informacje | 07.10.2009

Co z tym Westerwelle?

autor: Administrator

Najpierw jeździł po Niemczech Guidomobil, by zjednać sobie sympatię zwykłych Niemców. Od miasta do miasta podróżował karawanem i ściskał ręce „zwykłym obywatelom”. Parę miesięcy temu podobną taktykę stosował Barack Obama. Teraz udało się szefowi niemieckiej FDP. Co będzie z nim dalej?

Tomasz Sikora

Guido Westerwelle ma 47 lat i chłopięcą twarz. Delikatne okulary bez oprawek, tylko podkreślają niewinność. Ale to pozory. To szczwany lis, odpowiednik polskiego Janusza Palikota – jak trafnie w Polityce porównuje Wawrzyniec Smoczyński. Westerwelle z wykształcenia jest prawnikiem, obronił nawet doktorat na temat sytuacji prawnej bezrobotnych. Jest partnerem w firmie ojca. Ale tak naprawdę jego żywiołem jest polityka.

Westerwelle trafił na kryzys, który go pogrzebał. Ostatnio jednak przyszedł Kryzys – przez duże „K” – i on go z opresji wyciągnął i wstrzelił na fotel wicekanclerza. Gdy Westerwelle zaczął zajmować ważne miejsce w swojej partii Freie Demokratische Partei – Wolnej Partii Demokratycznej, akurat przyszedł dla niej kryzys. Wcześniej przez prawie 30 lat FDP jako mniejszy koalicjant rozdawała niemieckie karty raz współpracując z CSU, to znów z SPD. Potem jednak pojawili się Zieloni, którzy wyrwali FDP kilka procent wyborców, pozycję języczka u wagi i zdolność koalicyjną. W 1998 roku FDP straciło władzę, na rzecz Zielonych – to partia Joschki Fischera zaczęła grać rolę mniejszego koalicjanta. Następnie przyszedł czas dla Wielkiej Koalicji CDU/CSU z SPD. Guido Westerwelle stanął na czele parlamentarnej opozycji.

Był śmieszny. Mówiono zresztą na niego na zmianę Spass-Guido i Guido-Genscher. Spass-Guido  to z powodu tego karawanu, którym podróżował przez Niemcy w 2002 roku i osobistej deklaracji, że chce uprawiać SpassPolitik – politykę wygłupów. I taką też ją prowadził: wizytował dom Wielkiego Brata, chodził w butach, gdzie na podeszwie wykleił sobie cyfrę 18, ba miał nawet Program 18. „18”, bo tyle procent głosów chciał zdobyć; udało się zebrać 7,5, potem 10%. Ale coraz głośniej do głosu dochodził drugi Guido – Guido Genscher, uważny słuchacz swego mentora Hansa-Dietricha Genschera – wielkiej postaci FDP i niemieckiej polityki zagranicznej. Gdy Westerwelle trafił do partii, a było to jeszcze w czasie studiów prawniczych – Genscher miał dla niego jedną radę: bądź konsekwentny. I Guido był. Najpierw wyrazistym przywódcą parlamentarnej opozycji z ciętym jak brzytwa językiem, potem twórcą i realizatorem konsekwentnego programu gospodarczego. I jak cud wymodlony przyszedł z pomocą: Kryzys.

