społeczeństwo | 08.02.2019

Turecki napływ imigrantów

autor: Tomasz Sikora
Turecki napływ imigrantów
Nie zawsze imgrant oznacza kłopoty i problem dla socjalnego państwa. Po raz pierwszy w historii od czasu pierwotnego sprowadzenia do Niemiec gastarbeiterów z Turcji niemieckie społeczeństwo docenia zwiększony napływ imigracji znad Bosforu.
Skąd wzięło się pojęcie "gastarbeiter" - powstało otóż w latach 50. XX wieku, gdy zrujnowane wojną Niemcy Zachodnie pozbawione rąk do pracy przy odbudowie kraju wpadły na pomysł zaproszenia z Turcji do siebie silnych mężczyzn. Był to jeden z pierwszych takich pomysłów na świecie. Do tej pory imigracji nikt nie kontrolował, co więcej odbywała się najczęściej całymi rodzinami - po prostu ludzie zmieniali kraj w którym żyli na inny.

Tym razem miało być inaczej - sami mężczyźni i na kilka miesięcy, rok lub maksymalnie kilka lat. Godziwa zapłata jak na tureckie warunki, bardzo korzystna jak na niemieckie. "Serdecznie zapraszamy naszych gości, by pomogli odbudować zniszczony kraj"  - tak mniej więcej wyglądała filozofia zachodnich Niemiec. I Turcy zaproszenie przyjęli.

Przyjechali tysiącami. Ale po skończeniu kontraktów nie chcieli wracać, zaczęli się osiedlać, zaczęli sprowadzać też rodziny. Liczne, wielopokoleniowe. I nie przyjmować kultury zwyczajów i języka kraju gospodarza, ale budować swoje enklawy społeczne wewnątrz Niemiec. Tak pojęcie "gastarbeiter" nabrało nad Rennem negatywnego wydźwięku. Zaprosiliśmy gości, którzy nie chcą wstać od stołu i wrócić do siebie - komentowano w latach 60. XXw. I komentuje się nadal.

Obecnie mamy kolejną odsłonę "gości z Turcji" - tym razem jednak podejście się zmienia. Dlaczego?

Liczba wniosków obywateli tureckich o azyl w Niemczech wzrosła kilka razy od 2016 roku. Tylko w 2018 roku złożono 10655 wniosków o przyznanie azylu. W 2017 roku było ich 8483. Tymczasem jeszcze w 2016 roku zaledwie 1197 Turków, którzy przyjechali bezpośrednio znad Bosforu, prosiło o niemieckie obywatelstwo a wcześniej azyl. Wniosków od Kurdów było wtedy 4383, czyli kilka razy więcej. W 2018 roku już zanotowano przewagę tureckich wniosków.

Co się stało, skąd te wzrosty? Powodem jest umacniająca się dyktatura w Turcji. Tamtejsza sytuacja polityczna determinuje napływ ludzi znad Bosforu. Skąd to wiadomo - nawet nie trzeba czytać wniosków azylanckich - choć te są wyłącznie oparte właśnie o "względy polityczne". Nie jest to jednak wymówka, która ma pozwolić na przeciśnięcie się przez sito niemieckiego urzędu imigracyjnego. Okazuje się, że wśród ubiegających się o azyl 48% osób studiowało na wyższej uczelni. To zdecydowanie wyższy odsetek niż wśród innych nacji, gdzie średnia wynosi 17 procent.

Po nieudanym zamachu stanu w Turcji w 2016 roku setki tysięcy urzędników, nauczycieli i innych wykształconych osób straciło pracę. Wielu z nich szuka bezpiecznej przystani w Niemczech. Co właściwie cieszy Niemcy - jak mówią politycy rządzący z SPD i CDU "teraz do Niemiec z Turcji trafia społeczna śmietanka".

Najlepiej wykształceni, najbardziej ambitni i w dodatku ludzie,którym nieobce są demokratyczne wartości i są w stanie za nie oddac wiele, nawet porzucić dotychczasowe życie. Słowem tym razem Gastarbeiterów - herzlich Willkommen...


o autorze

Tomasz Sikora

Tomasz Sikora

redaktor naczelny niemcy-online.pl, dziennikarz Polskiego Radia specjalizujący się w tematyce niemieckiej, pracownik wrocławskiego Centrum im. Willy'ego Brandta.

Inne artykuły

społeczeństwo

Aborcja jeszcze bardziej light

społeczeństwo

Orbis Wratislaviae

społeczeństwo

Gdy padał mur...

społeczeństwo

100 niepotrzebnych śmierci

społeczeństwo

Zielona energia?

społeczeństwo

Łowcy piłkarskich głów

społeczeństwo

40 tysięcy wakatów

społeczeństwo

Dawca z automatu

społeczeństwo

Jesteśmy z plastiku.

społeczeństwo

Berliński mur 2.0