gospodarka | 19.07.2018

Kasy chorych - chore finansowo!

autor: Anna Wieczorkowska (rynekzdrowia.pl)
Niemieckie kasy chorych będą miały w 2019 deficyt w wysokości 7,5 miliarda EUR. Pesymiści uważają, że może on wynieść nawet 9 miliardów EUR!
Niemiecki system ubezpieczeń zdrowotnych należy do najstarszych na świecie. Jego początki sięgają opracowanej przez rząd kanclerza Bismarcka Cesarskiej Ustawy w Sprawie Ubezpieczenia Chorobowego Robotników z 15 marca 1883 roku. Dziś jest połączeniem systemu publicznego i systemu prywatnego. Dotyczy to nie tylko źródeł finansowania systemu, ale też podmiotów świadczących usługi zdrowotne - ten podwójny system publiczno-prywatny sprawia, że każdy obywatel może ubezpieczyć się prywatnie, a jeśli nie, to obowiązkowo państwo nałoży na niego nakaz ubezpieczenia. Z drugiej strony obok dotowanych przez rząd federalny i landy placówek zdrowia istnieją też placówki prywatne. W przypadku źródeł finansowania niemiecki system opiera się w dużym stopniu na <strong>ustawowym ubezpieczeniu chorobowym (niem. Gesetzliche Krankenversicherung – GKV).

Niemcy zajmują czwarte miejsce – po USA, Szwajcarii i Francji – pod względem wydatków na ochronę zdrowia. W 2006 roku przeznaczyły na ten cel 10,6% PKB. Dla porównania USA – 15,3%, Szwajcaria – 11,3%, Francja – 11,1% PKB. Przeciętnie w krajach OECD wydatki na ochronę zdrowia w 2006 r. wyniosły 8,9% PKB. W tym czasie Polska wydala na ochronę zdrowia tylko 6,2 % swojego PKB.

Podobnie jak w Polsce, wszyscy ubezpieczeni w GKV płacą jednakową składkę na ubezpieczenie zdrowotne, niezależnie od tego, do jakiej kasy chorych należą. Tylko, że Niemcy płacą 14,9 % swoich dochodów natomiast Polacy 9%. Od tego roku istnieje w Niemczech jeden Fundusz Zdrowia (niem.Gesundheitsfond), do którego trafiają pieniądze ze składek ubezpieczonych. Fundusz Zdrowia środki te przekazuje następnie kasom chorych. Coś na wzór naszego NFZ, w którym Centrala dzieli pieniądze na poszczególne oddziały wojewódzkie NFZ według tzw. algorytmu.


Kasy chorych, oprócz pieniędzy na pokrycie kosztów zabezpieczenia zdrowotnego ubezpieczonych, dostają z Funduszu Zdrowia pewne środki na pokrycie kosztów administracyjnych oraz innych kosztów związanych z funkcjonowaniem. Dzięki temu kasy chorych powinny pokryć 100% swoich kosztów wpływami z Funduszu Zdrowia. A jednak tak się nie stało.


Skąd taka duża dziura w budżecie kas chorych?

Wskazuje się na dwa powody tego deficytu: wyższe niż planowano wydatki, na leki, szpitale i lekarzy, jak również mniejsze o 4,6 mld. euro wpływy do Funduszu Zdrowotnego. Mniejsze wpływy są oczywiście następstwem światowego kryzysu finansowego, który trawi Niemcy. Podobnie jak w Polsce, Niemcy od lat zmagają się ze starzejącym się społeczeństwem, wraz z wiekiem zwiększa się zapadalność na choroby. Problemem jest także pośrednie oddziaływanie kryzysu - Niemcy biorą na gwałt zwolnienia, co zresztą cieszy ich pracodawców. Pracy nie ma, więc zakładom jest na rękę przymykać oko na lewe zwolnienia i pracowników posłać na zdrowotny garnuszek państwa. I koło się zamyka - pracownik idzie do lekarza symuluje chorobę, dostaje na nią leki i zwolnienie, wszystko obciąża coraz bardziej kruche podstawy finansowe Funduszu Zdrowia. Wobec roku 2017 w tym samym czasie w 2019 roku będzie o 11% więcej chorych!

Problemy finansowe kas chorych utrudniają rozmowy koalicyjne. Eksperci z CDU/CSU oraz z FDP w żaden sposób nie potrafią dojść do porozumienia w sprawie koncepcji finansowania ustawowego ubezpieczenia zdrowotnego GKV. Fundusz Zdrowia funkcjonuje od kilku miesięcy, a już wiele osób krytykuje go i obarcza winą za wystąpienie deficytu w finansowaniu kas chorych. Na przykład Daniel Bahr, ekspert od systemu ochrony zdrowia w partii FDP, powiedział w gazecie WELT ONLINE, że gdyby kasy chorych posiadały autonomię w decydowaniu o wysokości składek na GKV, to miałyby również motywację, aby zbilansować wydatki z przychodami. CDU/CSU i FDP mają również różne zdania na temat kształtu systemu finansowania ochrony zdrowia w Niemczech. Pomimo wielogodzinnych negocjacji przedstawicieli partii ciągle brak jest porozumienia na temat finansowania GKV. FDP jest za jednakową składką ubezpieczeniową dla wszystkich ubezpieczonych, niezależnie od tego, do jakiej kasy należą, natomiast CSU jest temu przeciwne. Chociaż i w tej partii są zwolennicy jednakowej składki ubezpieczeniowej.


Także jeżeli chodzi o sposób pokrycia ogromnej dziury w budżecie kas chorych, nie ma zgody w koalicji partii rządzących. Jednakże wszystkie partie, CDU, CSU i FDP, są zgodne co do tego, że z uwagi na kryzys finansowy ubezpieczeni nie powinni sami ponieść ciężaru pokrycia tego wielomiliardowego deficytu.


