kultura | 26.11.2013

(Nie)jeden obraz

autor: Łukasz Wolak

Odnalezienie kolekcji dzieł sztuki rodziny Gurlitt poruszyło media polskie i niemieckie. W wielu środowiskach odżyły reminiscencje odszkodowawcze oraz podniosły się głosy wskazujące na potrzebę dalszej niedokończonej powojennej rewindykacji. Sprawa obrazów stała się iskrą zapalną, jakiej nikt, oprócz Niemców, nie przewidział. Okazało się bowiem, że, mimo iż III Rzesza upadła przeszło 68 lat temu, nadal żywe są zagadnienia do tej pory nierozwiązane. Nikt bowiem, żadna ze stron biorących udział w II wojny światowej, nie zdecydował się wyjaśnić zagadnienia grabieży dóbr kultury przez nazistów.


dr Łukasz Wolak (historyk, niemcoznawca)

„Kulturalna III Rzesza”

Od kilku dni śledzę doniesienia polskich i niemieckich mediów na temat odnalezionej kolekcji rodziny Gurlitt. Ze zdumieniem przyjąłem informacje o odnalezieniu tak dużej liczby dzieł sztuki w stosunku do których istnieje podejrzenie, że mogą pochodzić z wojennej grabieży dóbr kultury podczas II wojny światowej dokonanej przez nazistów. Czy podejrzenie to jest uzasadnione?



Z całą pewnością można stwierdzić, że rodzina Gurlitt nie weszła w posiadanie tak dużej kolekcji dzieł przypadkiem. Wszystko zaczęło się przed wieloma laty, kiedy wprawiona w ruch machina NSDAP rozpoczęła olbrzymią pracę nad budową „nowej” Rzeszy i konstrukcją „nowego” Niemca i Niemiec.



Zmienione miało być wszystko co tego wymagało. Zmiany zaszły również z sztuce i kulturze. Wspólnie Hitler i Goebbels interpretowali to, co jest sztuką i to czego nie można było do sztuki Rzeszy zaliczyć. Trzeba zauważyć, że pierwsze protesty wobec tzw. „sztuki niezrozumiałej” odbywały się w dość spokojnej atmosferze. Ideologię nazistów wobec kultury skrzętnie przygotowywali, jeszcze przed dojściem Hitlera do władzy, Alfred Rosenberg, Alfred Hugenberg i Wilhelm Frick. Po zdobyciu przez nich władzy w 1933 r. wykorzystali przygotowane hasła propagandowe do realizacji idei narodowosocjalistycznych wobec sztuki.



W równym stopniu „porządki” w przestrzeni kulturalnej III Rzeszy dotyczyły artystów żydowskiego pochodzenia, jak również artystów niemieckich tworzących dzieła niezgodne z narodowosocjalistyczną wizją - według Hitlera „sztuki niedokończonej”. Naziści przyzwyczajali swoją propagandą, która owładnęła cały kraj, społeczeństwo niemieckie do wielkiego oczyszczenia niemieckiej kultury. W 1933 r. po dojściu do władzy, Goebbels zorganizował pierwsze publiczne spalenie książek autorów zakazanych, którzy zostali skazani na emigrację bądź represje ze strony nowych władz. Była to wyraźna zmiana kursu i zapowiedź „zamachu”, jaki miał dokonać się na kulturze i sztuce wewnątrz Rzeszy.


Wewnątrz kraju nastały niepewne czasy dla rodzimych artystów i ich sztuki. Nikt nie mógł być pewien, a tym bardziej marszandzi i osoby, które miały styczności ze sztuką współczesną, jaka będzie ich przyszłość. Wielu z nich zdecydowało się na opuszczenie kraju. Tak postąpił między innymi Alois Schardt i jeden z braci Nierendorfów. Z pracy zostali zwolnieni m.in.: Klee w Düsseldorfie, Kollwitz, Hofer i Beckmann w Berlinie a Dix w Dreźnie. Oskar Schlemmer został publicznie oskarżony o pochodzenie żydowskie. Dixa, Schmidt-Rottluffa, Kollwitza i Liebermanna Pruska Akademia Sztuk poprosiła o rezygnację. W późniejszym czasie także mury Pruskiej Akademii opuścili Kirschner, Mies van der Rohe i Ernst Nolde.


„Rekwizytor w akcji”


30 czerwca 1937 r. Adolf Zeigler, przewodniczący Izby Kultury Rzeszy w Bawarii został upoważniony do zarekwirowania we wszystkich landach dzieł sztuki „zwyrodniałej”. Na rozkaz przystąpił szybko do swojej pracy. Wyniki jego działalności mogą budzić po dziś dzień podziw i strach. Do 19 lipca 1937 r. zdołał zebrać z całej Rzeszy kilkaset eksponatów uznanych za „zwyrodniałe” i otworzyć pierwszą wystawę tych dzieł. Jego działalność spowodowała, że wielu dyrektorów niemieckich galerii zaczęło w pośpiechu zwracać wypożyczone dzieła właścicielom.


