społeczeństwo | 08.03.2018

Ach ten hokej!

autor: Tomasz Sikora
Ach ten hokej!
Ach ci hokeiści - tak dziś reagują Niemcy - rodzajem pozytywnej histerii po zdobyciu przez ich drużynę srebrnego medalu na Igrzyskach Olimpijskich. Sport raczej mało popularny, bez sukcesów właściwie - choć stojący na wyższym poziomie niż polski hokej obecnie - właśnie przeżywa za Odrą renesans.
Właściwie po powrocie z igrzysk niemieccy zawodnicy nie wychodzą ze studiów telewizji śniadaniowej oraz porannych programów radiowych. Ponieważ są z całych Niemiec - właściwie każdy land ma swojego bohatera. Od rozmów mocno specjalistycznych i porannych debat przy telewizyjnej kawie, co zrobić by już zawsze walczyć o najwyższe laury oraz „dlaczego w sumie nie gracie jeszcze wszyscy za oceanem w NHL”, padają pytania podstawowe: „A pan to właściwie gdzie gra... ale nie ja pytam gdzie się znajduje to boisko, przepraszam lodowisko”.

W Niemczech jest kilka sportów narodowych. Właściwie można by zbudować takie medalowe pudło ulubionych niemieckich sportów: złoty medal trafia do piłki nożnej. 

To w Niemczech jest co tydzień najwięcej widzów na meczach piłki nożnej i najwięcej ich zasiada przed telewizorami. W Lipsku działa nawet prywatna internetowa stacja radiowa, która zajmuje się wyłącznie piłka nożną. W dni rozgrywek transmituje mecze, w pozostałe wywiady z piłkarzami, ciekawostki wizyty w szatni. Mimo, że stacja jest dostępna jedynie w sieci to jest w stanie utrzymać 45 osobowy zespół dziennikarzy jedynie z reklam. Radia bez przerwy słuchają dziesiątki tysięcy ludzi, a i tak wszystkie pozostałe publiczne i prywatne stacje radiowe w soboty i niedziele zajmują się przede wszystkim podawaniem wyników Bundesligi, ale też pierwszej i drugiej ligi. Gdy ustępował prezydent Wolf i tak pierwszą informacją w serwisie był wynik meczy Bayernu. 

Na drugim miejscu - i to może być szczególnie zaskakujące dla Polaków jest... Formuła 1. Co prawda powszechnie znany jest dowcip, że gdy Niemiec wraca z żoną piechotą z zakupów i zaczyna padać deszcz, on żonę porzuca i biegnie z parasolką do doku, bo pamięta, ze samochód stoi na podjeździe i właśnie moknie bez sensu. Jeszcze przed epoką Schumachera - właściwie od czasów Niki Laudy Niemcy mają hopla na punkcie najszybszych wyścigówek świata. Niemieckie trybuny przy torach takich jak Hungaroring są pełne widzów, ale Formułę ogląda się głównie przed telewizorem. To należy do stałych punktów wspólnego spędzania czasu po niedzielnym obiedzie. 

Trzecie miejsce to sport halowy - piłka ręczna. Polacy zresztą ą tę dyscyplinę znają nieźle - bo spora część polskiej kadry narodowej gra lub grała w niemieckich klubach. Nic dziwnego - niemiecka piłka ręczna stoi na najwyższym poziomie na świecie. To zresztą jest sprzężenie zwrotne - bo jak na stadionach piłkarskich bywa najwięcej widzów w Europie - tak na piłce ręcznej jest ich najwięcej spośród wszystkich sportów halowych. 

