informacje | 07.10.2009

Al-Kaida w Niemczech?

autor: Administrator

W poniedziałek okazało się, że niemiecka policja ściga terrorystów w Hamburgu, w środę zrobiono zasadzkę w Berlinie. Bez rozgłosu wojna z terroryzmem trwa. Zagrożenie mimo osłabienia Al-Kaidy na świecie nie spadło. Niemiecka policja znów ogłosiła czerwony alarm. Na ile poważne to zagrożenie?

Tomasz Sikora/dpa/PAP/dieWelt/RBB

Podobno są na szkoleniu ich w Pakistanie. Dobrano ludzi, którzy w Europie mieli niezłą opinię, ale przede wszystkim aktualne i długoterminowe wizy wjazdowe i pobytowe w Niemczech i innych krajach europejskich. Najpierw całymi miesiącami mieszkali w Hamburgu, byli mili, przyjaźni, nie ukrywali swej wiary, byli otwarci. Zżyli się z sąsiadami. Owszem muzułmanie, ale niegroźni – tak mówią o nich sąsiedzi. Potem, w marcu tego roku, ta 10 osobowa grupa wyjechała na szkolenie do Pakistanu. Przypadkiem jakiś urzędnik imigracyjny zwrócił uwagę na bilety lotnicze dwóch z nich. Że Pakistan, że uroda bliskowschodnia. Policja rozpoczęła dochodzenie.

Zaczęto przypuszczać, że owa dwójka i pozostałych osiem osób, na których ślad trafiono pojechało do szkoleniowego obozu terrorystycznego. Na jej czele stoi Rami M., z pochodzenia Syryjczyk, a dwoje jej członków to niemieccy chrześcijanie, którzy przeszli na islam. Tak mówi raport hamburskiego Urzędu Ochrony Konstytucji oraz Krajowego Urzędu Kryminalnego. Stwierdzono w nim, że po ewentualnym powrocie do Niemiec członkowie grupy będą stanowić duże zagrożenie. Można zakładać, że osoby te po powrocie z Pakistanu będą gotowe do przeprowadzenia samobójczych zamachów w kraju albo za granicą - ostrzeżono w raporcie. Raport jest ściśle tajny, ale wyciekł i upubliczniła go telewizja RBB.

Najważniejsze pytanie – gdzie są ci ludzie? Co najmniej dwaj członkowie komórki, Niemcy, którzy zmienili wyznanie na islam Michael W. i Alexander J., mieli już powrócić ze szkolenia w Pakistanie. Na to wskazują poszlaki, bo nie wracali samolotem, prawdopodobnie wrócili do Hamburga droga lądową, jadąc między innymi przez Polskę. W Hamburgu zapadli się pod ziemię. Gdzie pozostała ósemka? Być może także wróciła, choć o nich nie ma już żadnych wieści.

Sytuacja jest bardzo poważna, Federalny Urząd Kryminalny (BKA) nabrał wody w usta. Die Welt wskazuje, że władze ogłosiły na razie nieformalny Czerwony Alarm, a jego podstawą są naprawdę groźne nagrania wideo upublicznione przez terrorystów w Internecie. Trudno zidentyfikować osoby na filmach, policja bez całkowitej pewności informuje jednak, że jedna z osób na filmie przypomina Michaela W. Rodzina go jednak nie rozpoznała. W nagraniach radykalni ekstremiści domagają się wycofania niemieckich wojsk z Afganistanu. W razie niespełnienia tego żądania grożą Niemcom zamachami bombowymi w miejscach użyteczności publicznej. Rok temu specsłużby rozbiły komórkę Al-Kaidy przygotowującą zamach na amerykańską bazę lotniczą w Ramstein. Proces jej członków właśnie trwa. W ostatni weekend w sieci pojawiły się dwa kolejne nagrania niemieckiej gałęzi Al-Kaidy.

Na jednym z nagrań pokazano możliwe cele zamachu - w tym dworzec główny w Hamburgu. Wprawdzie nie ma żadnych konkretnych wskazówek, jakoby planowano zamach na niemieckie cele, jednak policja traktuje groźby poważnie – tyle powiedział mediom Marco Haase z hamburskiego resortu spraw wewnętrznych. Przypomnijmy, że to właśnie w Hamburgu przygotowywali się islamscy studenci, którzy potem zaatakowali World Trade Center.

10 poszukiwanych osób to tylko ułamek tych, którzy stanowią realne zagrożenie. Według raportu, do którego dotarła RBB blisko 180 islamistów z Niemiec przeszło szkolenia w obozach grup terrorystycznych pod Hindukuszem bądź planuje wyjazd do takiego obozu. Około 80 osób powróciło po szkoleniach paramilitarnych do Niemiec. Większość z nich jest obserwowanych.  

To właśnie taka obserwacja skłoniła berlińską policję do przeszukania 26 mieszkań i biur. Rewizje przeprowadzono w dzielnicach Neukoelln i Kreuzberg, to tam znajdują się liczne skupiska imigrantów. W mieście mieszka ponoć około 400 członków islamistycznych grup, którzy otwarcie popierają rozwiązania siłowe. Są pod stała obserwacją, nie można im niczego udowodnić. Tym razem policja w stolicy i Urząd Ochrony Konstytucji (niemiecki odpowiednik Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego) dostali sygnał, że w jednym z obiektów znajduje się 3 poszukiwanych rosyjskim listem gończym terrorystów działających wcześniej w Czeczenii. Zdaniem berlińskiej prokuratury, mężczyźni stali za groźnymi zamachami na terenie Rosji. Przygotowywali także kolejne.

Znów mamy do czynienia z ludźmi, którzy od dłuższego czasu przebywają w Niemczech, znów mają niezłą opinię wśród lokalnej społeczności – ostrzega Federalny Urząd Kryminalny. Jedyne, co ich wyróżniało to akcent, ale kogo dziś nie wyróżnia w Berlinie akcent? – mówili na miejscu rozpytywani sąsiedzi. Policja ustaliła, że poszukiwani mieszkają w Berlinie i mają niemieckie obywatelstwo. Jeden z nich, Niemiec pochodzenia arabskiego, prawdopodobnie stał na czele 15-osobowej grupy, która planowała ataki terrorystyczne w Rosji.

Historia się powtarza - część członków grupy wyjechała z Niemiec do obozów szkoleniowych dla terrorystów w Pakistanie. W czasie nalotu nikt nie został zatrzymany. Policja zarekwirowała tylko odzież, komputery i nośniki danych.

Właśnie na nich policja będzie szukała śladów wspomnianych nagrań terrorystycznych. Poza groźbami na filmach znajduje się też informacja o prowadzonej… rekrutacji terrorystycznej z odwołaniami do tradycji działań RAF.