informacje | 04.12.2010

40 lat temu - Brandt na kolanach

autor: Krzysztof Ruchniewicz

2010 - rok rocznic. Dopiero co Niemcy świętowali 30 lat od zjednoczenia, a już zbliża się kolejna rocznica. Gest symboliczny, gest wielki choć skromny. Podczas wizyty w Warszawie dość niespodziewanie dla wielu pod pomnikiem Bohaterów Getta Warszawskiego na kolana pada niemiecki kanclerz. Tu przeczytasz, jak tamten czas zapamiętał ostatni przywódca Powstania w Getcie Warszawskim, zmarły w 2009 roku, Marek Edelmann. Jakie znaczenie dla polityki i historii 40 lat temu miał ten gest pisze dla niemcy-online.pl w tekście <„Uzyskanie pokoju przez pojednanie”. Gest kanclerza Willy’ego Brandta> wrocławski historyk i niemcoznawca, szef Centrum im. Willy'ego Brandta.

Krzysztof Ruchniewicz (prof. historii, niemcoznawca, szef Centrum im. Willy'ego Branta)

Wizyta kanclerza Willy’ego Brandta w Warszawie w dniach 6-8 grudnia 1970 roku, poświęcona podpisaniu układu normalizacyjnego, stała pod znakiem symbolicznego gestu, uklęknięcia kanclerza przed pomnikiem Bohaterów Getta. Wydarzenie to przeszło do historii jako jeden z najważniejszych przykładów politycznej odwagi i połączenia polityki z moralnością.

Trafnie ujął to dziennikarz niemiecki, Hermann Schreiber: Jeśli ten areligijny, nie będący współwinnym zbrodni, wówczas nieobecny człowiek, na własną rękę obrał drogę przez dawne warszawskie getto i tam uklęknął – to nie klęczy tam z osobistego powodu. Klęczy ten, który tego czynić nie musi, za tych wszystkich, którzy muszą, ale nie klęczą – gdyż nie odważą się, albo nie mogą, albo nie potrafią lub nie chcą się odważyć. Przyznaje się zatem do winy, która go nie obciąża, i prosi o przebaczenie, którego sam nie potrzebuje. Klęczy więc za Niemcy.

Pobyt kanclerza zapowiadał się raczej rutynowo: powitanie na lotnisku, złożenie wieńców przed Grobem Nieznanego Żołnierza i pomnikiem Bohaterów Getta, podpisanie układu o normalizacji stosunków między RFN a PRL oraz udział w rozmowach politycznych. Wizytę zakończyć miała konferencja prasowa.

Przyjazd kanclerza do Polski poprzedziły miesiące rokowań w sprawie tekstu układu. Największe kontrowersje budziła sprawa uznania granicy na Odrze i Nysie jako granicy polsko-niemieckiej oraz problem wyjazdu do RFN zamieszkałych jeszcze w PRL Niemców. Dodatkowo cieniem na wzajemnych relacjach kładła się sprawa nieuregulowanych odszkodowań dla obywateli polskich za pobyt i pracę przymusową w obozach koncentracyjnych i w zakładach pracy i rolnictwie III Rzeszy.

Brandt do Polski przybywał po raz pierwszy, jednak nie był to jego pierwszy kontakt z Polakami i sprawami polskimi. W czasie pobytu na emigracji w Szwecji w latach wojny współpracował bowiem z polskimi socjalistami, w imieniu Międzynarodowej Grupy Demokratycznych Socjalistów wysłał 29 sierpnia 1944 roku pozdrowienia do „bohaterskich żołnierzy Armii Krajowej”.

Po II wojnie światowej Brandt był korespondentem prasy norweskiej z procesu hitlerowskich zbrodniarzy wojennych w Norymberdze. Te doświadczenia z czasów emigracyjnych oraz bezpośrednio po 1945 roku wyczuliły Brandta na krzywdy, jakich doznały narody okupowane przez hitlerowskie Niemcy, w tym Polacy.

