gospodarka | 29.05.2017

Handel w niedzielę?

autor: Tomasz Sikora
Handel w niedzielę?
Polska prowadzi dyskusję o zamknięciu sklepów wielkopowierzchniowych w niedzielę. Często za przykłąd służą Niemcy. "Tam tak jest i działa świetnie" mówią zwolennicy pomysłu. Owszem "tak jest" ale ani świetnie nie działa, ani nie znaczy że "jest i będzie"
Największe sieci handlowe w Niemczech, wielkie domy handlowe takie jak Kaufhof, KaDeWe, Karstadt, zawiązały związek lobbystów. Cel jest jeden: wprowadzić niedziele pracujące. "domagamy się wolności w decydowaniu czy mamy w niedzielę otwarte czy nie" - piszą w tej sprawie do władz w Belinie i domagają się pomocy od rządów regionalnych. Szef Karstadt Stephan Fanderl i luksusowy dom handlowy z Berlina KaDeWe z filiami w największych miastach Niemiec stoją za tą inicjatywą, ale kolejne sieci w tempie ekspresowym dołączają się do listy lobbystów. "Ludzie, kupcy sami powinni mieć możliwość decydowania - chcą handlować, chcą pracować czy nie. Tego nie powinno sterować państwo" tłumaczy Fanderl.

Zakupy powinny być jedną z przyjemności niedzieli. Tak zresztą jest co pokazuje ruch w sklepach internetowych - największy właśnie w niedzielę - wylicza szef Karstadt, dodając, że jego tradycyjne sklepy i tak przegrywają z wirtualną konkurencją, bo ta przecież działa 24 godziny na dobę.

"Przegrywamy nie tylko z konkurencją online, ale tez z krajami sąsiednimi. Owszem odkurzacz zamówisz online i przyjdzie ci za dwa dni, można powiedzieć, że masło potrzebujesz już a nie za dwa dni - ale tu naszym klientom pomocą służą sklepy tuż za granicą w Holandii czy Polsce. Te pieniądze uciekają z naszej niemieckiej kieszeni do Polaków albo Holendrów. Ludzie tłumnie jeżdżą z Berlina na zapupy do hipermarketów i Outletów postawionych przez Polaków tuż za Odrą" - narzeka szef KaDeWe Andre Maeder: "Chcemy wyrównania szans walki, jeśli mamy się pojedynkować z Polakami to dajcie nam tę samą broń". W sieci 20 do 30% obrotów wyrabianych jest w Niemczech w poszczególnych sklepach online w niedzielę, wtedy wielkie sieci tradycyjne mogą się tylko przyglądać.

Jak mówią menadżerowie otwarcie sklepów w niedzielę to nawet nie ich pomysł ale "liczne prośby od klientów", otwarcie domów handlowych, znajdujących się przecież w centrach miast zwiększyłoby także atrakcyjność centrów miast, które dziś w Niemczech na weekendy się wyludniają i wymierają. Co warto podkreślić na razie w tej sprawie nie zabrały głosy związki zawodowe znajdujące się między młotem a kowadłem. Sprzedawcy nie chcą pracować w niedzielę, ale jeszcze bardziej chcą utrzymać pracę, a o to coraz trudniej przy spadających obrotach. Jedynie odpowiednik naszej polskiej Solidarności Verdi ustosunkował się do pomysłu mówiąc, że to idea niedożecza i sprzedawcy też maja prawo do odpoczynku i normalnego życia rodzinnego.

Duże domy handlowe nie chcą być otwarte we wszystkie 52 niedziele w roku - podkreśla Fanderl. „Chcemy otwierać w te niedziele, gdy wiadomo, że klienci będą chętni by nas odwiedzić, a także nasi pracownicy zgodzą się przyjść do pracy".

W większość niemieckich landów istnieje możliwość przeprowadzenia niedziel handlowych - cztery razy w roku. "to zdecydowanie za mało" - mówi Fanderl.


o autorze

Tomasz Sikora

Tomasz Sikora

redaktor naczelny niemcy-online.pl, dziennikarz Polskiego Radia specjalizujący się w tematyce niemieckiej, pracownik wrocławskiego Centrum im. Willy'ego Brandta.

Inne artykuły

gospodarka

Migracje zarobkowe Polaków

gospodarka

Flix-Pociąg?

gospodarka

Plastikowe rzeki

gospodarka

Się świeci!

gospodarka

Zimno (szkiełko i oko)

gospodarka

Nowe kary na drogach

gospodarka

"Niemcy szykują się do wojny"?

gospodarka

Niemiecki PKB do góry

gospodarka

Polskie jabłka, niemieckie pomidory

gospodarka

Niemcy stawiają na nearshoring