W III Rzeszy rozpoczęło się polowanie na dzieła artystów uznawanych za „wykluczonych” - według propagandy narodowosocjalistycznej. W trakcie jednej z wizyt w Galerii Narodowej A. Zeigler zarekwirował 100 eksponatów. Z innego muzeum Folkwang w Essen zabrał ponad 1200 eksponatów, w Hamburgu zarekwirował 47 obrazów. Czystki przeprowadzone przez samego A. Zeiglera według różnych szacunków w samej Rzeszy pochłonęły 16 tys. obrazów, rysunków, rzeźb oraz wiele innych eksponatów. Z najważniejszych warto tylko wskazać dzieła: Ernsta Noldego, Haeckla, Schmidta-Rottluffa, Kirschnera, Beckmanna, Kokoschki, Hofera, Pechsteina, Barlacha, Feiningera, Otto Müllera, Dixa, Grosza, Corintha, Lembrücka, Cézanne’a, Picassa, Matisse’a, Gauguina, van Gogha, Braque’a, Pissara, Dufy’ego, Chirica i Maxa Ernsta.


Zwieńczeniem jego działalności była zorganizowana w dniu 19 lipca 1937 r. w starym opuszczonym budynku w Berlinie wystawa sztuki zatytułowana „Entartete Kunst”. Zainteresowanie wystawą przeszło najśmielsze oczekiwania „nowych” ideologów. Do 30 listopada 1937 r. wystawę odwiedziło blisko dwa miliony ludzi. Prawdopodobnie, choć nie możemy tego zmierzyć, odwiedzali ją z różnych pobudek. Jedni w celu nasycenia oczu dziełami wielkich artystów, inni aby ujrzeć je po raz ostatni, a jeszcze inni z czystego sentymentu.


Ponieważ liczna rekwirowanych dzieł rosła w zastraszającym tempie pojawił się szybko problem z miejscem ich składowania. Główna siedziba/składnica tych eksponatów znajdowała się wówczas w Berlinie przy Copernicusstrasse. W miarę krzepnięcia „nowej” ideologii kulturalnej III Rzeszy, dojrzewała wizja publicznego „oczyszczenia” kraju z tego co „wynaturzone”. Pozostało tylko stworzyć mechanizmy umożliwiające pełne działanie.


Niebawem powołano centralną Komisję do Spraw Wykorzystania Sztuki Zwyrodniałej w składzie której znajdowali się wysocy urzędnicy, chcący mieć wpływ na losy dzieł „wyklętych”. W Komisji znaleźli się m.in. Alfred Rosenberg, Robert Scholz, Adolf Zeigler, Heinrich Hoffmann - osobisty fotograf Hitlera, Karl Haberstock. Komisja, aby nie łączono jej z działaniami spekulacyjnymi, zatrudniła na terenie III Rzeszy czterech marszandów: Karla Buchholza, Ferdynanda Möllera, Bernharda Brehmera i osławionego dziś Hildebrandta Gurlitta, którzy w imieniu Komisji i Rzeszy mieli zajmować się sprzedażą dzieł z kolekcji „sztuki zwyrodniałej”.


Naziści bez skrupułów rozpoczęli handel dziełami sztuki zarekwirowanymi w Rzeszy różnym właścicielom m.in. muzeom, kolekcjonerom prywatnym, artystom. To właśnie oni stali się pasem transmisyjnym w wywozie zarekwirowanych dzieł sztuki „zwyrodniałej” poza granice Rzeszy. Prowadzili działalność w imieniu Komisji i sprzedawali zgromadzone na Copernicusstrasse dzieła za „grosze”. Ceny oferowanych obrazów i rzeźb wahały się od kilku do kilku tysięcy dolarów. Oprócz sprzedaży często mieli możliwość przejęcia danego eksponatu na własność. Niestety z różnych pobudek. Jedni pod pozorem sprzedaży dzieła wzbogacali swoją kolekcję, inni czynili to, aby dany obraz lub rzeźbę uratować. Trudno to jednoznacznie dzisiaj zmierzyć.


To właśnie do „marszandów III Rzeszy” zgłaszały się muzea i instytucje sztuki z całego świata w celu kupienia oferowanych dóbr. W ten sposób rozpierzchła się sztuka „zwyrodniała” po całym świecie, a jej ślady często prowadzą do Szwajcarii, USA czy Wielkiej Brytanii.


„Twórcza” działalność marszandów szybko przyniosła wysokie korzyści materialne głównym sprawcom masowego „wykluczenia” dzieł sztuki. Z dnia na dzień Adolf Hitler, Hermann Göring czy Alfred Rosenberg stali się największymi kolekcjonerami dzieł sztuki w Europie, nie wydając na ten cel ani jednej marki.


To czego nie udało się sprzedać na europejskim rynku spłonęło 20 marca 1939 r. przy ul. Copernicusstrasse w Berlinie. Był to drugi tak duży akt „oczyszczenia” III Rzeszy z „wykluczonych” dzieł i ich twórców. Według szacunków było to około 1000 obrazów i rzeźb, 3825 rysunków, akwarel i grafik. Ponieważ dzieła spalone były tylko częścią olbrzymiego magazynu wypełnionego „złą sztuką” pomału eksponatów zaczęło ubywać.


Interes dobrze się rozwijał, rosła więc lawinowo liczba chętnych do udziału w sprzedaży spekulacyjnej dzieł sztuki. Rozwiązaniem czasowym miał się okazać „Anschluss” Austrii oraz okupacja Czech i Moraw, gdzie od pierwszych dni rozpoczęła się wewnętrzna walka pomiędzy nazistowskimi prominentami o zgromadzone w Wiedniu i Pradze dzieła sztuki. Jak pokazała historia było to tylko doświadczenie, które miało zaprocentować w przyszłości. Prawdziwie zmasowana grabież miała dopiero nadejść z dniem 1 września 1939 r.