Pierwszym krokiem do porozumienia z Polską było załatwienie sprawy granicy na Odrze i Nysie. Zachodnia granica państwa polskiego – pisał w książce ‘Pokojowa polityka w Europie’ w 1968 roku – jest elementem naszej propozycji rezygnacji z wszelkiej przemocy wobec kogokolwiek. Dobre stosunki z Polską są dla nas szczególnie ważne. Są filarem w naszej polityce wobec Wschodu, tak jak na Zachodzie są nim nasze stosunki z Francją. Nasza postawa wobec tego państwa, posiadającego dumną tradycję w europejskiej historii, wynika także z tego, iż Polska szczególnie ciężko ucierpiała z powodu agresji. Jej dążenie do zapewnienia sobie bytu w nareszcie bezpiecznych granicach oraz niechęć bycia ‘państwem na kołach’ napotyka na nasze zrozumienie. Pojednanie z nią jest naszym moralnym i politycznym obowiązkiem. Do tego pojednania należy nie tylko wyrugowanie z naszych dążeń myśli o przemocy, ale także świadomość, że nie wolno pozostawić żadnego zarzewia przyszłych sporów.

Te konkretne sygnały, jak i kolejne deklaracje Brandta nie pozostały bez echa nad Wisłą. Władysław Gomułka w czasie wystąpienia na wiecu przedwyborczym w Warszawie w maju 1969 roku ponowił propozycję zawarcia z RFN układu – na wzór układu zgorzeleckiego – o uznaniu granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej. Wreszcie doszło do rozpoczęcia rozmów i podjęcia rokowań, które po pokonaniu różnych problemów spornych doprowadziły do uzgodnienia tekstu układu.

Wizyta kanclerza była bacznie obserwowana przez media obu krajów. Artykuły o pobycie zachodnioniemieckiego przywódcy w Polsce ukazywały się na pierwszych stronach. Publikowano także zdjęcia. Po złożeniu wieńca przed Grobem Nieznanego Żołnierza Brandt udał się pod Pomnik Bohaterów Getta.

A potem przybył Willy Brandt – wspominał po latach jeden z dziennikarzy niemieckich. Przed nim żołnierze z kompanii nieśli wieniec. Ułożył poprawnie szarfy w kolorach czarnym, czerwonym i żółtym, cofnął się o kilka kroków aż do pierwszego stopnia i wtedy padł na kolana. To było spontaniczne. Wzruszenie klęczącego człowieka przeniosło się prawie fizycznie na stojących wokoło. Najpierw było uczucie strachu, potem zdziwienia, aż w końcu oszołomienia (Betroffenheit). Tylko dziennikarze wykonywali swój zawód: ‘To jest zdjęcie stulecia!

Gest Brandta zaskoczył polskich obserwatorów wydarzenia. Najżywiej komentowane jest – zapisał w swym dzienniku redaktor naczelny tygodnika „Polityka”, Mieczysław F. Rakowski – uklęknięcie Brandta przed pomnikiem Bohaterów Getta. Byłem obecny przy tym i rzeczywiście stało się coś wielkiego. Czułem, że łzy napływały mi do oczu. Wracając spod pomnika z [Henri] Nannenem i Klausem von Bismarckiem, nie mogłem wyksztusić z siebie ani jednego słowa. Brandt zaskakuje, wymaga szacunku i podziwu...

Podobnie zareagowali także inni Polacy będący świadkami tego wydarzenia. Zachowanie kanclerza Brandta zaskoczyło również wiele osób w RFN. Relację z tego wydarzenia pokazano w telewizji. Zdjęcie klęczącego Brandta opublikowała prawie każda tamtejsza gazeta.

Żona kanclerza, Rut, wspominała to wydarzenie po latach następująco: Willy Brandt na kolanach przed pomnikiem w getcie warszawskim, zdjęcie, które obiegło cały świat i pojawia się nadal często. Siedziałam skamieniała przed telewizorem i cierpiałam wraz z nim; wiedziałam, że nigdy nie zdobyłabym się na taki poważny gest, tak osobiste, głęboko poruszające działanie przed oczyma setek dziennikarzy i fleszów, które patrzyły za cały świat. Chciałam wiedzieć, czy był to gest spontaniczny, czy on nie mógł inaczej postąpić w tym miejscu. To było pierwsze pytanie, które mu postawiłam, gdy wrócił: ‘Czy zastanawiałeś się wcześniej nad tym?’. Wzruszył ramionami i powiedział: ‘Coś przecież należało uczynić’. W Warszawie oświadczył: ‘Chciałem prosić o przebaczenie w imieniu naszego narodu za milionową zbrodnię, której dokonano bezczeszcząc imię Niemiec’.

Pomimo początkowego uczucia podziwu i świadomości szczerych przeprosin za dokonane zbrodnie, zdjęcia klęczącego kanclerza nie publikowano zbyt często w polskich gazetach. Bezpośrednio po tym wyjątkowym wydarzeniu zdjęcie klęczącego Brandta opublikowano w tygodniku „Forum” oraz w wychodzącej w języku jidysz gazecie „Folkssztyme”.

