społeczeństwo | 15.08.2013

Niemiecki wywiad po kontrolą CIA. [Część pierwsza]

autor: Łukasz Wolak

Europejskie media donosiły o dokonaniach Edwarda Snowdena. Dezerter z NSA i CIA jakiś czas temu upublicznił informacje o rządowym programie PRISM. Najwierniejsi sojusznicy USA, w tym Niemcy, z dystansem podchodziły do kolejnych wiadomości na ten temat. Nie nastąpiło jednak żadne nieoczekiwane zachwianie sojuszniczych stosunków. Wobec tego  warto spojrzeć na historię tych relacji. Czy Niemiecka Służba wywiadowcza - BND - korzystała z dobrodziejstw CIA?


Łukasz Wolak (dr nauk historycznych, niemcoznawca)

 


 

Mija kolejny miesiąc od momentu odpalenia „afery Snowdena”, dezertera z szeregów Narodowej Agencji Bezpieczeństwa (NSA) i Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA). Obecnie wydaje się, że media nasyciły się już informacjami o amerykańskich programach inwigilacyjnych. Chociaż nadal nie milkną komentarze o Edwardzie Snowdenie, to artykuły o jego losach pojawiają się coraz rzadziej.

 

Cała sprawa przeistoczyła się teraz w dyskusję w poszczególnych krajach nad przyszłością i rozwojem programów kontrolujących sieć. Ożywiony dialog w tej sprawie zauważyć można przede wszystkim w Niemczech, gdzie NSA i CIA posiadają najlepiej, z pośród wszystkich europejskich krajów, rozwiniętą infrastrukturę wywiadowczą. Wypada zadać pytanie, jaka przyszłość rysuje się przed dalszą działalnością Niemieckiej Służby Wywiadowczej (BND) po sprawie Snowdena? Oraz czy dyskusje nad programami kontroli Internetu przed wyborami do Bundestagu staną się przeważającymi politycznymi argumentami w niemieckich sondażach?

 

Jasne jest w tej chwili dla wszystkich, że społeczeństwo w Niemczech jest kontrolowane nie tylko przez wywiad i kontrwywiad tego kraju ale również przez amerykańskie służby wywiadowcze. O kontroli tej mogliśmy przeczytać we wszystkich doniesieniach prasowych przy okazji wspomnianego skandalu. Niemcy nie tylko politycznie, ale pod względem wywiadowczym są dla NSA najważniejszym krajem w Europie. Dzięki tej kontroli Amerykanie pozyskują ogromny bagaż informacji, który paradoksalnie udostępniają przede wszystkim BND i Urzędowi Ochrony Konstytucji (UOK). To przede wszystkim niemieckie agencje bezpieczeństwa są zainteresowane zebranymi przez Amerykanów danymi. Czy w takim razie jest to odpowiedź na żywotne potrzeby niemieckiego wywiadu? Zdecydowanie TAK.

 

Historia amerykańskich planów wywiadowczych

 

Analizując historię ostatnich 70 lat obecność Amerykańskiego wywiadu na terenie Niemiec nie powinna już nikogo dziwić. Historia relacji pomiędzy niemieckimi i amerykańskimi służbami sięga II wojny światowej. Podczas II wojny światowej żołnierze Abwehrgruppe der Reichswehr (Abwehra - niemiecki wywiad wojskowy utworzony 1 stycznia 1921 r.) prowadzący działania na terenie Stanów Zjednoczonych z pewnością kontaktowali się z amerykańską Office of Strategic Services (OSS utworzoną w czerwcu 1942 r.- poprzedniczka CIA). Relacje pomiędzy OSS i Abwehrą, ze względu na przeciwstawne postawy podczas wojny co oczywiste, były negatywne. W miarę zbliżającego się upadku III Rzeszy oficerowie nazistowskiego wywiadu stawali się z czasem doskonałym celem i informatorami dla OSS, które przygotowywało się do okupacji III Rzeszy.

