gospodarka | 24.03.2018

Flix-Pociąg?

autor: Tomasz Sikora
Flix-Pociąg?
Flixbusy przejęły w Polsce Polskiego Busa. Niemiecki startup rozwija się bardzo prężnie, teraz chce powalczyć o pociągi w Niemczech. Choć nie wyklucza też wejścia na polski rynek kolejowy.
W dalekobieżnym ruchu kolejowym Deutsche Bahn konkurencji nie ma. Ale to się może zmienić, bo Flixbusy odebrały kolei część pasażerów, a teraz chce także pojawić się jaki Flixtrain - i zaproponować Niemcom tanie szybkie połączenia kolejowe. Mniej wygodne, ale naprawdę konkurencyjne cenowo. 

Wycieczka na najbliższy dworzec kolejowy w Niemczech może sprawić, że estetom świat zawiruje w głowie. Na peronach czekają najbardziej kolorowe kombinacje: biało-niebieski bawarski Oberlandbahn, różowo-szary Enno w Dolnej Saksonii lub biało-żółty Eurobahn kursujący po Nadrenii Północną-Westfalię. A to tylko trzy z 49 lokalnych przewoźników kolejowych w Niemczech. Teraz dołącza nowicjusz. Flixtrain to próba podboju torów po przejęciu niemieckiego transportu autobusowego. Na autostradach zielono-pomarańczowe autobusy już panują. Teraz w takich barwach pojawiają się pociągi. I chcą konkurować w najtrudniejszej dyscyplinie kolejowej - przewozów dalekobieżnych.

W końcu zarabianie pieniędzy na kolei nie jest takie łatwe. Czerwono-biały hegemon rynku nie tylko niemieckiego ale europejskiego, Deutsche Bahn, nadal najczęściej stoi na niemieckich peronach. Według szacunków Federalnego Związku Kolejowego Transportu Pasażerskiego (Bundesarbeitsgemeinschaft Schienen-Personennahverkehr) w 2016 r. jego udział w rynku przewozów lokalnych wyniósł około 67 procent. Ta papuzia konkurencja prywatnych przewoźników występuje prawie wyłącznie na poziomie regionalnym. Bo w ruchu dalekobieżnym nikomu nie udało się uszczknąć choćby łyżeczki z tego tortu - pociągi DB Intercities i ICE, obsługują 99% niemieckiego rynku.

Wielu próbowało...

Francusko-Belgijski Thalys obsługuje kilka głównych miast wzdłuż Renu i Zagłębia Ruhry. Oferuje nawet dalekobieżne połączenia ekspresowe do samego Paryża. Inne próby konkurowania z liderem na rynku transportu dalekobieżnego albo nie powiodły się. Tak stało się z  połączeniem Interconnex między Lipskiem a Rostockiem, z którego zrezygnowano w 2014 r. Inni z regularnego przewoźnika zamieniają się w okazjonalnego - tak zlikwidowano codzienne połączenie zastępując wyłącznie weekendowym na trasie obsługiwanej przez Harz-Berlin-Express.

Początkowo Flixtrain zamierza przejąć połączenia dwóch innych przedsiębiorstw, które zniknęły. Na początek połączenie Hamburg-Kolonia Kolej. To o tyle ciekawa trasa, że DB nie ma tu przewagi prędkości. Pomiędzy Łabą a Renem mogą kursować tylko składy z silnikami spalinowymi i prędkościami do 180kmh. W kwietniu zostanie dodana trasa Stuttgart-Kassel-Berlin, obsługiwana wcześniej przez Locomore.

Obydwie firmy nigdy jednak nie wyszły z niszy i zwinęły żagle w 2017 roku.

Subsydiowane czy nie?

Jak to się dzieje, że prywatnym firmom opłaca się konkurować regionalnie, a ponoszą porażki w prestiżowych i teoretycznie droższych połączeniach dalekobieżnych? Odpowiedź na to pytanie kryje się w różnym finansowaniu transportu. "W transporcie lokalnym mamy konkursy i przetargi", wyjaśnia Gernot Sieg z Uniwersytetu w Münster, "te przewozy są dotowane. Kraje związkowe określają wymagane połączenia i poszukują operatorów. Każdego roku wydaje się na ten cel ponad 8 mld euro z podatków. Przychody są zatem na tyle spore, że prywatne firmy mogą śmiało konkurować z państwowym hegemonem.

Inaczej jest w transporcie dalekobieżnym. Tu każdy przedsiębiorca musi sam sprawdzić, jak ekonomicznie utrzymać się na powierzchni ziemi. Tu dopłat nie ma. "Ceny wynajmu torów stanowią ważną część kosztów przewoźnika kolejowego", opisuje Sig. By pociąg przejechał trzeba w pewnym sensie "wynająć na określony czas tory". Pobierane są również opłaty za postoje na stacjach kolejowych, czyli typowe opłaty dworcowe.

