informacje | 13.02.2017

Frank Walter Presidenter

autor: Tomasz Sikora
Frank Walter Presidenter
Niemcy mają nowego prezydenta - jak mówią zwolennicy wyboru - dowód na dojrzałość niemieckiej polityki, jak mówią przeciwnicy - na brak znaczenia tego stanowiska.
W czym rzecz? Ano w tym, że mimo przewagi parlamentarnej chrześcijańskich demokratów z CDU/CSU, prezydentem został przedstawiciel centrolewicy z SPD - do niedawna szef niemieckiej dyplomacji Frank-Walter Steinmeier. Zwolennicy tego wyboru mówią, że pokazuje on dojrzałość niemieckiej demokracji. Dowodzi, że politycy za Odrą potrafią się dzielić władzą, nie są przywiązani do stanowisk i w swej wielkoduszności prawica najważniejsze stanowiska w państwie oddaje lewicy. 

Są i tacy, którzy nawet wskazują, że Niemcy stają się drugą Szwajcarią - gdzie w ogóle w rządzie są przedstawiciele wszystkich ugrupowań biorących w wyborach i nawet przegrane partie mają swoje resorty. 

Niemiecki świat aż tak idealny nie jest. Po pierwsze chadecy przez wiele miesięcy szukali potencjalnego następcy Joachima Gaucka i jakoś żaden kandydat się nie objawił. W CDU innych osobowości poza Merkel w sumie nie ma - trochę przypomina to wodzowski charakter polskich partii - PiS lub PO. Gdy zabrakło Tuska Platforma zamieniła się w jeźdźca bez głowy. Prawdopodobnie jeszcze mocniej ten efekt będzie widoczny, gdy Jarosław Kaczyński zejdzie ze sceny politycznej. 

Po drugie ewentualni kandydaci z partnerskiej bawarskiej CSU może i znaleźliby kandydata, ot choćby przewodniczący Horst Seehofer, który już był przez miesiąc p.o. prezydenta. Ale to kolejna rysa na tym idealnym wizerunku "Niemców, którzy w zgodzie narodowej wybierają prezydenta wszystkich Niemców". Seehofer nie był zainteresowany, ponieważ stanowisko prezydenta kraju nie ma wagi politycznej. Prezydent za Odrą nie ma żadnej władzy, jest jak brytyjska rodzina królewska ale... bez pieniędzy, historii, tradycji, wartości marketingowej i zainteresowania turystów. Ma być "moralnym przewodnikiem narodu" - niektórzy mrużąc oko komentują, że to naczelny kapłan świeckich Niemiec od wygłaszania pięknych mówi i dowodzenia, że polityka może być dziedziną szlachetną i piękną. Słowem, prezydent w Niemczech służy do poprawy wizerunku polityków jako klasy społecznej. 

Niemcy mieli wielkich prezydentów - właściwie można w ostatnich latach wskazać tylko jednego, który kompletnie nie poradził sobie na tej funkcji - Christiana Wulffa, który miał dopuścić się korupcji politycznej i skorzystać z prywatnych pieniędzy, w zamian za polityczną przychylność. Ale działo się to jeszcze przed objęciem funkcji prezydenta.

Joachim Gauck prezydentem był świetnym - wykorzystał swój talent oracyjny pastora i politycznie "ważył" dużo więcej niż funkcja, którą sprawował. Niemcy go słuchali i z radością pozostawiliby na stanowisku jeszcze kadencję. Ale nie chciał wymigując się zaawansowanym wiekiem. 

Teraz Niemieckie Zgromadzenie Federalne wybrało 12. prezydenta Niemiec. Gremium wyborcze składa się z 1260 osób - w połowie z posłów do Bundestagu i takiej samej liczby elektorów nominowanych przez przedstawicielstwa ustawodawcze (landtagi) 16 krajów związkowych tworzących Republikę Federalną Niemiec. 

Dotychczasowy minister spraw zagranicznych Frank-Walter Steinmeier był wspólnym kandydatem chadeków i socjaldemokratów. Żyjemy w gwałtownych czasach, a świat jaki znamy sprawia wrażenie, jakby miał się rozpaśćGdy w innych częściach świata drżą fundamenty, my musimy tym mocniej tych fundamentów bronić. Czyż to nie wspaniałe, że te Niemcy, nasza trudna ojczyzna, dla wielu ludzi na świecie stały się kotwicą nadziei. Są nadzieją dla innych, ponieważ są przykładem na to, że "możliwa jest zmiana na lepsze" - że "po wojnie możliwy jest pokój, po podziale pojednanie, a po ideologicznym szale polityczny rozsądek  - mówił Steinmeier tuż po wyborze, dobrze diagnozując nie tyle nastroje wewnątrz niemieckie co europejskie. Nic dziwnego skoro dotychczas był ministrem spraw zagranicznych. 

W polskich przekazach pomija się kontrkandydatów Steinmaiera jako ludzi, którzy nie mieli szansy na podjęcie walki z "pomazańcem" Wielkiej Koalicji. Niesłusznie - bo o ile były szef dyplomacji poruszał się na płaszczyźnie wielkich słów o tyle kontrkandydaci dobrze usłyszeli głos ludu i uderzali w tony, jakimi żyje przeciętny Schmidt. 

Lewica (die Linke) nominowała bezpartyjnego socjologa Christopha Butterwegge, związanego od lat z uniwersytetem w Kolonii. Wskazywał na przepaść między biednymi a bogatymi w Niemczech, która stale się pogłębia, co grozi wybuchem społecznych niepokojów. Na znak protestu przeciwko liberalnym reformom rządu Gerharda Schroedera, socjolog wystąpił w 2005 roku z SPD. Jest zwolennikiem zastąpienia NATO systemem zbiorowego bezpieczeństwa z udziałem Rosji.

O fotel prezydenta walczyli też kandydat antymigranckiej Alternatywy dla Niemiec (AfD) Albrecht Glaser oraz znany z popularnej audycji telewizyjnej poświęconej problemom wymiaru sprawiedliwości sędzia Alexander Hold. 74-letni Glaser, były członek CDU, jest wiceprzewodniczącym AfD - partii domagającej się zmiany polityki migracyjnej i upatrującej w islamie największe zagrożenie dla Niemiec. Hold jest bawarskim samorządowcem, związanym z lokalnym ugrupowaniem Wolni Wyborcy.

I może jeszcze jako postscriptum do całej wymiany prezydenta w Niemczech. Blisko 70% Niemców opowiada się za przywróceniem powszechnych wyborów prezydenta. Jak w Polsce. Ale zmian nie chcą sami politycy. 


o autorze

Tomasz Sikora

Tomasz Sikora

redaktor naczelny niemcy-online.pl, dziennikarz Polskiego Radia specjalizujący się w tematyce niemieckiej, pracownik wrocławskiego Centrum im. Willy'ego Brandta.

Inne artykuły

informacje

Zamiast trójkąta ostrzegawczego...

informacje

Rozpędzony Pociąg do Kultury

informacje

Repraracje? Co mówią Niemcy?

informacje

Wykopał 22 sztabki złota

informacje

Zmiany w konsulacie Niemiec

informacje

Berlin Wrocław w 3,5h!

informacje

Prezydent, książę i księżna

informacje

Tragiczna w skutkach nawałnica

informacje

Monachium: Szlaban dla diesli?

informacje

Zmarł Helmut Kohl