Nie udostępnił jej swym czytelnikom żaden z ogólnopolskich tytułów prasowych. W następnych latach fotografię tę wprawdzie publikowano, jednak za każdym razem poddawano ją znacznym retuszom. Raz na pierwszym planie jest stojący na warcie żołnierz a na drugim planie klęczący Brandt, przez co nie widać pomnika, przed którym oddaje hołd, innym razem skrócono zdjęcie do popiersi, zatem nie widać, że przedstawiona na nim osoba klęczy.

W całości zdjęcie Brandta do 1989 roku nie było rozpowszechniane i nie stało się symbolem pojednania w stosunkach polsko-niemieckich. Nie wykorzystywała tego gestu ani rządząca partia komunistyczna, ani opozycja. Złożyło się na to kilka przyczyn.

Komuniści nadal mieli w pamięci rozprawę z Żydami w 1968 roku i nie byli gotowi do przyznania się do popełnionych wtedy błędów. Żydów, ich wkład do kultury polskiej i zagładę w czasie II wojny światowej, zepchnięto na margines, próbowano wymazać ze świadomości społeczeństwa polskiego. Gest Brandta uznano za skierowany pod adresem żydowskich ofiar nazistów, a nie Polaków. W prasie polskiej starano się zatem nadać innemu zdjęciu znaczenie symboliczne, ukłon Brandta przed Grobem Nieznanego Żołnierza.

Gest Brandta przed Pomnikiem Bohaterów Getta wykraczał poza zachowania określone protokołem. Gotowość ekspiacji niemieckiego kanclerza nie tylko zaskoczyła, ale także wywołała zamieszanie wśród polskiego kierownictwa partyjnego. Gdyby uznano gest Brandta za symboliczny krok na drodze do pojednania między narodami niemieckim i polskim, musiano by zrewidować dotychczasową politykę wobec RFN, zwłaszcza w wymiarze propagandy i zrezygnować z podtrzymywania wśród Polaków nastrojów antyniemieckich.

Dodatkowy czynnik to rozwój sytuacji w Polsce w następnych tygodniach. Wizyta Brandta oraz podpisany traktat normalizacyjny zeszły błyskawicznie na plan dalszy wobec dramatycznych wydarzeń na Wybrzeżu, jakie rozegrały się wkrótce po wyjeździe delegacji RFN.

Dotychczasowy I sekretarz, Władysław Gomułka, uważany za jednego z architektów porozumienia z RFN, musiał ustąpić na rzecz Edwarda Gierka, który nie uważał problemu stosunków z Niemcami za tak ważny. Także późniejsza polityka SPD, brak poparcia z jej strony dla rozwijającej się w Polsce opozycji antykomunistycznej sprawiły, że warszawski czyn Brandta nie dotarł do świadomości społeczeństwa polskiego w l. 70. i 80.

Zachowanie kanclerza przyjęto w RFN z mieszanymi uczuciami, u jednych wywołało ono entuzjazm, u innych zdziwienie, a nawet irytację. Wykazała to najlepiej ankieta opublikowana przez znany tygodnik „Der Spiegel” krótko po wizycie kanclerza w Polsce 14 grudnia 1970 roku.

Uczestniczyło w niej 500 osób różnej płci i wieku. Na pierwsze pytanie: „Czy widział/a Pan/Pani w telewizji lub na zdjęciu w gazecie, jak kanclerz Brandt uklęknął w Warszawie przed pomnikiem Żydów zamordowanych w getcie”, 84% odpowiedziało twierdząco. Na drugie pytanie: „Jak odebrał/a Pan/Pani zachowanie się Willy’ego Brandta? Czy było ono stosowne czy też przesadzone?”, za stosowne uznało je 41% ankietowanych, za przesadne 48%, natomiast 11% nie miało w tej sprawie zdania.

W rozbiciu według wieku odpowiedź „stosownie” dało 46% ankietowanych w wieku od 16 do 29 lat, 37% w wieku od 30 do 59 lat i 47% w wieku powyżej 60 lat. Odpowiedź „przesadne” dało w odpowiednich grupach wieku 42%, 54%, 41%. Natomiast płeć respondentów nie miała żadnego niemal wpływu na odpowiedzi. Jak trudno się było znacznej części Niemców pogodzić z polityką kanclerza (przede wszystkim rezygnacją z dawnych ziem na Wschodzie), świadczą liczne protesty ze strony wysiedlonych publikowane w listach do redakcji, manifestacje niektórych posłów oraz późniejsze przewlekłe debaty nad ratyfikacją układu w Bundestagu.