 

Z końcem wojny dochodziło coraz częściej do prób werbowania żołnierzy nazistowskich służb specjalnych, aby realizowali oni dla Amerykanów zadania destabilizujące i informowali o pozycjach wojsk Wehrmachtu. Już wówczas wywiad amerykański wiedząc, że Europa zostanie spolaryzowana na dwa bieguny „wschód-zachód”, starał się pozyskać jak największą ilość informatorów z szeregów nazistowskich instytucji wojskowych - przede wszystkim z Abwehry. Dzięki takiemu zabiegowi, Amerykanie mogli po wojnie doskonale zarządzać swoją strefą okupacyjną, a ostatecznie całą strefą zachodnią Niemiec.

 

Nazistowski rodowód BND

 

W chwili likwidacji OSS i powołaniu do życia w dniu 18 września 1947 r. Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA) z siedzibą w Longley pod Waszyngtonem, na terenie Niemiec rozpoczęła ona jeszcze większą rozbudowę struktur wywiadowczych (siatek wywiadu i infrastruktury wywiadowczej) zakładanych w celu penetrowania Niemiec. Nowa instytucja wywiadu amerykańskiego kontynuowała dzieło poprzedniej organizacji - OSS. Już w strefach okupacyjnych zachodnich Niemiec szefostwo CIA powołało pod dowództwem gen. Reinharda Gehlena (tzw. organizację Gehlena) pierwowzór niemieckiej służby wywiadowczej.

 

Kim był gen. Gehlen? Otóż był oficerem Sztabu Generalnego Wehrmachtu w stopniu generała – porucznika. Pod koniec wojny został agentem amerykańskiego wywiadu OSS przesyłając za ocean wiele informacji związanych z planami wojskowymi. Po wojnie dostał się do amerykańskiej niewoli. Amerykanie wiedząc o jego zasługach postanowili skorzystać z jego usług i zdecydowali się na utworzenie organizacji wywiadowczej w okupowanych zachodnich strefach Niemiec pod jego dowództwem. To Gehlen stanął na stanowisku zarządcy pierwszych powojennych struktur niemieckiego wywiadu. Niestety jego działalność po dziś dzień budzi wiele wątpliwości, które związane są m.in. z działalnością tzw. oddziału „Odessa” i wspieraniu kultu nazistowskiego przez podległych mu funkcjonariuszy.

 

Mimo toczących się procesów denazyfikacyjnych w okupowanych Niemczech, jego służbę zasilali byli funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa SS, Tajnej Policji Państwowej Gestapo oraz Abwehry. O wyborze funkcjonariuszy do nowych struktur wywiadu decydował sam gen. Gehlen ale odbywały się one przy aprobacie szefów CIA działających w Niemczech. Tak kształtował się przyszły niemiecki wywiad.

 

Z pewnością Gehlen uratował wielu oficerów SS oraz Gestapo przed procesami denazyfikacyjnymi i przed więzieniem zatrudniając ich w swojej organizacji. Czy był to taktyczny ruch w celu kontynuowania „nazistowskiej przeszłości”? Trudno powiedzieć. W jakimś sensie było to nieuchronne, ponieważ zatrudnił ludzi, którzy nie zdążyli przejść transformacji mentalnej. Siłą rzeczy idee, którymi nasiąknęli w III Rzeszy nie wyparowały i przeszły wraz z nimi do organizacji Gehlena.

 

Z drugiej strony Amerykanie tworząc początki niemieckiego wywiadu wiedzieli, że do pracy w nowych strukturach będą potrzebować oficerów. Oczywistym dla nich było, że sięgając po byłych funkcjonariuszy III Rzeszy, otrzymają wyszkolonych ludzi znających metody i swój fach a tym samym z niezliczonymi kontaktami wynikającymi z pracy w nazistowskich służbach. Mniej wagi przykuwali do tego, gdzie byli szkoleni i jakie były ich poglądy. Najważniejszym również było i to, że dysponowali siatkami współpracowników, którzy mogli działać tym razem dla demokratycznych Niemiec.

 

Po powstaniu Republiki Federalnej Niemiec (RFN) i wstąpieniu jej do NATO zaistniała potrzeba dalszej rozbudowy wywiadu. Zimna wojna wchodziła w decydujące etapy. Była to dla Amerykanów doskonała okazja, aby w demokratycznym kraju, przeciwstawnym NRD, powstała organizacja wspierająca CIA w walce z krajami bloku wschodniego. Już w latach 50-tych niemiecki wywiad stał się jednym z pierwszych w zachodniej Europie tarcz do walki z komunizmem (oczywistym jest, że wszystko odbywało się pod ścisłym nadzorem Amerykanów).

