społeczeństwo | 16.09.2018

40 tysięcy wakatów

autor: Markus Room, Lipsk (praktykant niemcy-online.pl)
40 tysięcy wakatów
Tylu nauczycieli brakuje w całych Niemczech. Za sterami w niemieckich szkołach często siedzi nie pilot ale stewardesa, kontroler lotów albo bagażowy. Jeśli juz uda się znaleźć pilota to, albo od dawna jest na emeryturze, albo jednocześnie prowadzi dwa samoloty.
Ta metafora najlepiej pokazuje zarówno jak duże są braki, jak i sposób w jaki Niemcy z brakami próbują sobie poradzić. Niemieckie szkolnictwo obudziło się z ręką w nocniku. Od wielu lat słychać głównie o spadającym przyroście naturalnym za Odrą, o tym, że przeciętnie na jedną niemiecką kobietę wypada zaledwie 1,45 dziecka. Tymczasem duży napływ imigrantów i programy asymilacyjne sprawiły, ze nagle niemieckie szkoły się rozrosły. Takiej zmiany nie brano pod uwagę na uczelniach i od kilku lat ograniczano miejsca na kierunkach nauczycielskich w obawie, że późniejsi pedagodzy pracy nie znajdą. Teraz wajcha się przestawiła i ludzie, którzy nie maja żadnego wykształcenia pedagogicznego są namawiani do pracy w szkole. 

To największy niedobór nauczycieli od 30 lat. Jak wylicza Niemiecki Związek Nauczycieli na początku nowego roku szkolnego w całym kraju brakowało prawie 40.000 pedagogów. Nauczycieli brakuje w całych Niemczech, ale sytuacja jest najgorsza w Saksonii i Berlinie. W prawie wszystkich landach przez lata nie reagowano na wzrost liczby urodzeń a napływ imigrantów. Prezes związku Heinz-Peter Meidinger wyjaśnił, że w całych Niemczech jest obecnie wolnych około 10.000 stanowisk nauczycielskich. Ponadto, byłoby około 30.000 zostaną "tymczasowo obsadzone nienauczycielami, nauczycielami innych niepokrewnych przedmiotów, emerytami i studentami".

Szczególnie brakuje nauczycieli w szkołach podstawowych i specjalnych. W krajach takich jak Berlin czy Saksonia należy mówić o kryzysie edukacyjnym. "To jest skandal. W Berlinie 70 procent nowo zatrudnionych nauczycieli szkół podstawowych to ludzie bez wcześniejszego wykształcenia pedagogicznego" mówi szef związku nauczycieli.

Po sąsiedzku z Polską, w Saksonii brakuje około 1000 nauczycieli. Nie jest jeszcze jasne, skąd pedagogów ściągnąć. Rozważano rekrutację w Polsce, ale tu na przeszkodzie stoi znajomość języka. 

Szkoły w Saksonii stoją na wysokim poziomie, są nowoczesne i jak dotąd ich absolwenci - co pokazywała weryfikacja uniwersytecka i zawodowa - należeli do krajowej czołówki. A jednak obecny brak kadr może tę sytuację szybko zmienić. Dlatego w ciągu najbliższych pięciu lat na szkoły i nauczycieli zostanie wydanych ponad 1,7 mld euro.
Zajrzyjmy do szkoły średniej w małym saksońskim miasteczku Bernstadt auf dem Eigen. Budynek został właśnie odnowiony: nowe dźwiękoszczelne drzwi, korytarze w czerwono-żółtych kolorach i białe tablice na ścianach klas. "Szkoła wygląda świetnie i zadbamy by w takim stanie była przez długie lata", obiecuje burmistrz Markus Weise. Świetne warunki do nauki dla około 300 uczniów. Tylko brakuje nauczycieli. Obecnie 30% kadry to nie-nauczyciele, czyli ludzie, którzy na co dzień pracują gdzie indziej a w szkole zapełniają wakaty. Albo studenci, którzy z Drezna i Lipska dojeżdżają i nauczanie jest dla nich pracą dorywczą. 

Rząd w Berlinie stara się sprawić, by nauczanie było było opłacalne. By stało się pożądaną pracą. Zawód nauczyciela od 2019 roku będzie jednym z zawodów tak zwanej "służby cywilnej" podobnie jak żołnierz czy policjant. To daje na przykład ochronę prawną. W dodatku stażyści, którzy zdecydują się na pracę w wiejskiej szkole otrzymają specjalny dodatek. Z 2.500 euro brutto miesięcznie, student, który jest na stażu nauczycielskim staje się jednym z najlepiej opłacanych stażystów w Niemczech.

Markus Weise uważa jednak, że te pomysły są dobre, ale nadchodzą zbyt późno, bo są atrakcyjne nie dla obecnych studentów, ale co najwyżej dla przyszłych roczników, a nauczycieli potrzeba już teraz. Poza tym jak w Polsce firmy walczą o studentów informatyki, tak w Niemczech landy ścigają się o absolwentów kierunków nauczycielskich. Nierzadko małe miejscowości fundują studentom specjalne stypendia, w zamian za obietnice, ze po studiach absolwent przyjedzie do nich by objąć posadę w wiejskiej szkole. 

Saksonia poszukuje w ten sposób nauczycieli również w innych krajach związkowych. W czerwcu przedstawiciele saksońskich agencji zatrudnienia i lokalni politycy udali się do Badenii-Wirtembergii. To jedyny land, gdzie są  mamy "nadpodaż nauczycieli". Markus Weise uczestniczył w tej podróży promującej pracę w Saksonii.
I wrócił zirytowany, bo na miejscu okazało się, że agencja pracy nie byłą do takiej podróży przygotowana. Na przykład na konkretnie pytania nauczycieli brakowało równie konkretnych odpowiedzi. Bo tak naprawdę nie wiadomo, która szkoła poszukuje nauczycieli, których przedmiotów. Niezbędne dane liczbowe nie były dostępne.


To jak obraz sytuacji jaka jest właściwie w całych Niemczech. Z jednej strony na pewno istnieje pilne i duże zapotrzebowanie na nauczycieli. Ale rozwiązania są często niedojrzałe lub nadchodzą zbyt późno. Przez lata Saksonia kształciła nauczycieli, ale nie dbała, by po studiach mieli pracę w regionie. W rezultacie przenosili się do bogatszych landów na przykład Badenii-Wirtemberii - mówi Michael Jung z Saxon Teachers' Association. Teraz wracać nie chcą. Starsi nauczyciele, którzy przez lata sprawiali, że poziom nauczania był wysoki odchodzą na emeryturę.


Inne artykuły

społeczeństwo

Dawca z automatu

społeczeństwo

Jesteśmy z plastiku.

społeczeństwo

Przyspieszone wybory?

społeczeństwo

​Bezsenność nie istnieje?

społeczeństwo

Od kleszczy dreszcze

społeczeństwo

RODO w wersji niemieckiej

społeczeństwo

Wycieczka w cieniu CO2

społeczeństwo

Położną od zaraz!

społeczeństwo

Chico zabójca.

społeczeństwo

HarzIV - boki zrywać