Trasa musi być "zarezerwowana" na określony czas, trzeba zapłacić nie za jednorazowe "wynającie szyn na określony czas" ale tory podnając na dłuższy czas i w dodatku wstrzelić się w czas, gdy nie ma rezerwacji DB - które ma podpisane umowy na wiele lat. I nawet jeśli jakieś połączenie DB jest deficytowe, to inne przynosi zysk i rekompensuje stratę. Mały przewoźnik nie ma takiego koła ratunkowego, właściwie nie może sobie pozwolić na deficyt, każda relacja musi przynosić zyski. -

Co więcej, lukratywne trasy są już zazwyczaj zajęte: przez samą DB, który ma silną pozycję finansową. W końcu Federalna Agencja ds. Sieci zapewnia, że przetargi na luki w wynajmie torów są  rozpatrywane bez dyskryminacji prywatnych przewoźników. Tyle że szyny należą do spółki kolejowej DB Netz...

Niektórzy obserwatorzy w Niemczech sugerują, że albo państwo, albo landy przez które przebiega połączenie dalekobieżne powinny się zrzucać na dotowanie takich kursów. "Na przykład obniżenie cen wynajmu torów zwiększyłoby rentowność spółek kolejowych" - mówi Sig. Regularnie dyskutuje się również o całkowitym oddzieleniu szyn od grupy DB, ale pomysł ten nie ma obecnie szans politycznych.

Przejazd promocyjny z dziennikarzami odbył się bez przeszkód. Pociąg wyruszył w trasę punktualnie, na pokładzie było ok. 400 osób (miejsc w składzie jest ok. 600). Ceny biletów na FlixTrain rozpoczynają się od 9,99 euro i są dostępne na stronie www.FlixTrain.com, w aplikacji FlixBus oraz w sklepach FlixBus na terenie Niemiec. 

Jak zapowiada przewoźnik, FlixTrain zostanie zintegrowany z siecią FlixBus w całych Niemczech. – Chcemy promować przystępne cenowo i przyjazne dla środowiska podróże, będące alternatywą dla samochodu. Dzięki naszej siatce połączeń, składającej się obecnie z tras obsługiwanych przez autobusy i kolej, tworzymy nową wizję mobilności – mówi Schwämmlein. 

Flixtrain chce teraz udowodnić, że potrafi na tym w sumie nieuczciwym i bardzo trudnym rynku zagrać o pełną stawkę. Koszty mają pozostać na niskim poziomie, ponieważ - podobnie jak w przypadku autobusów Flix - to firmy partnerskie realizują podróże, głównie przy użyciu taboru z czasów HKX i Locomore. Nie będzie wieć nowocześnie, wygodnie, ale ma być tanio i równie szybko jak DB.

I Flix ma jeden konkretny atut - rozpoznawalność marki. Dzięki uznanej pozycji na rynku autobusów dalekobieżnych marka ta będzie prawdopodobnie lepiej znana niż wielu innych konkurentów kolejowych. Już zadbano by składy odpowiednio przemalować...

Pierwszy kurs 24 marca. Testowo pojechał dzień wcześniej. W pierwszej kolejności będzie obsługiwał regularne połączenia na trasie Hamburg-Duesseldorf-Kolonia, a od połowy kwietnia również Berlin-Frankfurt n.Menem-Stuttgart. – Autobus i kolej doskonale się uzupełniają. Dodając FlixTrain do oferty FlixMobility, możemy zapewnić przystępne cenowo opcje podróży dla jeszcze większej liczby osób – podkreśla André Schwämmlein, współzałożyciel i dyrektor zarządzający FlixMobility – Chcemy pokazać tym samym, że wygodna i szybka podróż na długich dystansach nie musi być droga – dodaje.

Od momentu uruchomienia FlixBusa w 2013 roku, zielonymi autobusami podróżowało ponad 100 milionów pasażerów.


o autorze

Tomasz Sikora

Tomasz Sikora

redaktor naczelny niemcy-online.pl, dziennikarz Polskiego Radia specjalizujący się w tematyce niemieckiej, pracownik wrocławskiego Centrum im. Willy'ego Brandta.

Inne artykuły

gospodarka

Migracje zarobkowe Polaków

gospodarka

Plastikowe rzeki

gospodarka

Się świeci!

gospodarka

Zimno (szkiełko i oko)

gospodarka

Nowe kary na drogach

gospodarka

"Niemcy szykują się do wojny"?

gospodarka

Niemiecki PKB do góry

gospodarka

Polskie jabłka, niemieckie pomidory

gospodarka

Niemcy stawiają na nearshoring

gospodarka

Handel w niedzielę?