gospodarka | 07.12.2018

Polska to Chiny Europy - tak widzą nas na Zachodzie

autor: Tomasz Sikora
Trwa szczyt klimatyczny w Katowicach. Jak nas widzą? Polska to kraj spowity chmurami czarnego dymu, europejski truciciel, wróg ekologii. Dziś w naszej obronie staje poczytny i opiniotwórczy Frankfurter Allgemeine Zeitung.  

 Zanim jednak niemiecka gazeta stanie w naszej obronie przywołuje w swoim ważnym tekście funkcjonujące na Zachodzie opinie na temat Polski, z których nad Wisłą niekoniecznie zdajemy sobie sprawę. Polacy widzą swój kraj (wg badań np. CBOSu) jako "zielone płuca Europy", kraj parków narodowych, nieskalanej przyrody. Nie bez powodu naszym symbolem promującym markę "Polska" na świecie jest<strong> bocian</strong>. To właśnie między Odrą a Bugiem gniazduje w Europie najwięcej tych ptaków, które, jak wiemy, są niezwykle wyczulone na punkcie czystego powietrza. Zatem Polacy widzą swój kraj zielonym, wspierają ich w tej wizji żubry, bociany, bobry, Puszcze Białowieskie, Kampinoskie i Noteckie jak również rozliczni<em> piarowcy</em>, krzewiący markę "Polski" jako zielonej, kontynentalnej wyspy. Cóż z tego, skoro Europa widzi nas nieco inaczej. W sprawach klimatu Polska uchodzi za "Chiny Europy" - pisze Frankfurter Allgemeine Zeitung. Tekst ważny, bo w związku z rozpoczynającym się w Katowicach szczytem poświęconym walce z globalnym ociepleniem. Skąd to określenie? Według frankfurckich dziennikarzy potężny sektor węglowy i energetyczny hamuje ekologiczne reformy w Polsce. <

W Europie, także u nas w Niemczech, Polska jest kojarzona z chmurami czarnego dymu i ewentualnie szczątkową wolą reformowania tego stanu rzeczy. Są na to zresztą dowody,  bo to właśnie Polska zawsze naciskała na hamulec podczas szczytów klimatycznych Unii i ONZtu. Na naszą obronę niemieccy dziennikarze przyznają , że <em>ten obraz wiecznego hamulcowego nie jest do końca sprawiedliwy.

Faktem jest
- rozliczają dziennikarze - że Polsce mniej niż innym zależy na zerwaniu ze swoimi grzechami. Ale równie prawdziwe jest stwierdzenie, że polskie grzechy to zaledwie grzeszki wobec tego co na sumieniu mają niektóre kraje Europy Zachodniej. W Polsce woli zmian nie ma, nie widać, ale umówmy się, ze to raczej my na Zachodzie mamy więcej do zmiany. I więcej pieniędzy na te przekształcenia i więcej - co tu dużo mówić - do przekształcania

FAZ wytyka krajom wschodnioeuropejskim fascynację "złotym Zachodem". Polska i reszta patrzą na nas z pozycji "ubogiego krewnego", który ma prawo liczyć na taryfę ulgową. Historia Polskę pokarała komunizmem i wstecznictwem gospodarczym teraz więc powinniśmy przymknąć oko na polską sytuację i powinniśmy udzielić wsparcia.

I po części Polska ma rację ze tak spogląda. Oto dowody na te tezy: Polskie kominy i rury wydechowe emitują do atmosfery mniej gazów cieplarnianych w przeliczeniu na jednego mieszkańca niż większość krajów UE. W liczbach bezwzględnych wygląda to tak: Podczas gdy w 2007 r. na jednego Polaka przypadało 8,6 tony dwutlenku węgla, na jednego Niemca 10,2 tony, zaś na Luksemburczyka - aż 24,8 tony.

Zastanawia dlaczego Frankfurter Allgemeine Zeitung pisze, że w Polsce nie widać woli zmian, skoro w swoim tekście przytacza czarno na białym: W Polsce od 1988 r. emisje szkodliwych gazów spadły o 29 proc. Jak podaje dziennik stało się to wskutek załamania gospodarki w czasie transformacji. Nie do końca jest to prawda. Owszem załamanie gospodarcze sprawiło spadek produkcji szkodliwych wyziewów. Na miejsce zamkniętych nierentownych zakładów powstały nowe, które już tak mocno nie trują. Wyposażone w nowoczesną technologię wollens nollens emitują do atmosfery mniej szkodliwych gazów.

Jak wskazują frankfurtczycy dalsze wysiłki reformatorskie są powstrzymywane przez potężny polski sektor węglowy i energetyczny. Owszem - w przeliczeniu na głowę Polacy umiarkowanie zanieczyszczają powietrze, to jesteśmy zależni od węgla mocniej niż jakikolwiek inny kraj Europy. Gdy w Polsce na milion euro dochodu emituje się 1284 tony gazów cieplarnianych, to w Niemczech 394 tony, a w Szwecji tylko 197 ton - informuje gazeta. 

Polskie "lobby węglowe", złożone z państwowych koncernów i związków zawodowych, ma bardzo silną pozycję. Hamulcowa siła lobby to "diabelskim kręg zacofania". Gdy Niemcy, Dania czy Francja zarabiają pieniądze dzięki odnawialnym źródłom energii albo energetyce atomowej, kraje wschodniej Europy, na czele z Polską straciły szansę awansowania do kategorii zielonych rynków przyszłości - ocenia dziennik.

A przecież Polska to kraj w skali świata należący do bogatszej połowy, czyli do tych, którzy powinni raczej pomagać niż otrzymywać pomoc. To dla polskich polityków nie jest na razie oczywiste, chociaż powoli także nad Wisłą dochodzą do tego wniosku.- podsumowuje FAZ



o autorze

Tomasz Sikora

Tomasz Sikora

redaktor naczelny niemcy-online.pl, dziennikarz Polskiego Radia specjalizujący się w tematyce niemieckiej, pracownik wrocławskiego Centrum im. Willy'ego Brandta.

Inne artykuły

gospodarka

BMWcedes?

gospodarka

Czarna dziura w IT

gospodarka

Tempo 130km/h?

gospodarka

Handel niedzielny?

gospodarka

Internet gospodarką 2.0

gospodarka

Kompromis dieslowski

gospodarka

Praca i płaca

gospodarka

Kryzys uderzył w bogaczy

gospodarka

Luksus passe

gospodarka

Turyngia inwestuje w ekologię