Polityka wschodnia W. Brandta była obserwowana z dużym niepokojem i podejrzliwością przez bezpośredniego niemieckiego sąsiada Polski, czyli NRD. Doszukiwano się w niej przedłużenia antykomunistycznej polityki RFN wobec Berlina Wschodniego. W przypadku relacji polsko-enerdowskiej obawiano się tam utraty monopolu na sprawy niemieckie.

Gest Brandta w Warszawie odnotowano w kręgach opozycji enerdowskiej jako doniosłe wydarzenie. Wpisywało się ono do wcześniejszego wystąpienia polskich biskupów z 1965 r., którzy w swym orędziu do biskupów niemieckich wypowiedzieli słynne zdanie, „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”.

Ten moralny aspekt wzajemnych relacji był ogromnym novum i zachęcał do refleksji. Jak Pan zapewne wie – pisali w liście członkowie Akcji Znaki Pokuty w NRD do W. Brandta z 12 października 1972 r. – zabiega nasza organizacja o to, by przygotować naszych rodaków na przyjęcie winy za dokonane przez Niemców w czasie II wojny światowej zbrodnie na innych narodach i publiczne przyznania się do nich. Stara się postawić znak pojednania i pokoju między nami a naszymi sąsiadami. Z tych też powodów towarzyszyliśmy Panu myślami w czasie jego podróży do Moskwy i Warszawy. Doceniamy Pańskie zamierzenie polityczne, które jest widoczne nie tylko w umowach, lecz także w osobistej postawie, którą pokazał Pan zwłaszcza w Warszawie. To że Pan jako antyfaszysta, w zastępstwie wielu, padł na kolana przed warszawskim pomnikiem, pokazuje Pański pogląd: uzyskanie pokoju przez pojednanie.

Z perspektywy 40-lecia od historycznej wizyty W. Brandta w Polsce łatwiej docenić nam odwagę i poświecenie tego polityka. Podpisanie układu normalizacyjnego potwierdziło granicę polsko-niemiecką na Odrze i Nysie i otworzyło drogę do nawiązania stosunków dyplomatycznych dwa lata później.

W następnych latach Polacy i Niemcy z RFN skorzystali z tego procesu zbliżenia. Efektem tego nowego otwarcia było zintensyfikowanie relacji na wszystkich płaszczyznach. Obywatele zaczęli się lepiej poznawać, choć ten proces kontrolowany był przez władze komunistyczne w Warszawie. Uregulowano także sprawę odszkodowań dla niektórych kategorii poszkodowanych przez reżym hitlerowski. W pierwszej połowie lat 80. obywatele RFN spontanicznie pospieszyli Polakom z pomocą charytatywną, tzw. akcją paczek. Ta masowa akcja wynikała nie tylko ze współczucia dla narodu gnębionego komunistyczną dyktaturą, ale i z pamięci o cierpieniach Polaków w latach ostatniej wojny.

========================

Czy obecnie w relacjach polsko-niemieckich potrzebujemy takich gestów? Odpowiedz brzmi „nie”. Każda następna próba tego rodzaju ze strony coraz młodszych polityków niezależnie czy polskich czy niemieckich, którzy na własnej skórze nie przeżyli okropieństw wojny, może być interpretowana jako „kicz pojednania”, szukanie medialnego poklasku.

Polska i Niemcy są partnerami w jednoczącej się Europie i od determinacji do prowadzenia rzeczowego dialogu między naszymi krajami będą zależeć przyszłe relacje. Gesty z przeszłości pokazują jednak inną stronę tych relacji, moralną i warto także i dzisiaj o nich pamiętać, by pokazać, że proces zbliżenia polsko-niemieckiego i intensywnej współpracy nie był sprawą łatwą, z góry przesądzoną, a obecne relacje pozostają nadal wyzwaniem dla polityków polskich i niemieckich, tym razem już we wspólnej, jednoczącej się Europie.



Inne artykuły

informacje

Tankujemy w Niemczech

informacje

Czym pożyją Niemcy w 2019r.

informacje

W końcu!

informacje

Ranking jarmarków świątecznych

informacje

Ekologia na całego

informacje

Ból prosiaczka

informacje

Bauhaus na podium

informacje

Kto po Merkel

informacje

"To coś więcej niż zaszczyt"

informacje

Rekordy Hamburga