społeczeństwo | 10.01.2018

Autozurück - autorzy wyjaśniają

autor: Marek Zoellner
Autozurück - autorzy wyjaśniają
Mamy odpowiedź autorów opublikowanego niedawno satyrycznego rysunku we Frankfurter Allgemeine Zeitung. Jak należy interpretować historyję o Saksończykach, którzy kradną polskie auta? Przeczytajcie.
„Najwięcej aut Saksończyków pochodzi z kradzieży w Polsce” - ilustrację z takim podpisem opublikowała przedostatniego dnia 2017 roku Frankfurter Allgemeine Zeitung. Jeśli dodamy do tego przekazywane przez niemieckie media statystyki, wyłania się zupełnie nowy stereotyp. Przychylny - dla Polaków, dla Niemców - wprost przeciwnie.

Pisaliśmy o tym niedawno próbując nieco poważniej analizować ów witz. Prośbę o wyjaśnienie wysłaliśmy również do panów Achima Gresera i Heriberta Lenza, którzy tworzą dla gazety. I oto nadeszła odpowiedź. Znajdziecie ją pod artykułem.



Lata 90. ubiegłego wieku to prawdziwy boom, jeśli chodzi o kradzieże niemieckich samochodów. Niemcy zaczęli wtedy mówić "Heute gestohlen, morgen in Polen" lub "Kaum gestohlen, schon in Polen". Na trasie szalały "Młode wilki" Jarosława Żamojdy. A Kazik w "Legendzie ludowej" śpiewał: „(...) za granicami nadal reklama sławna: Przyjedź do nas, twój samochód jest już tutaj od dawna ...”

Czasy się jednak zmieniają...

Minęły prawie dwie dekady. Na łamach Frankfurter Allgemeine Zeitung ukazuje się ciekawostkowa analiza dotycząca stereotypów [LINK].

Mamy tu skąpych Szkotów - przy bliższym poznaniu niezmiernie serdecznych i szczodrych. Są Katalończycy - skąpi jak Szkoci - którzy nie kupują lodówek, bo nigdy nie mogą być pewni, czy po zamknięciu drzwi zgaśnie światło. Są egocentryczni Francuzi. Są Japończycy - efektywni, zorganizowani - za nimi podczas podróży samolotem warto ustawić się w kolejce, bo wtedy wszystko przebiega szybko i bez żadnych niespodzianek. Przeczytamy o Sycylijczykach, którzy po przyjeździe do Niemiec borykają się z pytaniami typu: jesteś z mafii? Są wreszcie Rosjanie i ich narodowy sport - picie wódki. Tutaj, na moment FAZ wspomina o Polakach, bo... i oni kochają tę samą dyscyplinę, ale... jest też ilustracja.

Na satyrycznym obrazku widzimy przejeżdżający przez polsko-niemiecką granice samochód (jadący do Niemiec), na małopolskich tablicach rejestracyjnych. Kierowca myśli: “Dopiero co na kołach, a już w Saksonii".

Pełną treść widzimy jednak dopiero po kliknięciu w ilustrację. Wówczas ukazuje się zdanie mówiące, że najwięcej aut Saksończyków pochodzi z kradzieży w Polsce...

Co mamy przez to rozumieć? Jakiej narodowości jest kierowca? Czy to on ukradł? A może kupił kradzione? Dlaczego aż w Krakowie? Dlaczego do Saksonii? FAZ nie daje odpowiedzi.

Trochę światła na sprawę może rzucić publikacja brandenburskiego dziennika Lausitzer Rundschau z marca br., gdzie przeczytamy, że: Niemcy kradną większość samochodów. To zresztą jeden z wielu podobnych tekstów opublikowanych w Niemczech w tym roku.



Z przytaczanych statystyk [dane Federalnego Urzędu Policji Kryminalnej (BKA)] wynika, że w 2015 roku na 17 701 kradzieży samochodów nie-Niemcami było 6664 podejrzanych, a z tego 1737 było obywatelami polskimi.

Portal dodaje jednak, że choć w całych Niemczech trend jest zwyżkowy, w niektórych regionach Niemiec liczba kradzieży aut spadła, a najmniej kradnie się ich w Brandenburgii i Saksonii (tej samej, o której czytamy pod obrazkiem publikowanym przez FAZ). Z drugiej strony niemieccy kryminalni przyznają, że jeśli auto znika właśnie w Brandenburgii czy Saksonii, znika na dobre i zwykle nie udaje się go już odzyskać, co z kolei ma być powodowane bliskością wschodniej granicy.

Można na upartego tłumaczyć sprawę innymi publikacjami, których wiele pojawiało się w mediach polskich, a mówiących o tym, że obcokrajowcy chętniej kupują auta w Polsce niż we własnym kraju. Chodzi o tzw. reeksport. Z danych przytaczanych przez WP moto wynika, że 10 proc. pojazdów produkowanych w Polsce, w ogóle nie trafia na polskie drogi, ale jest wywożonych do Niemiec. Jeden z tekstów można znaleźć TUTAJ.

Tyle, że mowa o metodach legalnych i pewnych finansowych kalkulacjach. O kradzieżach znów - ani słowa.

A może chodzi o zupełnie inny proceder, czyli fingowanie kradzieży aut przez Niemców? TUTAJ artykuł onetowy.

Jeden obrazek, a tyle pytań... Gdy pokazaliśmy rysunek znajomym Niemcom - zarówno mieszkającym w Polsce, jak i tym, którzy mieszkają w swoim kraju - nie za bardzo rozumieli, na czym polega witz.

ODPOWIEDŹ AUTORÓW:
Zgodnie z obietnicą publikujemy wyjaśnienie autorów rysunku. O tym, jak należy interpretować "witz", do redakcji portalu niemcy-online.pl pisze jeden z nich - Achim Greser.

Jak podkreśla, karykatura ukazała się w noworocznym numerze FAZ, kiedy to przypada czas karnawału i dopuszczalne jest łamanie zasad, podobnie jak 1 kwietnia. Achim Greser dodaje, że ów żart miał zilustrować artykuł poświęcony stereotypom i uprzedzeniom dotyczącym mniejszości etnicznych. I to już wiemy, a co z kradzieżami w wydaniu Saksonów?

Achim Greser niejako wyjaśnia, że tekstem dostało się kilku nacjom, natomiast ilustracją oberwali właśnie Saksończycy, nękani po upadku "żelaznej kurtyny" m.in. przez złodziei z sąsiednich krajów (czytaj: z Polski - dopisek redakcji).

- Po prostu odwróciliśmy fakty - tłumaczy Herr Greser nawiązując do słynnego hasła "Kaum gestohlen, schon in Polen".

CZYTAJ RÓWNIEŻ:

Mniej niż tysiąc słów. Obraz Polski w aktualnych niemieckich karykaturach | Weniger als tausend Worte. Das Bild Polens in aktuellen deutschen Karikaturen


o autorze

Marek Zoellner

Marek Zoellner

filolog, specjalista od nowych technologii, wieloletni dziennikarz dolnośląskiej prasy codziennej i wydawca portali internetowych

Inne artykuły

społeczeństwo

40 tysięcy wakatów

społeczeństwo

Pokażcie no grzyby

społeczeństwo

Dawca z automatu

społeczeństwo

Jesteśmy z plastiku.

społeczeństwo

Przyspieszone wybory?

społeczeństwo

​Bezsenność nie istnieje?

społeczeństwo

Od kleszczy dreszcze

społeczeństwo

RODO w wersji niemieckiej

społeczeństwo

Wycieczka w cieniu CO2

społeczeństwo

Położną od zaraz!