społeczeństwo | 16.02.2014

Görlitz i Zgorzelec - żywoty równoległe?

autor: Elżbieta Opiłowska
altGörlitz i Zgorzelec – dwa miasta położone nad Nysą, która tworzy jednocześnie polsko-niemiecką granicę, dawniej jedno niemieckie miasto, leżące na słynnym szlaku handlowym „via regia”, centrum Górnych Łużyc. Po wojnie w wyniku przesunięcia granicy na zachód, niemieckie miasto zostało podzielone, a mieszkańcy wschodniej części wysiedleni za Nysę. Niezwykłe miasto dwóch państw. Europamiasto! 
 
Elżbieta Opiłowska
 

Görlitz-Ost przemianowano na Zgorzelice, a później Zgorzelec. Przybyli polscy osadnicy, z przestrzeni wyrugowano niemieckie ślady i wypełniono polskimi – nazwami ulic, pomnikami itd. Rzeka – niegdyś naturalny łącznik dwóch miast – stała się hermetyczną granicą i pomimo głoszonych haseł o przyjaźni i pokoju, przez lata skutecznie odgradzała mieszkańców podzielonego miasta.

 

Rok 1945 był punktem zwrotnym w pamięci miasta i jego mieszkańców. Görlitz był w latach powojennych z jego ponad 100 tys. mieszkańcami przeludniony, a w Zgorzelcu organizowano dopiero akcję osiedleńczą. Według oficjalnej propagandy należało Zgorzelec repolonizować. Historyczna część Görlitz pozostała po stronie niemieckiej, tylko przedmieście przyłączono do Polski. Zgorzelice zostały odcięte od zasobów gospodarczych. Elektrownia, gazociągi, szpitale, warsztaty i drukarnie pozostały po stronie niemieckiej.

 

Specyfiką nowo powstającego polsko-niemieckiego pogranicza był fakt, że zarówno Niemcy jak i Polacy nie mieli dotąd doświadczenia jako sąsiedzi. Większość zgorzelczan pochodziła albo z Polski centralnej albo z dawnych terenów wschodnich. Görliczanie musieli zaakceptować, że teraz w ich domach mieszkają Polacy.

 

Mimo wrogiej propagandy w pierwszych powojennych latach, miasta były na siebie skazane. Elektrownia dostarczała prąd do obydwu miast. Zgorzelec otrzymywał wodę z Görlitz, podczas gdy Görlitz gaz ze Zgorzelca. W październiku 1945 w zgorzeleckiej Szkole Podstawowej Nr 1 otworzono 2 klasy dla 50 niemieckich dzieci, które wówczas mieszkały jeszcze w Zgorzelcu.

 

W obydwu miastach po wojnie nastąpiła zmiana symboliki w przestrzeni publicznej. Jako, że część wschodnia miasta miała zostać spolszczona, usuwano niemieckie ślady. Propagowany mit piastowski „ziem odzyskanych” miał na celu integrację nowych osadników. Odniemczanie publicznej przestrzeni, wymazywanie niemieckich napisów, niszczenie niemieckich pomników miały nie tylko charakter propagandowy, ale ich celem było zmniejszenie poczucia obcości wśród nowych osadników. Jan Bohdan Gliński szukał w Zgorzelcu nowego życia dla siebie i swojej rodziny. Przybył do Zgorzelic już 14 czerwca 1945 by objąć funkcję lekarza powiatowego. W swoich wspomnieniach tak pisze: Ten długi pociąg był pełen takich ludzi jak ja, – którzy swojego szczęścia szukali w nieznanych, właśnie odzyskanych, słowiańskich ziemiach.

 

W Görlitz zmiana polityki historycznej wiązała się z mitem o antyfaszyzmie. Nowe władze komunistyczne zdecydowanie odgradzały się od przeszłości faszystowskiej, a wszystkie ślady związane z narodowym socjalizmem usuwano.

 

Upadek komunizmu w Europie i zmiany ustrojowe otworzyły nowe możliwości przed Görlitz i Zgorzelcem. Przeszłość powoli odkłamywano. Görliczanie mogli znów manifestować swoją śląską tożsamość, a zgorzelczanie opowiadać o swojej utraconej ojczyźnie na Ukrainie, Litwie czy Białorusi. I tak w Görlitz powstał Schlesischer Stammtisch i Muzeum Śląskie, a w Zgorzelcu Związek Sybiraków i Związek Żołnierzy Armii Krajowej.

 

Współpraca między miastami na płaszczyźnie komunalnej rozwijała się coraz lepiej. 5 maja 1998 proklamowano Europa-Miasto Görlitz/Zgorzelec, którego celem jest „jedno miastoalt – dwóch narodów“. Od tego czasu w Görlitz i Zgorzelcu publicznie propagowana jest nowa europejska tożsamości miast. Lokalni politycy mówią o modelowym charakterze miasta, o świetnej współpracy.

