najniezbędniejsze rzeczy osobiste, których powracający nie mieli. Wreszcie mogli przebrać się i odpocząć po podróży. Nazajutrz czekały ich wielkie zadania.

Zdjęcie

Powielane często zdjęcie nie pokazywało więc momentu powitania na dworcu w listopadzie 1918 roku. Nie było w tym dniu na peronie fotografa, nikt z podróżnych nie zrobił zdjęcia. Fotografia ta powstała dwa lata wcześniej, 12 grudnia 1916 r. Pokazuje powitanie J. Piłsudskiego na Dworcu Wiedeńskim w Warszawie po przybyciu z Krakowa m.in. przez kpt. Tadeusza Piskora (na lewo od J. Piłsudskiego), rtm. Janusza Głuchowskiego (na prawo za J. Piłsudskim), Tadeusza Kasprzyckiego (po cywilnemu) oraz Zygmunta Klemensiewicza (na prawo za Kasprzyckim). Autor zdjęcia nie jest znany.

Wykorzystano zdjęcie:

Powitanie Józefa Piłsudskiego na Dworcu Wiedeńskim w Warszawie po przybyciu z Krakowa.


o autorze

Krzysztof Ruchniewicz

Krzysztof Ruchniewicz

niemcoznawca, historyk, fotografik, bloger, fan nowoczesnych technologii, profesor Uniwersytetu Wrocławskiego i szef Instytutu Willy-ego Brandta we Wrocławiu, autor bloga krzysztofruchniewicz.eu

Inne artykuły

blogi

„Es gilt das gesprochene Wort“

blogi

Mural na sto

blogi

Reparacje/odszkodowania. Kolejna odsłona

blogi

Historyk a nowe media

blogi

„Mizerny dorobek”?

blogi

Tablet na tapecie

blogi

Polacy w Breslau (do 1939 roku)

blogi

„Pociąg do kultury”

blogi

Pokolenia niepodległej

blogi

Kowal i chłopiec