 

Ze wsparciem i pomocą również tym razem przyszło CIA. W ten sposób utworzona wcześniej „Organizacja Gehlena” posłużyła do przekształcenia jej w 1956 r. w struktury nowej instytucji o nazwie Bundesnachrichtendienst (BND). Z założenia miała być to organizacja niezależna. Aby mogła nadal funkcjonować w świecie wywiadu potrzebowała „przewodnika”. Od początku amerykański wywiad brał udział w określaniu zadań, tworzeniu struktur oraz wymianie informacji.

 

Początkowo narzucone partnerstwo stało się w konsekwencji dla BND zależnością. Czy już od pierwszych chwil istnienia „Organizacja Gehlena” stała się wasalem Amerykanów? CIA miała pełną kontrolę nad działalnością tej struktury. Szkoliła jego funkcjonariuszy, wytyczała zadania, rozbudowywała infrastrukturę, wyposażała w sprzęt i instrukcję wywiadowcze.

 

Po przyjęciu RFN do NATO, rozwój ten zwiększył się jeszcze bardziej. Wszystko odbywało się pod kontrolą amerykańskiego partnera. Mimo, że istniało demokratyczne RFN, służba BND nie decydowała w pełni suwerennie o realizowanych zadaniach wywiadowczych. Wiązały ją sojusze militarne jak również współpraca pomiędzy służbami wywiadowczymi zza oceanu. Można śmiało stwierdzić, że organizacja wywiadowcza Niemiec służyła przez lata Amerykanom do realizowania różnych celów w Europie. Początkowo realizowała zadania związane z podsłuchiwaniem instytucji w NRD, PRL czy ZSRR. Prowadziła na nieco szerszą skalę wywiad polityczny i uczestniczyła w grach wywiadowczych w zimnowojennej Europie.

 

Z czasem „amerykańska smycz” ulegała poluzowaniu. Doszło do pewnego rodzaju dualizmu wywiadowczego, w którym partner zza oceanu pełnił rolę nadrzędną. Nie mniej BND starała się sama organizować własne przedsięwzięcia wywiadowcze. Przy wsparciu finansowym rosła w siłę i wiedzę, którą dostarczało CIA. Można zapytać za jaką cenę? Odpowiedź nasuwa się sama. Za możliwość prowadzenia działań przez CIA na terenie Niemiec i prowadzenia nasłuchu wywiadowczego oraz wyjęcie z pod jurysdykcji niemieckiego prawa baz amerykańskich, w tym tych do prowadzenia wywiadu.

 

Gęsto rozmieszczone instytucje wywiadu amerykańskiego oraz instytucje nasłuchowe na terenie RFN spełniały ogromną rolę przez przeszło 40 lat. Czy były one skuteczne? W tej chwili nie można temu jednoznacznie zaprzeczyć. Paradoksalnie wiadomo natomiast, że wywiad PRL wiedział dużo, a nawet bardzo dużo, o działalności BND i jego strukturach. W Ministerstwach Spraw Wewnętrznych i szkołach Służb Bezpieczeństwa państw bloku wschodniego powstawały liczne prace magisterskie, dyplomowe i doktorskie podejmujące zagadnienia działalności zachodnioniemieckiego wywiadu BND. Również wiele, co nie powinno dziwić, o BND wiedziała sama enerdowska Służba Bezpieczeństwa - Stasi. Wielokrotnie prowadziła gry operacyjne ze swoimi przeciwnikami także z zachodnioniemieckim wywiadem.

 

Analizując materiały archiwalne z zasobu Instytutu Pamięci Narodowej (IPN) okazuje się, że paradoksalnie najwięcej o działalności i technice amerykańskiego i niemieckiego wywiadu w czasach „zimnej wojny” badacze przeczytać mogą przy okazji analizy dokumentów dotyczących obozów dla uchodźców w RFN. Dlaczego? Ponieważ każdorazowo azylanci przechodzili w różnych miejscach Niemiec cały szereg procedur kontrolno-wywiadowczych rozpoczynających się od ankiet i kontroli dokumentów a skończywszy na wielomiesięcznym wywiadzie zorganizowanym prowadzonym oddzielnie przez wywiady: amerykański brytyjski, niemiecki i francuski.

