kultura | 28.05.2011

Palenie książek 1933

autor: Arkadiusz Malinowski

Początek maja to pytania o historię. O uciekające wspomnienia, o odchodzących świadków historii, o świadectwa czynów godnych i haniebnych. I pytania o przyszłość. Od końca II wojny światowej minęło już z góra 65 lat. Szmat czasu, wystarczając,y by zatarła się pamięć o okropieństwie niemieckiego nazizmu. A na to pozwolić nie można. Bo racją jest sentencja Heinricha Heinego wpisana przy niemieckiej instalacji na Bebelplatz, gdzie w 1933 roku doszło do spalenia książek: Tam gdzie książki palą, niebawem także ludzi palić będą.

Arkadiusz Malinowski (praktykant Centrum Studiów Niemieckich i Europejskich im Willy'ego Brandta)

Maj to szczególny czas dla mieszkańców Wrocławia, którzy mają w pamięci dzieje miasta w ubiegłym stuleciu. Wystarczy pójść na stadion piłkarskiego Śląska, by usłyszeć, że piłkarze z Oporowskiej grają w Twierdzy Wrocław, na olbrzymich flagach rozciągniętych na stadionie, tak zwanych sektorówkach, można przeczytać „Festung Breslau” oraz swoistą kibolską informację, że "Wrocław poddaje się ostatni". To najlepszy dowód, wręcz przypadek kliniczny, jak bardzo historia potrafi się zacierać, ewoluować.

Bo przecież Festung Breslau - jak opowiedzą historycy - to czas, gdy niemieckie Breslau broniło się przed oblężeniem przez Armię Czerwoną, zakończone kapitulacją miasta 6 maja 1945 r. Oczywiste jest, że dla wszystkich Polaków zakończenie II wojny światowej ma rangę ważnego symbolu. Dla miłośników historii Wrocławia, czy też Dolnego Śląska i terenów włączonych do państwa polskiego po 1945 r. w ogóle, klęska III Rzeszy jest jednak szczególnie interesującym wydarzeniem.

Od tamtego czasu ziemie takie jak niemieckie Schlesien (Niederschlesien), ponownie zaczęli zamieszkiwać Polacy. Wciąż warto zadawać zadać sobie pytanie, jakie jest dziś zainteresowanie mieszkańców przeszłością tych obszarów? Co wypada wiedzieć o państwie, w którego granicach znajdował się Wrocław przed 1945 r.? Czy należy znać kontekst wydarzeń, które nie pozostały bez wpływu na wybuch wojny w 1939 r. i w konsekwencji zmian na mapie Europy?

Rozszerzmy te pytania. Gdyby nie dojście Adolfa Hitlera do władzy w 1933 r., nie doszłoby do wybuchu II wojny światowej. Czy sami Niemcy pamiętają, co doprowadziło do sytuacji, że lider NSDAP, partii otwarcie szerzącej hasła rasistowskie i antydemokratyczne, zgodnie z prawem stał się głową państwa niemieckiego? A może nic już to nie znaczy i okres rządów nazistowskich w Niemczech nie jest już przestrogą dla ludzkości?

=========================

Jak donosi portal „Lesen in Deutschland – Projekte und Initiativen fur Lesenforderung”, w tym roku po raz siódmy odbywa się akcja „Bucher aus dem Feuer”. Akcja ta odbywa się na terenie całych Niemiec w celu upamiętnienia dokonanego 10 maja 1933 r. przez nazistów, w wielu niemieckich miastach, publicznego palenia książek. Punktem centralnym dla tej „kampanii nienawiści” był Berlin, gdzie ówczesny Minister Uświadomienia Narodowego i Propagandy Joseph Goebbels wygłosił przemowę na temat walki z dekadencją, demoralizacją i nieniemieckością.

Autorzy akcji „Bucher aus dem Feuer” prowadzą przede wszystkim politykę upamiętniania tamtych wydarzeń, podkreślając, że wydarzenia berlińskie, były tylko jedną z 93 akcji palenia książek w całych Niemczech, zaś ich planowanie i przeprowadzenie nie było inicjatywą tylko ministerstwa propagandy, jak przez wiele lat twierdzono.

Należy zwrócić uwagę, że Bucherverbrennung była jedną z wielu medialnych inscenizacji, jakie organizowali naziści. Jednymi z głównych aktywistów na polu tej akcji byli studenci z Niemieckiego Związku Studentów i ich akcja „Przeciw nieniemieckiemu duchowi” (niem. "Wider den undeutschen Geist").

Na akcję tą składała się także denuncjacja profesorów oraz „oczyszczanie” bibliotek na podstawie tzw. „czarnych list”, które oprócz literatury pięknej zawierały także dzieła z historii, pedagogiki, nauk politycznych. Prócz tego, także inne organizacje, lokalne władze edukacyjne oraz członkowie Der Kampfbund für deutsche Kultur i Hitler-Jugend prowadzili akcje „palenia książek” od marca aż do października.

