kultura | 27.04.2018

Po Echo tylko echo

autor: Tomasz Sikora
Po Echo tylko echo
Niemcy w trybie ekspresowym zlikwidowali swoją najstarszą nagrodę muzyczną. Poszło o Auschwitz i antysemityzm.
Nagroda Echo była przyznawana od 1992 roku. To najważniejsze wyróżnienie niemieckiego przemysłu muzycznego. W tym roku przyznano ją po raz ostatni, choć nawet w czasie ceremonii jej wręczania w Berlinei nikt nie spodziewał się tak rychłej śmierci tego wyróżnienia. Co się stało? 

Jednymi z wyróżnionych byli raperzy Kollegah i Farid Bangu, nagrodzeni za album "Jung, Brutal, Gutaussehend". Jeszcze przed uroczystością jednak z osób, które przeżyły Holocust wskazywała, że ta hip-hopowa płyta w wielu miejscach jest ksenofobiczna i niesie antysemickie przesłanie. A mimo to nie została wycofana z grona nominowanych, a nagrodzenie jej wyróżnieniem przelało kielich goryczy i wywołało potężny skandal. 

Po kilku dniach i kolejnych zwrotach nagród przez innych nagrodzonych Stowarzyszenie Przemysłu Muzycznego ogłosiło nagle i zaskakująco dla wielu swoją decyzję: Nagroda muzyczna Echo w ogóle zostaje zlikwidowana. 

Nie był to pierwszy skandal wokół Echo Awards, ale zdecydowanie największy. W oficjalnym oświadczeniu stwierdza się, że "w żadnym wypadku nagroda ta nie powinna być postrzegana jako platforma promocji antysemityzmu, pogardy dla kobiet, homofobii czy trywializacji przemocy". Tymczasem w nagrodzonym albumie dwóch raperów znalazły się teksty takie jak: "Moje ciało bardziej wyrzeźbione niż to więźniów Auschwitz".

Dla psychologa mediów Jo Groebela decyzja stowarzyszenia muzycznego jest "nieco zaskakująca, ale zrozumiała", mówi w wywiadzie dla FOCUS Online.

Już wcześniej, w 2013 roku, kilku nominowanych odwołało swój udział w ceremonii wręczenia nagród w proteście przeciwko zespołowi Frei. "Zespół flirtował z poglądami skrajnej prawicy", mówi Groebel. Zdaniem eksperta teksty Kollegaha i Farida Bangu poszły jednak o zdecydowany krok dalej. "Nie chcę oskarżać wokalistów o jakąkolwiek prawdziwą agitację, ale oczywiście teksty mają wydźwięk antysemicki. Śmieją się z ofiar nazistowskich i nie traktują poważnie ich cierpienia".

W istocie to trzy czynniki doprowadziły do likwidacji nagrody: presja mediów, dawnych laureatów, którzy zaczęli zwracać swoje nagrody Echo, i wreszcie własna świadomość organizatorów, że nie poradzili sobie z tą sytuacją we właściwy sposób. Groebel postrzega tę ostatnią kwestię jako szczególnie decydującą.

Groebel nie widzi błędu w nominacji skandalizującego rapera, ale "można było to inaczej przeprowadzić". "Można było już na scenie zwrócić się do Kollegaha z prośba o ustosunkowanie się do zarzutów. Albo wybroniłby swój pomysł artystyczny dowodząc, że go nie zrozumiemy, albo skompromitowałby się ostatecznie. Ale kompromitacja byłaby jego a nie samej nagrody. 

Dla organizatorów likwidacja Echa był prawdopodobnie decyzją emocjonalną, ale też bardzo racjonalną. "W końcu zwyciężyło trzeźwe uświadomienie sobie, że w ogóle idea tej nagrody się wyczerpała.  "Echo juz dawno nie porywało Niemców tak jak to jest przy Grammy czy BritAwards, widzów śledziło to naprawdę niewielu". Groebel jest pewien, że w przyszłości wróci jakaś niemiecka nagroda muzyczna. Być może już po roku jakaś nagroda się pojawi, obecny skandal z poprzedniczką może ja wzmocnić. 


o autorze

Tomasz Sikora

Tomasz Sikora

redaktor naczelny niemcy-online.pl, dziennikarz Polskiego Radia specjalizujący się w tematyce niemieckiej, pracownik wrocławskiego Centrum im. Willy'ego Brandta.

Inne artykuły

kultura

Publikacja bez precedensu!

kultura

Nyskie ryby na trójstyku

kultura

Pasta i basta!

kultura

Książki łączą Europę!

kultura

Gdzie należy islam

kultura

Wielkanoc w Niemczech

kultura

Stadion do pełna!

kultura

Niemcy szukają połówki

kultura

Oktoberfest niezbyt fest

kultura

Piłkarze z kampera