społeczeństwo | 03.10.2019

Zjednoczone?

autor: Tomasz Sikora
Zjednoczone?
3 października. Jak zwykle fajerwerki pod Bramą Brandenburską. Do tego obowiązkowo uroczyste przemowy, okolicznościowe koncerty. 29 lat od pokojowej rewolucji łączącej dwa niemieckie państwa. Czy ostatecznie wsodnie i zachodnie Niemcy zostały zespojone?
Dzień Jedności Niemiec (Tag der Deutschen Einheit) jest obchodzony 3 października. Tego dnia w 1990 roku NRD została wchłonięta przez RFN. Po zjednoczeniu rozważano ustanowienie tego święta na 9 listopada - dzień upadku muru berlińskiego w 1989 r. Jednak wówczas przypada również rocznica nocy kryształowej z 1938 roku, kiedy niemieckie władze zorganizowały masowy pogrom Żydów na terenie całej III Rzeszy. Z tego powodu zdecydowano się na neutralną datę.

Entuzjazm zjednoczenia zastąpiło może nie rozczarowanie, ale poczucie niewykorzystanej do końca szansy. I zdziwienie, ze mimo upływu niemal trzech dekad nie udało się zespoić kraju. Kwitnące krajobrazy obiecywane przez Helmuta Kohla się pojawiły - wschodnie Niemcy technologicznie zachód dogoniły - a dzięki niektórym inwestycjom wręcz przegoniły. Nie trzeba mozolnie modernizować starych fabryk, jak dzieje się to na zachodzie kraju - po prostu od zera stawia się nowe w Lipsku, Dreźnie czy na północy. Już w wymiarze hi-tech. Ale o ile technologię łatwo wymienić lub podrasować - to z ludzką mentalnością nie da się dokonać takiej zmiany. To ludzie są najsłabszym ogniwem zmian. 

 3 października - Dzień Zjednoczenia Niemiec - to święto, które rok po roku uświadamia, że wbrew radosnej nazwie - Niemcy nie są jeszcze zjednoczone. Nie doszło do unifikacji w obszarach gospodarczych, infrastrukturalnych, politycznych, a nawet emocjonalnych.

Dziennikarze gazet wydawanych na zachodzie kraju jednak apelują, by za "brak zjednoczenia" nie obwiniać "wschodniaków" - Ossis. Gazety przypominają wielką gotowość do poświęceń, która umożliwiła zjednoczenie oraz jak wiele można się nauczyć od odważnych ludzi ze wschodu kraju. Ludzie ci byli narażeni na "ryzyko gospodarcze, polityczne i emocjonalne" - docenia Berliner Zeitung. To z czym wciąż muszą się mierzyć wschodnie landy to konsekwencje zjednoczenia: exodus ludności na Zachód, upadek nierentownego przemysłu i wynikającą stąd niepewność jutra.

Prawie 30 lat po zjednoczeniu istnieją znaczące różnice płac między Wschodem a Zachodem. Pracownicy tej samej płci, w tym samym zawodzie i z porównywalnym doświadczeniem zarabiają na wschodzie RFN 17% mniej niż na zachodzie. Nie da się tego wytłumaczyć wydajnością, choć są branże i zakłady, które pokazują, że faktycznie wydajność na wschodzie jest niższa niż na zachodzie- statystycy mówią o różnicy około 6-8% na korzyść starej Bundesrepubliki.

Teraz związki zawodowe powinny domagać się, żeby płace wynegocjowane przez związki zawodowe w ramach układów zbiorowych były rzeczywiście wypłacane. W przeciwnym wypadku byłej NRD grozi dalsze wyludnianie się. Bo jeśli robię to samo a zarabiam o 16% mniej - to właściwie dlaczego nie przenieść się na zachód. Podobną tendencję widać zresztą w Polsce - wyludnianie się miast wschodu, wzrastającą liczbę ludności Wrocławia, Poznania i Gdańska.
 


o autorze

Tomasz Sikora

Tomasz Sikora

redaktor naczelny niemcy-online.pl, dziennikarz Polskiego Radia specjalizujący się w tematyce niemieckiej, pracownik wrocławskiego Centrum im. Willy'ego Brandta.

Inne artykuły

społeczeństwo

Niemieckie mury - REPORTAŻ

społeczeństwo

Plakaty weg!

społeczeństwo

Szpitale na cenzurowanym

społeczeństwo

Właściciel historycznej walizki poszukiwany!

społeczeństwo

Drżąca kanclerz

społeczeństwo

Kawa z resztek

społeczeństwo

Zamrożenie czynszów

społeczeństwo

Özil się ożenił. Ale jak!

społeczeństwo

Szybkie śniadanie w Berlinie? Zapomnij!

społeczeństwo

Ważny sprawdzian