informacje | 05.04.2018

Krwawiące SPD

autor: Tomasz Sikora
Krwawiące SPD
Ci, których szklanka jest do połowy pełna mówią, że SPD ma ciastko i zjadła ciastko. Ci którzy w szklance widzą dno... widzą je też w zachowaniu samej partii. I odchodzą.
6000 towarzyszy ubyło centrolewicowej SPD od czasu jej wejścia do wielkiej koalicji rządzącej Niemcami. Przypomnijmy: od razu po wyborach szef SPD - wtedy Martin Schulz deklarował: żadnej koalicji z nami nie będzie. Będziemy przez najbliższe 4 lata największą partią opozycyjną w ten sposób odbudowując zaufanie Niemców. Ale potem okazało się że zwycięska centroprawicowa CDU/CSU Angeli Merkel nie potrafi się dogadać z liberałami z FDP i zielonymi (die Gruenen), jamajskiej koalicji nie będzie i zwróciła się do SPD, by ta jednak usiadła do rozmów. W między czasie ukazały się badania preferencji wyborczych, z których wynikało, że SPD musiałoby się liczyć z drastycznym spadkiem poparcia z 28% na 16%. Centrolewica stanęła więc przed wyborem z gatunku zgniłego kompromisu. Bo jeśli nie podjęłaby rozmów z chrześcijańską demokracją, w Niemczech musiałyby odbyć się przedterminowe wybory i SPD mogłaby stracić jeszcze bardziej - na rzecz populistycznej Alternatywy dla Niemiec i lewicowej Die Linke. Odbyło się wewnętrzne głosowanie na łonie SPD i towarzysze zdecydowali - choć do tej pory współpraca w rządzie z Merkel - nie wyszła na dobre naszym notowaniom, to przedterminowe wybory w tym momencie byłyby dla nas katastrofą. Dajcie więc tę żabę, jesteśmy gotowi ją połknąć!

Ale nie wszyscy....

W okresie poprzedzającym głosowanie nad możliwym podjęciem współpracy z partią Merkel i udziałem w GroKo (Grosse Koalition - Wielka Koalicja), SPD zyskała aż 24 000 nowych członków. To ludzie, którzy zapisali się do partii, by móc zagłosować w referendum akcesji do rządu. Referendum się odbyło, SPD jest w koalicji i członkowie z partii odchodzą - od początku lutego czerwoną legitymacją rzuciło 6000 osób.

31 marca 2018 roku partia miała 457 700. 6 lutego, czyli w dniu, w którym upływał termin głosowania o wejściu do koalicji, SPD liczył dokładnie 463.723 członków.

Pytanie kto odszedł? Czy "farbowane lisy", czyli ludzie, którym dalekie są ideały lewicowe, a chcieli, by SPD weszło w koalicję rządząca. Czyli klasyczny koń trojański, czy raczej odeszli "uczciwi lewicowcy", którzy nie mogli pogodzić się z koalicją, która, ich zdaniem, pcha SPD ku przepaści?  Raczej ta druga opcja - to niektórzy zwolennicy kampanii "NoGroKo". Wcześniej prowadzili specjalną akcję, aby zapobiec koalicji z chadekami. Zwłaszcza młoda lewica i skrajne skrzydło żądali, by nie wchodzić do tej samej rzeki, ponieważ obawiali się, że SPD w kolejnej koalicji w ogóle zatraci swój charakter, niezależność i po 4 latach w ogóle nie będzie liczyć się w wyborach. "Kupujemy sobie czas" - mówili z kolei zwolennicy współpracy z Merkel. I faktycznie większość - 66 procent - głosowała za utworzeniem nowego rządu z Unią kanclerz Angeli Merkel.

Choć część towarzyszy odchodzi, to jednak od początku roku liczba członków wzrosła o prawie 15 000, jak podkreślił rzecznik partii. Ogólna tendencja w przypadku SPD  utrzymywała się dodatnio: do 2017 r. liczba członków SPD wzrosła już o około 10 000. W ten sposób po raz kolejny była niemiecką partią o największej liczbie członków, wyprzedzając zwycięską w wyborach CDU.


o autorze

Tomasz Sikora

Tomasz Sikora

redaktor naczelny niemcy-online.pl, dziennikarz Polskiego Radia specjalizujący się w tematyce niemieckiej, pracownik wrocławskiego Centrum im. Willy'ego Brandta.

Inne artykuły

informacje

"To coś więcej niż zaszczyt"

informacje

Rekordy Hamburga

informacje

Mieszkaniowa dziura

informacje

390 zł za kilogram grzybów

informacje

Baza na Księżycu? [Animacja]

informacje

Leniwi Niemcy

informacje

Zakaz diesli we Frankfurcie

informacje

Bardzo dobra ocena ewaluacji

informacje

O niepodległości w "Polityce"

informacje

Rozmowa kontrolowana