gospodarka | 23.06.2018

Robotnik na czarno - Niemiec?

autor: Tomasz Sikora
Czasem myślę, że mam najgorszą pracę świata. - Jasne..." Praca na czarno w Niemczech - temat znany wielu Polakom, wiele polskich willi powstało za pieniądze zarobione w ten sposób, setki tysięcy aut poruszających się po polskich drogach zostało kupionych za nieopodatkowane w żaden sposób pieniądze.

Polak równa się robotnik na czarno - taki stereotyp funkcjonował przez lata. Teraz jednak Polaków pracujących na czarno w Niemczech wypierają... sami Niemcy.

Na budowie, jako pomoc w gospodarstwie domowym, w gastronomii - gdzie nie spojrzeć praca na czarno przejmuje coraz to nowe obszary. Państwo co roku traci<strong> miliardy euro. To w czasie kryzysu światowego wzrosła znacząco liczba pracujących na czarno. Tak wynika z szacunków, które przeprowadził profesor gospodarki narodowej z Uniwersytetu w Linzu Friedricha Schneidera. Także Instytut Gospodarki Niemieckiej (Institut der deutschen Witrschaft) dostrzegł trend wzrastającego znaczenia pracy na czarno. Ma to swój pozytywny skutek, praca i płaca na czarno rozpędzają niemiecką gospodarkę poprzez wzrost konsumpcji prywatnej. Praca, od której nie odprowadza się podatków, jest w Niemczech coraz częściej spotykana. Co piąty samozatrudniający pracuje na czarno, lub ma taką pracę dorywczą. Prawie co trzeci Niemiec szuka pracowników na czarno i przeciętnie płaci około 1000 euro rocznie omijając system podatkowy. W ponad 4 milionach gospodarstw domowych zatrudnia się pomoc, która w 95% przypadków nie jest ewidencjonowana. Powyższe liczby pochodzą z reprezentatywnego badania przeprowadzonego przez Instytut Gospodarki Niemieckiej.

Ponieważ praca na czarno jest przestępstwem, nie obejmują jej żadne oficjalne statystyki. Mimo to dla prof. Schneidera jedno jest pewne: Wciąż mamy boom pracy na czarno. Naukowiec, który od przeszło 20 lat zajmuje się zjawiskiem pracy w cieniu oficjalnego systemu, łączy pracę na czarno ze spadającymi zarobkami w legalnej pracy. 

Bezrobocie wzrasta, praca krótkoterminowa (Kurzarbeit - rodzaj pracy kontraktowej o ograniczonej odpowiedzialności socjalnej, jeden z niemieckich pomysłów na walkę z rosnącym bezrobociem) bardzo się upowszechniła, nadgodziny spadają - ta utrata przychodów odbija się na społeczeństwie. Ludzie próbują to nadrobić, nielegalnie zdobywając środki do życia, lub takie, które pozwalają nie obniżać obecnej stopy życiowej tłumaczy prof Schneider.

Poza tym ludzie, którzy albo zostali zwolnieni z przedsiębiorstw, albo którym ograniczono pensum godzin szukają możliwości dorobienia i celowo kombinują, by jak najmniej oddać fiskusowi. Najprostsza metoda to ominąć ubezpieczenie socjalne oraz podatek od dochodu. Według danych federalnego biura pracy we wrześniu ponad milion ludzi zarejestrowano jako Kurzarbeiter, czyli pracowników kontraktowych, o ograniczonych do minimum przywilejach socjalnych.

Schneider szacuje, że wielkość pracy na czarno w Niemczech w tym roku zwiększył się co najmniej o 15 mld Euro do poziomu 365 Miliardów Euro. Daje to łatwe przeliczenie, że z powodu omijania prawa "świątek, piątek czy niedziela" niemiecki fiskus dziennie straci 1 miliard euro.