 

Najczęściej przesłuchania azylantów odbywały się w pomieszczeniach na terenie ośrodków uchodźczych, co nie wykluczało tego, że wiele z nich mieściło się odbywała się poza ich terenem. Działania były prowadzone w sposób zakamuflowany, aby obce służby nie zorientowały się, że głównymi zainteresowanymi są m.in. funkcjonariusze wywiadu USA. Działania amerykańskiego wywiadu na tej płaszczyźnie były jednymi z wielu realizowanymi na terenie RFN. Ówczesny wywiad PRL (Departament I MSW) wiedział bardzo dużo o metodach działalności CIA, jak również o BND ponieważ, każdy obywatel powracający „nad Wisłę” był przesłuchiwany na okoliczność pobytu w krajach tzw. zachodu.

 

Jako przykład, może posłużyć historia Andrzeja Czechowicza, dziś emerytowanego pułkownika polskiego wywiadu, b. pracownika Biura Studiów i Analiz RWE, który przeszedł procedury wywiadowcze m.in. w obozie dla uchodźców w Zirndorf koło Monachium. Tworząc raporty ze swoich doświadczeń, obnażał również pracę służb zachodnich. To jeden z licznych przykładów pozyskiwania informacji o działalności BND realizowany przez kraje bloku wschodniego.

 

Patrząc na relacje obu instytucji wywiadowczych BND i CIA wskazują one jednoznacznie, że suwerenność tej pierwszej służby była co najmniej wątpliwa. Zasada „kto nie jest z nami ten jest przeciwko nam obowiązywała w tamtym okresie nie tylko świecie polityki ale przede wszystkim w świecie wywiadu.

 

Amerykanie zapewnili sobie w tamtym czasie pełne posłuszeństwo Niemców. Pytanie może nasuwać się jedno. Za jaką cenę? Trwała „zimna wojna” okres wzmożonej działalności służb zarówno bloku wschodniego, jak i państw zachodnich, które odnotowywały największy rozwój techniki pracy wywiadowczej. Za oceanem wywiad amerykański nie próżnował. Tworzył i realizował programy umożliwiające zbieranie informacji z każdego zakątka świata. To w tym okresie rozpoczęła kształtować się amerykańska polityka globalnego wywiadu, która skrystalizowała się w pełni dopiero XXI wieku. Stało się to głównie za sprawą udoskonalenia systemu zbierania informacji nie tylko za pomocą satelitów szpiegowskich, ale również dzięki wykorzystaniu Internetu.

 

W Europie przyczółkiem do realizacji tej globalnej polityki naturalnie stały się Niemcy wraz z BND. W żadnym innym europejskim kraju amerykańska administracja wywiadowcza nie stacjonowała tak długo. Niemcy były partnerem USA w NATO, sojusznikiem w misjach zagranicznych i jak się okazało partnerem doskonałym w wymianie informacji wywiadowczych. Upadek muru i zjednoczenie Niemiec nie umniejszyło działalności CIA na tym terenie, gdzie nadal znajdują się kluczowe delegatury amerykańskiego wywiadu. Od tamtej pory wiedza amerykańskich agencji wywiadowczych nie tylko nie jest mniejsza, ale zwiększa się w każdym roku dzięki wykorzystaniu nowych technik inwigilacji.



Inne artykuły

społeczeństwo

Autozurück - autorzy wyjaśniają

społeczeństwo

Zagadka rozwiązana!

społeczeństwo

Im lepiej tym gorzej

społeczeństwo

Niemcy nie wierzą w Wielką Koalicję

społeczeństwo

Świąteczny barometr

społeczeństwo

Grudzień!

społeczeństwo

Dyskusja [STREAMING WIDEO]

społeczeństwo

Najwięcej imigrantów żyje w...

społeczeństwo

2000 euro dla imigranta?

społeczeństwo

wroclaw1945.pl