No a teraz hokej. Owszem, Laura Dahlmeier zdobyła 3 medale w biathlonie, ale w drugim tygodniu igrzysk to się już nie liczyło. Grał w sobotę Bayern i niewielu to interesowało. Wszyscy wstali w niedzielę rano i oglądali finał hokejowej drużyny na igrzyskach olimpijskich. Do tej pory niemiecka drużyna dobrze sobie radziła wyłącznie u siebie. A teraz nagłe i niespodziewane połaczenie szczęścia, braku kompleksów i lodowiskowej zawziętości sprawiły, że Niemcy przecierali oczy ze zdumienia. Wszyscy analizowali, jak oni grają. Nigdy w historii nie było takiego zainteresowania hokejem.  W sukces wierzył właściwie tylko kapitan zespołu, który po jednym z treningów zadeklarował, że nie przyjechali jako turyści. Chcą powalczyć. Inny z zawodników zdradził, że założyli sobie grupę na profilu społecznościowym „cel złoto” i najpierw przez trzy dni się z tej nazwy śmiali, a potem nagle okazało się, że nazwa może być prorocza, zaś wpisy w messengerze motywowały ich wzajemnie bardziej niż mowy trenera. W szatni dochodziło do sytuacji, że siedzieli w kompletnej ciszy, wpatrzeni w ekrany swoich telefonów i w ten dziwaczny dość sposób wzajemnie się motywowali. Pytany o to dziwaczne zachowanie zawodników - trener odpowiedział: „skoro działa i skoro te chłopaki od dziecka żyją w świecie smartphonów to czemu mam im zabraniać. Choć przyznaję, że czułem się dziwnie”. 

Wielu pytało, jak świętowali zdobycie srebra. Oto co zawodnicy opowiedzieli w radiu SWR: Oczywiście alkoholem i imprezą, impreza była legalna a alkohol przemyciliśmy na teren wioski olimpijskiej. 

Czy to największy sukces w karierze?

Największym było zaproszenie Lindsey Vonn na nasze party. Zapoznaliśmy ją w samolocie, okazało się, że mówi po niemiecku i i że już nie lubi Tigera Woodsa. Nie narzucaliśmy się ale proponowaliśmy...

Właśnie takim sztubackim poczuciem humoru ale też radością i pewnością siebie zdobyli po raz drugi serca kibiców. Bo jednym sukcesem było srebro - ale drugim jest obecne szaleństwo na ich punkcie. Co ciekawe korzystają na tym... Czesi. Ponieważ hokej jest bardzo słabo rozwinięty na ścianie wschodniej - to Czesi z Liberca postanowili wykorzystać koniunkturę hokejową w Niemczech i wystartowali do mieszkańców Budziszyna i Żytomierza (Bautzen i Zittau), by ci kibicowali drużynie z Liberca. Na zachętę podstawiono 10 autokarów. Pojechały na mecz czeskiej ligi pełne. 

Pozostaje pytanie: co teraz. To raczej sukces na miarę polskiego srebra w piłce nożne w Barcelonie. Sporo szczęścia, przypadek i talenty samorodki bez zaplecza. Niemcy przyznają, że ciężko będzie pozostać choćby w gronie 5 najlepszych drużyn świata. Że mimo braku ostatnio sukcesów lepszymi zespołami są choćby Szwajcarzy, Słowacy czy Czesi. 

Ale jednocześnie Jacek Płachta - kiedyś polski zawodnik i trener, dziś trener w Niemczech przyznaje: Oni napisali historię. Przebili wyczyn z Innsbrucku, gdzie w 1976 roku brąz zdobyło RFN. Teraz olimpijczycy z Innsbrucku, takie sławy jak Franz Reindl (prezydent niemieckiej federacji hokejowej – przyp. red.) czy Erich Kühnhackl niemal nie wychodzili z telewizyjnego studia. Wszyscy zaczęli żyć hokejem. Ale musimy się uspokoić. Szwajcaria pięć lat temu zagrała w finale mistrzostw świata, a potem już tak dobrze nie było. Potrzeba długoterminowego projektu. Pod każdym względem ten sukces pomoże. Da impuls.

Co ciekawe w drużynie Niemiec zagrał Matthias Plachta - syn Jacka, który na co dzień gra w hokeja w Niemczech, a kiedyś otarł się o rozgrywki NHL.


o autorze

Tomasz Sikora

Tomasz Sikora

redaktor naczelny niemcy-online.pl, dziennikarz Polskiego Radia specjalizujący się w tematyce niemieckiej, pracownik wrocławskiego Centrum im. Willy'ego Brandta.

Inne artykuły

społeczeństwo

40 tysięcy wakatów

społeczeństwo

Pokażcie no grzyby

społeczeństwo

Dawca z automatu

społeczeństwo

Jesteśmy z plastiku.

społeczeństwo

Przyspieszone wybory?

społeczeństwo

​Bezsenność nie istnieje?

społeczeństwo

Od kleszczy dreszcze

społeczeństwo

RODO w wersji niemieckiej

społeczeństwo

Wycieczka w cieniu CO2

społeczeństwo

Położną od zaraz!