 

Ale czy 45 lat odrębnej polityki historycznej i polsko-niemieckiej konfrontacji można rozwiązać poprzez wspólne europejskie hasło? Już kwestia regionalnej tożsamości – w Görlitz promuje się śląską, a w Zgorzelcu łużycką, pokazuje, że dotąd niewypowiedziane i nierozwiązane problemy, zostały tylko zepchnięte przez europejską wizję polityków na plan dalszy.

 

Jednakże wojna i jej skutki odgrywają obecnie już tylko ważną rolę dla najstarszej generacji görliczan i zgorzelczan. Wywózki na Syberię, roboty przymusowe, życie w obozie koncentracyjnym, Powstanie Warszawskie i Armia Krajowa z jednej strony, służba w Wehrmachtcie, ucieczka i wypędzenie z drugiej strony, to tematy, które dziś opowiadane są ze szczegółami i emocjami z tamtego okresu. Te obrazy pamięci nie stoją jednak na drodze do polsko-niemieckiego porozumienia w Görlitz/Zgorzelcu, historia zdaje się nie odgrywać tu żadnej roli, jak to w wywiadach podkreślali przedstawiciele średniej i najstarszej generacji po obu stronach Nysy. 

 

Po wojnie obywatele podzielonego miasta znaleźli się w jednym bloku państw socjalistycznych, gdzie przyjaźń i pokój były nakazem od góry. I choć ta przyjaźń była narzucona i dziś przez wielu historyków jest interpretowana jako „przyjaźń nakazana“, życie na granicy stworzyło mieszkańcom pogranicza możliwość przełamania bariery kontaktu i konfrontacji z ‘wrogiem”, który w przypadku Polaków napadł na ich ojczyznę, a w przypadku Niemców zabrał im ojczyznę. Nakazane partnerstwa między szkołami i współpraca między zakładami doprowadziły nierzadko do przyjaźni prywatnych i polsko-niemieckich małżeństw. W ten sposób udało się przełamać wiele obaw i uprzedzeń, które w Polsce centralnej i w Niemczech były silne. 

 

Jak wynika z przeprowadzonej ankiety mimo wszystkich kontaktów i zabiegów polityków zarówno görliczanie jak i zgorzelczanie identyfikują się tylko ze swoją częścią miasta. Mieszkańcy Görlitz są dumni ze swojego miasta, a w Zgorzelcu szukają tylko korzystnych usług, wymieniając jedynie Dom Kultury jako godny zwiedzania. W Zgorzelcu nie ma starówki. Takowa jest sztucznie tworzona od podstaw w obrębie dawnego Placu Pocztowego - na stronie www.moststaromiejski.com na bieżąco można oglądać z perspektywy niemieckiej tę budowę "nowego historycznego centrum Zgorzelca. Po polskiej stronie nie ma prawie żadnych obiektów kultury i rozrywki dlatego i miejskiego centrum i rozrywek mieszkańcy polskiego miasta świadomie i nie szukają za Nysą. Położenie Zgorzelca na granicy uważają za dużą zaletę i cieszyliby się z połączenia obu miast w jedno. 

 

Görliczanie pozostają na razie sceptyczni wobec idei połączenia obu miast. Wskazują na różnice w mentalności Polaków i Niemców, a stereotyp dużej przestępczości w Polsce wciąż jest powtarzany.

 

Tytuł Europa-Miasto jest przez mieszkańców obydwu miast traktowany jako projekt burmistrzów i polityków, przy czym jest on oceniany pozytywnie przez zgorzelczan, którzy uważają, że właśnie mieszkańcy pogranicza są gotowi na takie zbliżenie narodów. Görliczanie traktują ten projekt jako „na papierku”. Obie strony widzą jednak we współpracy miast przyszłość. Muszą tylko zostać przezwyciężone istniejące bariery, które w oczach görliczan są większe. Zgorzelczanie są w tej kwestii aktywniejsi. Posyłają swoje dzieci i wnuki do przedszkoli i szkół w Görlitz.



Inne artykuły

społeczeństwo

wroclaw1945.pl

społeczeństwo

Kara za szczepienia?

społeczeństwo

Zabronić smartphonów?

społeczeństwo

Wojna o tiry wraca!

społeczeństwo

Tajemniczy list miłosny

społeczeństwo

Der Valentinstag [ŻYCZENIA]

społeczeństwo

Rekordowa liczba mieszkańców Niemiec

społeczeństwo

Szokujące selfie z Muzeum Holocaustu

społeczeństwo

4200 Euro na drogę!

społeczeństwo

Marsz Berlin-Aleppo