gospodarka | 16.03.2018

Plastikowe rzeki

autor: Tomasz Sikora
Plastikowe rzeki
Niemcy debatują nad plastikiem w swoim bezpośrednim otoczeniu. bo jednej strony własciwie nie wieadomo jaki wpływ na nasze zdrowie ma obecnośc mikrocząsteczek plastiku wokół nas, a z drugiej ciężko sobie wyobrazić, żeby wpływu nie miało to na nas żadnego.
Zaczęło się wszystko od konstatacji uniwersytetu w Hamburgu, który liczył, liczył i wyliczył, że obecnie w oceanach wagowo więcej jest plastiku niż ryb. Jeśli wyobrazimy sobie jak duża jest różnica objętościowa między kilogramem ryby a kilogramem plastiku ta informacja już robi wrażenie. A był to dopiero początek serii badań na temat plastiku w naszym otoczeniu publikowanych od początku 2018 roku przez poszczególne niemieckie uniwersytety.

Wkrótce pojawiło się studium robione przez naukowców z Uniwersytetu w Bayreuth, którzy odkryli, że również w niemieckich rzekach sporo jest plastiku. I nie chodzi wcale o płynące rzeką butelki albo śmieci na dnie. Chodzi na przykład o mikrocząsteczki plastiku, których nie widać gołym okiem, a które pokrywają SZCZELNIE powierzchnie rzek. Jak - nomen omen - naukowcy plastycznie to pokazali w tej chwili nigdzie w Niemczech nie patrzymy na powierzchnię wody, ale na plastik, który jest na powierzchni, dopiero 3 milimetry niżej płynie czysta woda. 

Skąd te mikrocząsteczki? A na przykład z kosmetyków do peelingu i innych zastosowań medyczno-kosmetycznych. Tu drobinki plastiku są tak niewielkie i jeszcze dość łatwo rozpadają się na mniejsze, że żadna oczyszczalnia i uzdatnialnia wody nie jest w stanie sobie z tym poradzić. W rezultacie wszyscy, którzy piją wodę z kranu albo źródlaną wprowadzają do swojego organizmu także mikrocząsteczki plastiku. Niestety także nasz układ pokarmowy nie radzi sobie z odfiltrowywaniem pozostałości plastiku. 

Naukowcy z Uniwersytetu w Tybindze odkryli, że nawet do 1,7% objętości naszej krwi już teraz składa się z mikrocząsteczek plastiku. W Niemczech trwa szeroka i wielowątkowa dyskusja co zrobić, by w ekspresowym tempie nie prowadzić za życia swego rodzaju plastikowego auto-balsamowania. Przede wszystkim zaproponowano szybkie zmniejszanie ilości wykorzystywanego plastiku. Na przykład poprzez całkowitą eliminację butelek jednorazowych, na rzecz tych wielokrotnego użytku. 

Ten pomysł obowiązywał mniej więcej dwa tygodnie. Do czasu publikacji na początku marca 2018 roku badania przeprowadzonego przez Uniwersytet w Münster. Naukowcy znaleźli znaczne ilości mikroplastiku w butelkach wielorazowego użytku zawierających wodę mineralną. Badacze analizowali skład wody w krytykowanych powszechnie jednorazowych butelkach, porównując je z tymi wielokrotnego użytku oraz butelkami szklanymi. We wszystkich znajdowały się cząsteczki mikroplastiku, najwięcej w butelkach wielokrotnego użytku.

Zdaniem badaczy z Münster ściany wewnętrzne w czasie czyszczenia pod ciśnieniem wodą (która sama w sobie zawiera plastik) dochodzi do czegoś w stylu "depilacji wewnętrznej ścianek"- stają się szorstkie i porowate podczas wypełniania. Z kolei butelki jednorazowego użytku są świeżo natryskiwane, mają gładką powierzchnię i nie mają powierzchni, na którą mogłaby zaatakować woda i dwutlenek węgla. Butelki PET są ponownie wykorzystywane do 50 razy. W przypadku szklanych butelek, naukowcy podejrzewają, że cząsteczki plastiku mogą pochodzić z plastikowej nakrętki. Możliwe także że plastik jest już w wodach gruntowych i w ten sposób również wody mineralne nie są od niego wolne. 

Jedno najważniejsze pytanie pozostaje dla naukowców w różnych niemieckich ośrodkach bez odpowiedzi: Czy plastikowe cząstki stałe są szkodliwe dla zdrowia, a jeśli tak, to w jakim stopniu?

Według przypuszczeń mogą one wiązać się ze zwiększonym ryzykiem wystąpienia niektórych nowotworów, zwiększonymi objawami ADHD i autyzmu a nawet niższą produkcją spermy.

Naukowcy z Münster piszą w swoim raporcie: Ryzyko gromadzenia się cząsteczek w organizmie wzrasta. Im mniejsze cząstki, tym większe ryzyko ich gromadzenia się. Przypominają również, że podczas badania obecności mikroplastiku u ryb, małży i robaków zaobserwowano zaburzenia fizjologiczne, powstawanie nowotworów i zwiększoną śmiertelność.

Jednocześnie Niemcy przyznają, że nie ma sensownego wyjścia z sytuacji. Dziś cały przemysł oparty jest o wyroby plastikowe, ich rozkład przebiega wolno, co więcej rozkład sprawia, że plastik staje się jeszcze bardziej niebezpieczny, bo ze zwykłego śmiecia zamienia się w cząsteczki, które powoli wypełniają wnętrze naszego organizmu. 


o autorze

Tomasz Sikora

Tomasz Sikora

redaktor naczelny niemcy-online.pl, dziennikarz Polskiego Radia specjalizujący się w tematyce niemieckiej, pracownik wrocławskiego Centrum im. Willy'ego Brandta.

Inne artykuły

gospodarka

Migracje zarobkowe Polaków

gospodarka

Flix-Pociąg?

gospodarka

Się świeci!

gospodarka

Zimno (szkiełko i oko)

gospodarka

Nowe kary na drogach

gospodarka

"Niemcy szykują się do wojny"?

gospodarka

Niemiecki PKB do góry

gospodarka

Polskie jabłka, niemieckie pomidory

gospodarka

Niemcy stawiają na nearshoring

gospodarka

Handel w niedzielę?