I chodzi tu nie tylko o pracę na czarno, której poziom Schneider szacuje na 160 miliardów euro. Do "gospodarowania na czarno" zalicza się również sprzedaż i kupno materiałów "bez rachunku", "na lewo" (strata dla budżetu - około 80 mld. euro) i tak zwaną "gospodarkę podziemną" (105 mld. euro). Tu ekonomista wlicza oszustwa, szmuglowanie, handel lekarstwami i narkotykami, zakazany hazard i paserstwo.

Inaczej niż Schneider ekspert Instytutu Gospodarki Dominik Enste buduje swoje opinie na tendencjach a nie konkretnych liczbach. Etyk gospodarki kolońskiego Instytutu powołuje się na międzynarodowe studia, które według niego lepiej tłumaczą fenomen wzrostu znaczenia pracy na czarno.

Według nich ludzie chcą pracować rocznie od 1800 do 1900 godzin. Jeśli ich oficjalna praca z jakichś powodów zostaje skrócona, jej miejsce zajmuje praca na czarno. Wielu ludzi nie chce być bezproduktywnymi, nie chcą siedzieć na kanapie przed telewizorem, Dlatego wolą zarobić jakieś dodatkowe pieniądze, choćby i zaskórniaki. Skoro sami sobie tę pracę załatwiają, nie chcą się tym zarobkiem z państwem dzielić. Stąd praca na czarno.

Jest przekonany, ze także kryzys wpływa na społeczne nastawienie do gospodarki i pracy na czarno, ale w inny sposób niż myślał Schneider. Jeśli banki najpierw popełniają finansowe błędy, ale potem za nie nie płacą a jeszcze otrzymują od państwa wiele miliardów euro ratunkowej pomocy to w społeczeństwie burzy się krew i przekora. Tracą szacunek dla państwa, upada tak zwana "moralność podatkowa". Praca na czarno staje się czymś w rodzaju Lichtenstainu, erzacu raju podatkowego dla maluczkich.

Stereotypowo panuje opinia, że praca na czarno jest szczególnie popularna wśród bezrobotnych. Badania ankietowe wskazują tymczasem, że najwięcej osób omijających system podatkowy jest wśród wykwalifikowanych robotników i samozatrudnionych.

Enste wskazuje na "fenomen wolfsburdzki". Gdy w latach dziewięćdziesiątych Volkswagen w swojej fabryce w Wolfsburgu wprowadził czterodniowy tydzień pracy, wzrosły obroty okolicznych marketów budowlanych. Jednocześnie spadły zlecenia dla okolicznych rzemieślników i budowlańców.

Felix Pakleppa, przewodniczący Centralnego Związku Niemieckich Budowlańców, przywołał nawet stare powiedzenie funkcjonujące w jego związku: Freitags ab eins, macht jeder seins - czyli mniej więcej: Wystarczy piątek, by każdy dbał o swój zakątek. Tak oto z wolnego czasu rodzi się pokusa, by zarabiać na czarno. Bo najpierw mieszkańcy Wolfsburga, którzy mieli wolne piątki troszczyli się sami o swoje domy, a potem w ramach pomocy sąsiedzkiej już za pieniądze kafelkowali domy innych, lub naprawiali ich samochody. 

Praca na czarno ma swoje pozytywne strony - Wprawdzie traci państwo i kasy socjalne i zapomogowe, rocznie około 150 miliardów euro, ale przecież te pieniądze nie giną - wracają do systemu wzmacniając konsumpcję i poprawiając wzrost gospodarczy.



o autorze

Tomasz Sikora

Tomasz Sikora

redaktor naczelny niemcy-online.pl, dziennikarz Polskiego Radia specjalizujący się w tematyce niemieckiej, pracownik wrocławskiego Centrum im. Willy'ego Brandta.

Inne artykuły

gospodarka

BMWcedes?

gospodarka

Czarna dziura w IT

gospodarka

Tempo 130km/h?

gospodarka

Polska to Chiny Europy - tak widzą nas na Zachodzie

gospodarka

Handel niedzielny?

gospodarka

Internet gospodarką 2.0

gospodarka

Kompromis dieslowski

gospodarka

Praca i płaca

gospodarka

Kryzys uderzył w bogaczy

gospodarka

Luksus passe