społeczeństwo | 04.02.2018

Okazje z Polski

autor: Tomasz Sikora
Okazje z Polski
Po co warto jechać z Berlina, Bautzen czy choćby Frankfurtu nad Odrą do Polski? Co kupują Niemcy na polskim pograniczu?
Usługi! Niekoniecznie towary, ale właśnie usługi. Czy to polskiego mechanika czy fryzjerki.

Typowe przygraniczne targowisko miejskie w Słubicach. Niezmiennie od 30 lat słychać tu częściej niemiecki niż polski, a sprzedawcy mówią po niemiecku perfekcyjnie. Co prawda o polityce z nimi niemiecki klient nie porozmawia, ale jeśli chodzi o towary dowie się wszystkiego. Polaków, oprócz sprzedających, tutaj raczej nie ma. Wybierają tańsze towary w sieciowych dyskontach. Często nawet po niemieckiej stronie. Jednak dla niemieckich klientów liczy się jakość i sa gotowi zapłacić za polskie warzywa o połowę więcej niż w dyskoncie. To i tak o 100% mniej niż na stanowiskach z biożywnością w niemieckich sklepach. A Niemcy wierzą w zapewnienia polskich sprzedawców, że jarzyny na straganach są "eko". Zresztą chętnie szukają nie wielkich sprzedawców, ale olbrzymim powodzeniem cieszy się już legendarna polska "baba z pietruszką" Tak sprzedawany jest polski czosnek, zielenina, jajka, sery.

Kiedys hitem na polskich bazarach były papierosy. I dalej są. Wciąż paczka papierosów kupiona w Polsce jest o połowę tańsza niż w Niemczech. Popularne też są polskie ryby, wędliny, a nawet materiały budowlane. Te ostatnie jednak kupuje się nie na targowiskach a w pobudowanych przy granicy marketach budowlanych. Często towary w niemieckiej i polskiej Castoramie różnią się ceną o kilkadziesiąt procent. A całe systemy - na przykład ogrzewania podłogowego to różnica nawet 230%. Tyle że trzeba się często zdecydować, robimy remont od początku do końca na polskich czy niemieckich materiałach? Cczęsto inna jest bowiem średnica przewodów albo rozwiązania technologiczne. 

Ciekawie jest ze słodyczami. Na targowiskach Poznania Wrocławia czy Szczecina sporo jest stoisk z niemieckimi słodyczami. Że dużo smaczniejsze niż te polskie, a legendarne gumowe żelki wielu wciąż przypominają smak owocu zakazanego z PRLu. I wcale sytuacji nie zmienia fakt, że wszystkie te słodycze można bez problemu kupić w niemieckich sieciach typu Lidl, Aldi czy Kaufland. Polskie słodycze tymczasem są w Niemczech trudno dostępne. Pojawiają się wyłącznie w wielkich marketach delikatesowych na tak zwanych "działach etnicznych". W zwykłej sprzedaży Prince Polo, Ptasiego Mleczka albo Michałków Niemcy u siebie w sklepach nie znajdą. Stąd odwiedziny na polskich targowiskach. I potem można niemieckich znajomych poczęstować "egzotycznymi słodkościami" zza miedzy.

Ale cenniejsze są dla niemieckich klientów polskie usługi. Fryzjer w Berlinie to wydatek minimum 20 euro. W Polsce 20 złotych. Czterokrotna różnica w cenie sprawia, że Słubice czy Zgorzelec maja najwięcej zakładów fryzjerskich w przeliczeniu na mieszkańców ze wszystkich polskich miast. Choć fryzjerkami często są Ukrainki. To w ostatnich 3 latach, często polskie specjalistki od nożyczek przebranżowiły się w bizneswomen. Przestały strzyc a zaczęły zarządzać, na swoje stanowiska zatrudniając pomoc ze wschodu.
Dziennie od 30 do 50 klientów z Niemiec w ciągu dnia

Zakupy w bagażniku, na głowie świeżo trefione loki można coś przegryźć. W restauracjach przy granicy duży ruch, ceny niższe od niemieckich o około 30%. Choć raczej popularne są najprostsze dania, te bardziej wykwintne Niemcy zamawiają w restauracjach po swojej stronie Odry i Nysy. W Polsce chwalą prostotę smaków. 


o autorze

Tomasz Sikora

Tomasz Sikora

redaktor naczelny niemcy-online.pl, dziennikarz Polskiego Radia specjalizujący się w tematyce niemieckiej, pracownik wrocławskiego Centrum im. Willy'ego Brandta.

Inne artykuły

społeczeństwo

Chińczycy łapią m2

społeczeństwo

Autozurück - autorzy wyjaśniają

społeczeństwo

Zagadka rozwiązana!

społeczeństwo

Im lepiej tym gorzej

społeczeństwo

Niemcy nie wierzą w Wielką Koalicję

społeczeństwo

Świąteczny barometr

społeczeństwo

Grudzień!

społeczeństwo

Dyskusja [STREAMING WIDEO]

społeczeństwo

Najwięcej imigrantów żyje w...

społeczeństwo

2000 euro dla imigranta?