komentarze | 14.02.2017

Karski szpiegiem niemieckiego wywiadu

autor: Tomasz Sikora
Karski szpiegiem niemieckiego wywiadu
I od razu sprostowanie tytułu. Słynny Jan Karski, który informował zachód o istnieniu obozów śmierci na terenie Polski, nie był agentem niemieckim. Ale to dobrze obrazuje możliwy efekt myślenia spiskowego, jakiemu ulega polska prawica
W czym rzecz? W słynnych "polskich obozach koncentracyjnych" - terminie omyłkowo używanym przez prasę na całym świecie. Jan Karski informując o obozach jeszcze w czasie wojny w 1944 roku w Ameryce użył właśnie takiego skrótu myślowego: "polish deathcamps". Mimo, że jego najważniejszym celem było właśnie poinformować o niemieckim  systemie zagłady. Oto i efekt pospiesznej mowy, skrótowości, przejęzyczenia. 

Że należy takie użycie piętnować to nie podlega dyskusji - ale dlaczego takie lub podobne sformułowanie się pojawia - tu warto zapytać. Dr Łukasz Kamiński ,były szef IPNu nie ma wątpliwości w rozmowie z wp.pl, że to kwestia przejęzyczenia a nie świadomego zakłamywania historii: Większość przypadków użycia określenia „polskie obozy śmierci” wynika z ignorancji, a nie ze złej woli . A jednak polski rząd i prawicowe media regularnie informują o "zakłamywaniu historii" a więc świadomym i zamierzonym działaniu ludzi piszących o "polskich obozach" a nie o "niemieckich/faszystowskich obozach - obecnie znajdujących się na terenie Polski". Są także historycy, którzy nawet mają na ten temat własna teorię spiskową. Tak pisze oko.press relacjonując scenkę z programu telewizyjnego poświęconą temu tematowi w polskiej telewizji publicznej: 

(...) W „Warto rozmawiać” wystąpił historyk dr Leszek Pietrzak. Jan Pospieszalski zapytał go, czy mówienie o „polskich obozach zagłady” to „nieuctwo, brak kompetencji lub pojęcie geograficzne, czy może – zawiesił głos – celowe działania”?
Pietrzak miał gotową odpowiedź: Za wprowadzenie do światowego obiegu terminu „polskie obozy koncentracyjne” odpowiada Agencja 114 – „supertajna komórka niemieckiego wywiadu”, która składała się „głównie z byłych nazistów”. Szefem 114 był Alfred Benzinger. „Tak naprawdę historia „polskich obozów” zaczęła się w Niemczech już pod koniec lat 50.” – pisał wcześniej dr Pietrzak w „Uważam Rze„. „Niemcy były wówczas zmuszone zrobić wszystko, aby poprawić swój wizerunek”.

Barbara Coellen z Deutsche Welle zapytała o opinię na temat Agencji 114 niemcoznawcę i specjalistę od tamtego okresu prof Krzysztofa Ruchniewicza. W 1996 roku dziennik Süddeutsche Zeitung pisał: „Historia to jest to, w co ludzie wierzą, a wierzą w to, co im przekazują media: z prawdą historyczną ma to mało wspólnego”. Ta konkluzja pasuje jak ulał do artykułu historyka Leszka Pietrzaka. Pisał on o operacji, której celem miało być świadome wybielanie niemieckiej odpowiedzialności za II wojnę światową. Miał nią kierować niejaki Benzinger. Jak Krzysztof Ruchniewicz wpadł na trop rozpowszechniania przez Wikipedię fałszywych informacji, które polski historyk wykreował na „porażającą prawdę”?

Krzysztof Ruchniewicz tak tłumaczy: Przeczytałem artykuł Leszka Pietrzaka i oczywiście zainteresowało mnie, że w latach 50-tych zachodnioniemieckie służby (BND) miały zalecić mediom zachodnioniemieckim używanie fałszywego określenia „polskie obozy”. Zajmuję się latami 50-tymi, epoką Adenauera, ale nigdzie wcześniej na to nie natrafiłem. Zacząłem więc szukać w Internecie i znalazłem tę informację również w polskiej wersji „Wikipedii”. W haśle odnoszącym się do pracy wydziału, który miał się zajmować tymi dezinformacjami - kierował nim Alfred Benzinger - pojawiła się informacja, że to on w latach 50-tych zalecił używanie tego fałszywego określenia. Potem natrafiłem na jeden z pierwszych artykułów Pietrzaka na ten temat, który ukazał się w 2011 roku. Ukazał się w niszowym piśmie, ale został powielony na różnych stronach w internecie. Kiedy autor powtórzył w 2016 roku niemal ten sam tekst, chciałem dowiedzieć się, czy znalazł jakieś nowe materiały. Wtedy pracowała już bowiem niemiecka komisja historyczna, specjalnie powołana przez BND do zbadania historii i związków niemieckich służb z narodowym socjalizmem. Napisałem do szefa komisji, czy spotkał się z tego rodzaju działaniami skierowanymi przeciwko Polsce. Odpowiedź była negatywna. Zwrócił mi uwagę na jedną z najnowszych publikacji komisji, w której zajęto się m.in. działaniami wydziału Benzingera. Opisanych przez Pietrzaka faktów w tej książce nie ma. Napisałem do niego list z prośbą o podanie źródeł rozpowszechnianych przez niego rewelacji. Nie dostałem odpowiedzi. Dlatego zwróciłem się do redakcji „Wikipedii” o skorygowanie hasła lub przynajmniej zaznaczenie, że brak podstaw źródłowych do takich twierdzeń.

Może się okazać że mamy tu do czynienia z klasyczna grą wywiadów. Dlaczego?

Autorami, na których powoływano się w „Wikipedii” odnośnie informacji o Benzingerze było dwóch wysokiego stopnia pracowników Stasi. W książce ich autorstwa, która jest przytaczana jako źródło, nie ma jednak ani słowa o „polskich obozach koncentracyjnych”. Zatem twierdzenia p. Pietrzaka nie są nigdzie źródłowo potwierdzone. Wiadomo o Alfredzie Benzingerze, który miał propagować termin „polskie obozy koncentracyjne”, że w ogóle nie zajmował się sprawami polskimi. Oczywiście, można powiedzieć, że zbyt mało wiemy. Ale jednak trzeba pamiętać, że wspomniana komisja historyków niemieckich bada te akta i sukcesywnie publikuje materiały. Jak na razie problem obozów koncentracyjnych w ogóle się tam nie pojawił. 


o autorze

Tomasz Sikora

Tomasz Sikora

redaktor naczelny niemcy-online.pl, dziennikarz Polskiego Radia specjalizujący się w tematyce niemieckiej, pracownik wrocławskiego Centrum im. Willy'ego Brandta.

Inne artykuły

komentarze

Niemcy jadą do domu

komentarze

#GermanDeathCamps

komentarze

Zapłacicie za wojnę!?!

komentarze

Nie zmniejszą Polakom Kindergeld

komentarze

Historia czy histeria?

komentarze

Fiskus pod choinką

komentarze

Mów po polski!

komentarze

Wolność prasy?

komentarze

Podwójne eko-standardy

komentarze

Zmiana kierunku