Oto przykładowe hasła wygłaszane podczas tych akcji w Niemczech:

  • Spiker: Gegen Dekadenz und moralischen Verfall! Für Zucht und Sitte in Familie und Staat! Ich übergebe der Flamme die Schriften von Heinrich Mann, Ernst Glaeser und Erich Kästner. (Przeciw dekadencji i upadkowi moralnemu! Za dyscypliną i manierami w rodzinie i państwie! Oddaje płomieniom pisma Heinricha Manna, Ernsta Glaesera i Ericha Kästnera!)
  • Spiker: Gegen Frechheit und Anmaßung, für Achtung und Ehrfurcht vor dem unsterblichen deutschen Volksgeist. Verschlinge, Flamme, auch die Schriften der Tucholsky und Ossietzky! (Przeciw bezczelności i arogancji, za szacunkiem i czcią dla nieśmiertelnego, niemieckiego ducha narodu. Połknijcie płomienie pisma Tucholskiego i Ossietzkiego!)

Współcześnie wydarzenia upamiętniające tamte przerażajace akcje odbywają się głównie 10 maja, choć niektóre poświęcone temu wydarzeniu „imprezy”, przynajmniej tym razem, rozpoczęły się już z początkiem roku. Spotkania upamiętniające przypominają kontekst historyczny wydarzeń z 1933 r. – palenie odbywało się już od marca przy propagandowej nagonce na „nieniemiecką” sztukę.

Szczegóły tych współczesnych imprez przypominających o tamtych wydarzeniach znaleźć można na stronie organizatorów www.buecherlesung.de. Współorganizatorami akcji „Bucher aus dem Feuer” są głównie tak zwani "partnerzy" autorów strony, czyli np. Bibliothek Verbrannter Bucher (www.verbrannte-buecher.de), Kulturreferat Landeshauptstadt Munchen (www.muenchen.de) czy Stiftung Lesen (www.stiftung-lesen.de).

Jak czytamy na stronie www.verbrannte-buecher.de, powstała nawet monografia dotycząca miejsc i okoliczności palenia książek w nazistowskich Niemczech. Schoeps Julius H./ Treß, Werner: Orte der Bücherverbrennungen in Deutschland 1933. Jest to pierwsza książka, która dokumentuje palenie książek z 1933 r. w skali całych Niemiec.

Zdaniem autorów, pozwala ona na konkretnych przykładach pokazać, jak przejęcie władzy przez narodowych socjalistów wywarło wpływ na Niemcy, zarówno na płaszczyźnie państwowej jak i lokalnej. Autorzy podkreślają także że palenie książek nie było jednorazowym wydarzeniem, ale "papierkiem lakmusowym" nastrojów, skutkiem tego, co działo się wówczas w Niemczech, czyli: prześladowań opozycji, aresztowań, czystek w bibliotekach i księgarniach. Warto dodać, dla obecnych mieszkańców dawnych niemieckich miast, że na przykład we Wrocławiu, palenie książek miało miejsce tak jak w Berlinie 10 maja, a dokonali go studenci. Informacje o tym wydarzeniu podaje w swoim dzienniku m.in. autor wrocławskiego dziennika Willy Cohn.

Jak podaje spis z www.verbrannte-buecher.de był to jeden z „typów” wśród akcji palenia – akcjami zajmowało się czasem również Hitlerjugend, Kampfbund für deutsche Kultur (Związek Walki o Niemiecką Kulturę), Deutschnationaler Handlungsgehilfen-Verband (Narodowoniemiecki Związek Pomocy) lub połączone było z paleniem symboli socjalistycznych i terrorem przeciw opozycji.

To co kiedyś palono dziś ze szczególnym pietyzmem jest wydawane. Ukazało się tymczasem 10 pierwszych tomów z der Bibliothek Verbrannter Bücher. Wydano dzieła autorów takich jak: Salomo Freidlander, Andre Gide, Theodor Heuss, Franz Kafka, Gina Kaus, Erich Kastner, Jack London, Anna Seghers, Walter Rathenau, Kurt Tucholsky.

Jak piszą autorzy www.verbrannte-buecher.de, większość tegorocznych eventów jest już za nami, z czego wiele godnych polecenia odbyło się w Berlinie, zaś np. w Geretsried każdy mógł oddać cześć artystom prześladowanym po 1933 r., osobiście czytając fragment ich dzieła. Jeszcze dwa ważne wydarzenia będą miały miejsce w czerwcu.

19 czerwca br. w Berlin Jüdisches Theater BIMAH będzie miał miejsce odczyt z dzieł potępionych przez nazistów autorów – w tym roku wezmą udział znane osobistości ze świata sztuki. Kilka dni wcześniej, 15 czerwca podobne uroczystości będą miały miejsce w Mainz.

Artykuł powstał na podstawie informacji ze stron:

http://www.lesen-in-deutschland.de

http://www.buecherlesung.de

http://www.verbrannte-buecher.de

Autor poleca także książkę Heinricha A. Winklera Długa droga na Zachód: dzieje Niemiec. T. 2, 1933-1990; oraz, dokonaną przez prof. Norberta Conradsa, edycję dziennika Willy’ego Cohna pt. Nie ma prawa – nigdzie: dziennik z Breslau 1933-1941.