blogi | 27.02.2019

Zdziwienie, irytacja, frustracja

autor: Krzysztof Ruchniewicz
Zdziwienie, irytacja, frustracja
Tymi trzema określeniami mogę podsumować mój udział w Niemczech w konferencji poświęconej współczesnemu nacjonalizmowi w Europie.
Organizacja spotkania była wzorowa. Zaproszono ciekawych referentów, zadbano o muzyczną oprawę, co jest dość wyjątkowe przy takich okazjach. Dopisała też publiczność. Sala była bowiem wypełniona po brzegi. A jednak konferencja okazała się rozczarowująca. Jej przebieg mógłby podsunąć smutną konstatację, że choć od dekad toczy się dyskusja między historykami polskimi i niemieckimi, to jej efekty są mizerne, lub ograniczone jedynie do tzw. specjalistów od Polski / Niemiec.

EUROPA NA ROZDROŻU

Kondycja Europy nie jest najlepsza. Praktycznie nie ma dnia, gdzie w mediach nie pojawiłyby się informacje o różnych sytuacjach kryzysowych, jakimi targany jest nasz kontynent. Świadomość tej nowej dla Europy sytuacji (jednoczesne trwanie różnych konfliktów) sprawa, że w końcu zaczynamy ze sobą dyskutować, wymieniać się doświadczeniami. Ale czy potrafimy wsłuchiwać się w opowieści innych, by ich lepiej zrozumieć? Czy starcza nam cierpliwości i wrażliwości. Czasami dobrym papierkiem lakmusowym są dyskusje między historykami. Z racji swego zawodu potrafią szerzej spojrzeć na temat, wskazać związki przyczynowo-skutkowe, nakreślić szerzej tło i uwarunkowania wydarzeń.

DYSKUSJE MIĘDZY HISTORYKAMI

Wczoraj uczestniczyłem w konferencji poświęconej współczesnemu nacjonalizmowi w Europie. Odbywała się w Erlangen na północy Bawarii. Organizatorzy (kilka instytucji) postanowili zaprosić historyków do dyskusji o współczesnych nacjonalizmach w Europie. Wybrali Niemców i jednego Polaka. Przewidziano cztery wystąpienia, jedno ogólne na temat pojęcia nacjonalizmu, trzy następne dotyczyły konkretnych państw-przypadków. Były to Hiszpania, Wielka Brytania i Polska. Niemcy, co zaskakujące, w tym zestawieniu pominięto. Publiczność dopisała, tłumnie wypełniając salę. Nietypowym punktem programu były występy miedzy referatami orkiestry jednego z miejscowych gimnazjów. I nie była to przysłowiowa muzyka do kotleta lub jakieś patriotyczne dźwięki. Młodzi z dużą werwą i zapałem grali standardy jazzowe, które bardzo spodobały się publiczności.

WSCHÓD I ZACHÓD

Z dużym zainteresowaniem przysłuchałem się wystąpieniom niemieckich kolegów. Nie znałem żadnego z nich wcześniej, co jeszcze bardziej rozbudziło moją ciekawość. Jednak zaciekawienie szybko ustąpiło miejsca zdziwieniu, poirytowaniu, aż w końcu miałem poczucie frustracji. I to nie dlatego, że poświęciłem kilka dni na przejrzenie literatury, zastanowienie się i napisanie tekstu. Przy okazji gorąco polecam publikacje dostępne w internecie na tematy polskie i relacji polsko-niemieckich (Polen-Analysen oraz publikacje Fundacji Genshagen).

Doszedłem bowiem do wniosku, że pomimo 30 lat od upadku komunizmu w krajach Europy Środkowo-Wschodniej oraz wieloletniej już obecności Polski w UE, wiedza referentów na tematy naszej części kontynentu była praktycznie żadna. Nie miałem też wrażenia, by zadano sobie trud, by w tak ważnym temacie jak nacjonalizmy szukać podejścia ogólnoeuropejskiego, a nie jedynie powielać znane opinie badaczy z zachodniej części kontynentu. Unikano w wystąpieniach wskazywania problemów negatywnych dla rozwoju Europy. Kryzys migracyjny czy problem Nordstream 1 i 2 nie zaistniały. Prorosyjska postawa niektórych polityków niemieckich także nie znalazła żadnego zainteresowania. Konferencja zajęła się ważnym zjawiskiem, ale przez dobór krajów-przypadków powiązała je z swego rodzaju peryferiami Europy. Zabrakło odniesienia się do któregoś z krajów z centrum „starej” Unii, czyli założycieli Wspólnot.

DWA ŚWIATY

Wydaje się, że nadal poruszamy się w dwóch różnych światach mentalnych (wczorajsza obserwacja nie jest pierwszą tego typu, którą poczyniłem). Abstrahując od specjalistów zajmujących się sprawami polskimi czy Europy Środkowo-Wschodniej, pozostali historycy niemieccy (z pewnością duża ich część), kultywuje stereotypowe podejście do naszego regionu, nie zadaje sobie nawet trudu, by skonfrontować swoje stanowisko z obowiązującym stanem badań, szukać dialogu z tą częścią Europy. Od lat uczestniczę w dialogu polsko-niemieckim, jestem kolejnym pokoleniem weń zaangażowanym. Znam lub uczestniczę w wielu wspólnych inicjatywach i naukowych projektach. Jakie są jednak wyniki tych działań, ich wpływ choćby tylko w środowisku historyków dziejów najnowszych? Poczucie frustracji jest właśnie efektem poszukiwania odpowiedzi na to pytanie. Może trzeba zmienić metody? Konieczne jest stworzenie nowych instytucji? Z pewnością ważny jest dialog, ale nie ograniczony do specjalistów od danego regionu, lecz szerszych kręgów historyków. Wówczas unikniemy, być może, problemów braku wiedzy i zrozumienia, z którymi byłem wczoraj skonfrontowany.
  1. Zob. Ireneusz Krzemiński, Der Nationalkatholizismus und die Demokratie, „Polen-Analysen”, Nr. 193, 17.01.2017; Magdalena Telus, Zum Europabild der polnischen Nationalkonservativen, „Polen-Analysen”, Nr. 228, 18.12.2018.
  2. Ireneusz P. Karolewski, Deutschland, Polen und Europa. Eine Erfolgsgeschichte in der Bewährungsprobe, „Genshagener Papiere”, Nr. 21, Februar 2019.


o autorze

Krzysztof Ruchniewicz

Krzysztof Ruchniewicz

niemcoznawca, historyk, fotografik, bloger, fan nowoczesnych technologii, profesor Uniwersytetu Wrocławskiego i szef Instytutu Willy-ego Brandta we Wrocławiu, autor bloga krzysztofruchniewicz.eu

Inne artykuły

blogi

"Niemy krzyk"

blogi

Kolumbia: O relacjach polsko-niemieckich

blogi

Zmarnowana szansa

blogi

Bye by Facebook.

blogi

(DO)WOLNOŚĆ PISARZA

blogi

Konrad Adenauer a polscy więźniowie w ​Köln-Deutz

blogi

Polityka gestów

blogi

Uwaga na choinki-śmiercionośne pociski

blogi

„Es gilt das gesprochene Wort“

blogi

Zdjęciowa pomyłka na 100-lecie