Wcześniej lider FDP zagospodarował elektorat CDU/CSU i SPD, który był niezadowolony z polityki zgniłego kompromisu, jaki te partie zawierały. Nie było ani większej wolności gospodarczej, ani socjalnej ochrony państwa, bo SPD, partia socjaldemokratyczna, przy okazji okazała się ugrupowaniem, które najmocniej rozmontowało słynne niemieckie państwo socjalne z jego przywilejami. W międzyczasie coś się w społeczeństwie zmieniło. Pokolenie 68’ było wypierane przez Golf Generation pokolenie Golfa – ludzi, których państwo i demokracja jako taka niewiele obchodzi, ludzi zanurzonych w konsumpcjonizmie, dobrze zarabiających, mających w nosie polityczne dyskusje, przesiadających się z golfa na audi a potem BMW. Ludzi żądających tylko, by Państwo zostawiło ich w spokoju. Tak jak i oni Państwo mają w głębokim poważaniu. To wyborcy, którzy stworzyli nową, wyższą klasę średnią. Chcący wolności, niezależności i niższych podatków. Ludzie wściekli na bogaczy kierujących firmami i na biedaków, korzystających z szerokiej pomocy państwowego socjalu. Ta grupa jest całkiem duża – socjolodzy szacują ją na 11% społeczeństwa. To do nich uderzył Guido ze swoim konsekwentnym gospodarczo programem na czas Kryzysu. Uderzył i nie zawiódł się – tym razem zgarnął 14,6%. Światowy Kryzys i obywatelska złość na za wysokie podatki zawiodła go na samą górę. To dla niego zupełna nowość.

Westerwelle od 26 lat zajmuje się polityką. Sam ma lat 47 i do tej pory nie pracował na żadnym oficjalnym stanowisku państwowym. Czy teraz obejmie tekę Ministra Spraw Zagranicznych i 7 tysięcy urzędników w nim zatrudnionych? Może go to przerosnąć, zwłaszcza, że do tej pory w centrali FDP kierował 26 osobami.

Jeśli chodzi o kompetencje zagraniczne, też najlepiej nie jest. Niemcy żartują, że Guido już jest gotowy, bo przeszło rok temu kupił sobie globus. Podobnie jak polski europarlamentarzysta Ziobro wkuwa angielskie słówka i podobnie słabo mu idzie, co wykazali niedawno dziennikarze BBC zadając na konferencji przyszłego szefa MSZtu pytanie po angielsku. W odpowiedzi usłyszeli, że Deutschland ist hier i mówi się tu po niemiecku. Całkiem możliwe, że po angielsku nic by nie usłyszeli albo nie zrozumieli, czego dowodzi filmik z Internetu, (), gdzie Westerwelle raczej nie wychodzi na znawcę mowy Szekspira.

Więc może jednak nie tradycyjnie przypisane mniejszemu koalicjantowi Ministerstwo Spraw Zagranicznych, ale Superminister od Gospodarki? Są po temu za i przeciw. Za – bo FDP szła do wyborów z hasłami gospodarczymi i dzięki nim zdobyła te 14,5% poparcia. Bo na gospodarce Westerwelle zna się lepiej niż na sprawach dyplomatycznych, bo Merkel jako kanclerz świetnie swój kraj na świecie reprezentuje, więc choćby znów wsiadł do Guidomobilu, i tak pozostałby w cieniu. Ale są też przeciw – minister spraw zagranicznych ma zagwarantowaną popularność w kraju i ciepłą posadę na lata, minister finansów jest w Niemczech persona non grata  i można szybko stracić społeczne poparcie. Tak było ostatnio ze wszystkimi ministrami finansów i skarbu. Ale i komentatorzy kuszą, by ten liberał pokierował bardziej wpływowym resortem gospodarki bądź finansów, zamiast MSZ.

Gdzie więc trafi Guido?

Pytanie wciąż otwarte, choć niemiecka opinia publiczna ma tu sugestię:

Większość mieszkańców Niemiec jest przeciwna, by Westerwelle został ministrem spraw zagranicznych w nowym rządzie – tak wynika z sondażu ośrodka Forsa dla tygodnika Stern. Jedynie 28 proc. respondentów życzyłoby sobie, aby Westerwelle objął funkcję szefa dyplomacji. Zdaniem 46 proc. powinien on raczej kierować innym resortem, np. gospodarki albo oświaty. Szczególnie wielu zwolenników FDP uważa, że MSZ nie byłby dobrym miejscem dla lidera partii; 53 proc. chętniej widziałoby go na czele innego ministerstwa.

Westerwelle unika na razie oficjalnych wypowiedzi na temat podziału stanowisk w przyszłym rządzie CDU/CSU i FDP.