gospodarka | 03.12.2019

Bezdomni studenci

autor: Tomasz Sikora
Bezdomni studenci
Studia w Niemczech? Świetny pomysł, jeśli komuś zależy na wysokim poziomie edukacji. O ile polskie czołowe uniwersytety Jagieloński i Warszawski ledwo mieszczą się w gronie tysiąca najlepszych szkół wyższych świata - o tyle Niemcy mają w pierwszej pięćdziesiątce 8 szkół wyższych. Ale studiowanie to jedno a mieszkanie to drugie...
Za dnia... całymi dniami na wykładach nawet nie swojego kierunku czy uczelni - wieczorem na ulicy. Bo bez noclegu. Brzmi dramatycznie - ale z wielu miejsc Niemiec właśnie takie relacje słychać. Zrozpaczeni studenci opisują problemy ze znalezieniem lokum. W niemieckich miastach uniwersyteckich jest po prostu zbyt mało mieszkań i często są one zbyt drogie.

Susanne Miskuk z Moguncji ma 21 lat. Gdy zaczynała studia musiała szybko wydorośleć. Przyjechała do dużego miasta, dostała się na uniwersytet. I tu radość się skończyła a zaczęły kłopoty z poszukiwaniem mieszkania. Pierwszy miesiąc studiów spędziła właściwie pod chmurką. Sypiała w miejscach publicznych, które były otwarte przez całą dobę. A więc: McDonalds, kina, dworce. "Dworce najlepsze, bo jest prysznic", najgorzej było w przytułku dla bezdomnych, uciekłam" - opowiada dziś. Stała miejscówka to uniwersytecka biblioteka (otwarta do pierwszej w nocy) lub kawiarnia na dworcu, która jest zamknięta tylko przez jedną godzinę dziennie.

Trwało to 5 tygodni zanim udało się dostać miejsce w akademiku. Napisała dziesiątki podań, brała udział w 35 castingach na współlokatora urządzanych przez innych studentów. Albo nie było szans, albo budżet nie był w stanie pokryć czynszu na poziomie tysiąca euro. Właściciele mieszkań w takich miastach studenckich jak Moguncja, wiedzą, że mogą sobie pozwolić na naprawdę wiele.

Jakie są dziś oferty w Moguncji? Oto pierwsza z brzegu: siedem metrów kwadratowych, bez aneksu kuchennego i toalety w korytarzu dla 20 osób. Jedzenie na mieście. Ciepła woda limitowana. Koszt: 280 euro.

Susanne najpierw spędziła dwa tygodnie ze swoją siostrą w Wiesbaden, ale to było za daleko i za drogo by co dziennie dojeżdżać. Potem waletowanie u przyjaciół - raz tu raz tam... ale ile można. W końcu sami przyjaciele mieli jej dość.

Zwłaszcza, że sami nie mieszkali na salonach, ale wynajmowali właśnie takie mikroapartmenty. Owe 8 m2. Jeśli dzielisz 80-centymetrowe łóżko, to po dwóch dniach z najlepsza przyjaciółką masie się dość. To było zbyt wyczerpujące dla wszystkich zainteresowanych.

Sussane mówi, że to błędne koło - bo ciężko poznać kogoś nowego na imprezie integracyjnej, rozpuścić mieszkaniowe wici zakumplować się, jeśli martwisz się, gdzie spędzisz noc. Albo planujesz, kiedy wbijesz się w kąt maka a kiedy kątem się zdrzemniesz udając, że czytasz w bibliotece.

Po siedmiu tygodniach uśmiechnęło się do niej szczęście - telefon od Studierendenwerk, bo ktoś nagle zrezygnował z pokoju. Teraz ma własne 21 metrów. Ale rzadko jest sama - teraz u niej waletują ci, którzy mieli mniej szczęścia.


o autorze

Tomasz Sikora

Tomasz Sikora

redaktor naczelny niemcy-online.pl, dziennikarz Polskiego Radia specjalizujący się w tematyce niemieckiej, pracownik wrocławskiego Centrum im. Willy'ego Brandta.

Inne artykuły

gospodarka

32 miliardy euro w 5 lat

gospodarka

Polacy nie przyjechali

gospodarka

BMWcedes?

gospodarka

Czarna dziura w IT

gospodarka

Tempo 130km/h?

gospodarka

Polska to Chiny Europy - tak widzą nas na Zachodzie

gospodarka

Handel niedzielny?

gospodarka

Internet gospodarką 2.0

gospodarka

Kompromis dieslowski

gospodarka

Praca i płaca