Z czego pokryta zostanie tak olbrzymia dziura w budżecie kas chorych?


Sposoby są trzy:


1. Podniesienie stawki ubezpieczeniowej dla wszystkich.


Ubezpieczeni we wszystkich kasach chorych płacą jednakową składkę na ubezpieczenie zdrowotne - 14,9% dochodu. Teoretycznie może ona zostać podniesiona, ale i tak jest już bardzo wysoka. Przed wprowadzeniem Funduszu Zdrowia składki wynosiły od 12 do 16% dochodu.


2. Wprowadzenie dodatkowej składki przez kasy w trudnej sytuacji finansowej

Zgodnie z przepisami kasa chorych, której przewidywane wpływy z Funduszu Zdrowia nie pokryją co najmniej 95% wydatków może zażądać od swoich członków dodatkowej składki. Ta dodatkowa składka nie może jednak wynieść więcej niż 1% dochodów ubezpieczonego. Kilka kas chorych zapowiedziało już wprowadzenie tej dodatkowej składki począwszy od 2010 roku. Inne z kolei kasy łączą się, aby zmniejszyć koszty funkcjonowania. Jak twierdzą eksperci tylko duże kasy chorych, to znaczy posiadające ponad milion członków, mają szansę na przetrwanie. Takich kas jest w Niemczech zaledwie 13. Od października 20168 roku do września 2018 roku liczba tzw. „otwartych” kas chorych zmniejszyła się ze 161 na 136. Liczba tzw. „zamkniętych” kas chorych, do których należeć mogą wyłącznie pracownicy określonych przedsiębiorstw, w tym samym czasie spadła z 55 na 50.  A jeszcze w 1991 roku wszystkich kas chorych było 1209! Wiele fuzji kas chorych nastąpi w następnych kilku miesiącach. Jak prognozuje niemiecki serwis internetowy Krankenkassen.de w przyszłym roku pozostanie tylko 100 otwartych kas chorych. Ze zmian tych cieszy się niemiecka Minister Zdrowia Ulla Schmidt. Już od dawna bowiem krytykuje wysoką liczbę kas chorych w Niemczech. We wrześniu powiedziała, że za wystarczającą liczbę kas chorych uważa 30 do 50.


3. Wpłaty z budżetu państwa

Ursula von der Leyen (CDU), dzis minister Obrony Niemiec a kiedyś koordynatorka zespołu negocjacyjnego dotyczącego finansowania ochrony zdrowia, nie wyklucza również dopłat z budżetu państwa. W dzienniku WELT ONLINE czytamy jej wypowiedź: Jeżeli w kryzysie wpływy zmniejszają się po prostu na skutek wzrostu bezrobocia, wtedy nie ma to nic wspólnego z dobrym czy też złym systemem zabezpieczenia zdrowotnego mieszkańców. Dlatego chcemy, aby ta część nie była pokrywana wyłącznie przez ubezpieczonych. Według danych podanych w WELT ONLINE dopłaty z budżetu państwa już zostały zwiększone o 1,5 miliarda euro do kwoty 11,5 mld.


Polskie podwórko

W Polsce nie mamy kas chorych, za to jednego płatnika – Narodowy Fundusz Zdrowia. NFZ powstał w 2003 roku w miejsce zlikwidowanych kas chorych. NFZ składa się z Centrali i 16 oddziałów wojewódzkich. Kasy chorych powstały w 1997 roku jako publiczne instytucje ubezpieczeniowe. Chociaż wypada nadmienić, że istniały również przed II wojną światową. Utworzono 16 regionalnych kas chorych (po jednej w każdym nowo utworzonym województwie) oraz jedną branżową kasę chorych dla służb mundurowych.

Od początku istnienia kas chorych były one powszechnie krytykowane. Podobnie zresztą jak i obecnie krytykowany jest NFZ. Nawet argumenty przeciwników kas chorych i NFZ są podobne – monopolistyczna pozycja wtedy kasy chorej a teraz NFZ, limity świadczeń, biurokracja, kolejki, itd. Po kilku latach funkcjonowania NFZ ponownie powraca koncepcja rozdzielenia państwowego monopolisty na mniejsze fundusze ubezpieczeniowe oraz dopuszczenie kapitału prywatnego. Ale czy to jest dobre wyjście – w końcu Niemcy przeżyli już wielką liczbę kas chorych i u nich trend jest odwrotny – konsolidacja kas chorych. W Niemczech na jednego mieszkańca na ochronę zdrowia wydano 3.465 USD, natomiast w Polsce – zaledwie 919 USD, czyli prawie cztery razy mniej (dane za 2006 rok).

Również polski system zdrowotny boryka się z problemami finansowymi. Szczególnie uwidoczniło się to teraz, w dobie światowego kryzysu. Co rusz prasa donosi o kolejnym szpitalu w tragicznej sytuacji finansowej, o skończeniu się limitów, o tym, że NFZ nie chce płacić za tzw. nadwykonania, czyli świadczenia wykonane powyżej limitu. Tylko jakoś nie słychać takich głosów z prywatnych przychodni. Czyżby to było wyjście z problemów – prywatyzacja szpitali? Więcej o tym przeczytasz w serwisie www.telemedicus.pl.


I jeszcze liczby, które najlepiej obrazują skąd przepaść między polską a niemiecką medycyną:


Roczny budżet niemieckiego Funduszu Zdrowia wynosi obecnie 167 mld. euro, polskiego NFZ zaledwie 13,5 mld euro czyli 57 mld. zł.