informacje | 19.01.2015

Niemcy zniszczą polski transport?

autor: Alicja Sielska
Niemcy zniszczą polski transport?
Za Odrą od 1 stycznia obowiązuje nowa ustawa dotycząca płacy minimalnej. Teraz pracownikom trzeba płacić co najmniej 8.50 euro za godzinę i to nie tylko Niemcom, ale wszystkim, którzy pracują na terenie naszego zachodniego sąsiada. Niemiecki ustawodawca pod te przepisy podpina również polskich kierowców ciężarówek. To dla nich cios, od którego mogą się nie podnieść. Czy na ratunek przybędzie Unia?
Dla Berlina nie ma znaczenia, czy pracodawca ma siedzibę w kraju czy za granicą. Każdego pracującego w Niemczech obowiązuje jednakowa płaca minimalna. Podobno na nowym prawodawstwie zyska około 4 mln pracowników. Oczywiście na lepszą sytuację liczą przede wszystkim ludzie wykonujący zawody do tej pory najmniej opłacane, wśród nich pracownicy sezonowi w branży rolniczej, fryzjerzy czy taksówkarze.

Wyższe zarobki powinni również odnotować imigranci, o czym już pisaliśmy na niemcy-online. Wprowadzona płaca minimalna cieszy na ogól pracowników, dla niektórych pracodawców obciążenie jest tak duże, że prowadzi do zwolnień i zwiększenia bezrobocia nie wspominając o obciążeniu budżetu państwa. W przypadku polskich kierowców niemiecka płaca minimalna jest raczej koszmarem niż noworocznym prezentem. Dlaczego?

Nasi sąsiedzi za Odry wpadli na pomysł, że „polepszą los wszystkich pracowników”. Wystraszy bowiem wykonywać pracę na terenie ich kraju i już dostaniesz prawie 40,00 pln na godzinę (ponad trzy razy więcej niż u nas biorąc pod uwagę minimalne wynagrodzenie). Oznacza to, że kierowcy ciężarówek wożący towar niemieckimi autostradami również powinni tyle zarabiać, a niemieccy biurokraci sprawdzą, czy tak jest. 

Jak wygląda praktyka? Od Nowego Roku polskie firmy transportowe muszą złożyć do niemieckich urządów pełną dokumentację dotyczącą liczby zatrudnionych kierowców (oczywiście tych, którzy jeżdżą przez Niemcy) oraz deklarację o przestrzeganiu płacy minimalnej. Dodatkowo należy przedstawić umowy zawarte z kierowcami, dokumentację czasu ich pracy, rozliczenie wynagrodzeń. Wszystko rzecz jasna w języku niemieckim, ewentualnie angielskim bądź francuskim, choć brytyjskich i francuskich ciężarówek na niemieckich drogach jest znacznie mniej niż naszych! 

Za złamanie ustawy dotyczącej minimalnej stawki wynagrodzenia obowiązuje kara w wysokości do 50 tys. euro, za brak odpowiednich dokumentów do 30 tys. euro. Co robią polskie firmy? Oczywiście stawka 8,50 euro za godzinę w naszym kraju jest nierealna. Jednak jak wynika z rozmów, które przeprowadziło niemcy-online, wysyłamy grzecznie do Niemiec odpowiednie papiery, na nich wszystko się zgadza, a faktycznie nic się nie zmienia oprócz rozwinięcia dodatkowych umiejętności naginania rzeczywistości do narzuconych przepisów. Kierowca "w papierach" dostaje 8,50 euro za godzinę na terenie Niemiec, natomiast stawka w Polsce faktycznie spada np. do 1 zł za godzinę - tak by jednak pensja kierowcy na koniec pozostała bez zmian. Jeśli firmy nie będą kombinować to nie tylko stracą na swojej konkurencyjności, ale będą prawdopodobnie zmuszone do zwolnień personelu.

Z drugiej jednak strony należy podkreślić, że zaistniała sytuacja jest niezwykle poważna nie tylko dlatego, że jest kosztowna dla firm transportowych z Europy Środkowo-Wschodniej, ale dlatego, że łamane są unijne zasady dotyczące wolnego handlu. Nic więc dziwnego, że na „niemiecki pomysł” zareagowali już nie tylko Polacy, ale również Węgrzy i Rumuni.

Polska minister infrastruktury i rozwoju Maria Wasiak pod koniec 2014 roku wysłała w omawianej sprawie pismo do Komisji Europejskiej. Również Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce wykonało podobny ruch zwracając się do przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska oraz interweniując u polskich europarlamentarzystów i w MSZ. Obecnie trwają ustalenia na szczeblu unijnym czy faktycznie zostało złamana prawo wspólnotowe nie wykluczając tym samym, że sprawa trafi przed Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu.

Czy unijni przywódcy uratują polski transport, który ma drugą pod względem wielkości flotę ciężarówek w całej Europie? Miejmy nadzieję, tym bardziej, że zasadne wydaje się być wyjaśnienie, iż nasi kierowcy nie są pracownikami delegowanymi, tylko „będącymi w podróży służbowej”. Oznacza to, że w tym przypadku nie powinny ich obowiązywać niemieckie przepisy o płacy minimalnej. Na dalszy ciąg wydarzeń musimy niestety poczekać.
 
 


o autorze

Alicja Sielska

Alicja Sielska

redaktor wydań niemcy-online.pl, specjalizująca się w tematyce ekonomicznej i społecznej, doktor nauk ekonomicznych

Inne artykuły

informacje

Oto najmniejsze gminy

informacje

​Centrum Hamburga bez aut

informacje

Piwo przegrywa z wirusem

informacje

Wraca "Pociąg do Kultury”

informacje

Kontrole przedłużone

informacje

Lekcje niemieckiego za darmo

informacje

Wjazd do Niemiec z Polski nadal możliwy

informacje

Czynne przejścia graniczne z Polską

informacje

Za tanio?

informacje

Dzik jest zły