komentarze | 28.12.2018

Polityka 2018

autor: Tomasz Sikora
Polityka 2018
To był intensywny rok w niemieckiej polityce, choć nie było żadnych ogólnokrajowych wyborów. Jednak te lokalne miały spory wpływ także na szeroki polityczny obraz Niemiec.
13 lutego, po niecałym roku urzędowania Martin Schulz oddał przywództwo centrolewicowej SPD. To reakcja na spadające sondaże partyjne, przedłużające się rozmowy koalicyjne z CDU/CSU oraz rozejście się jego wizji partii z tym co SPD zobowiązała się realizować w ramach umowy koalicyjnej.

Następczynią Schulza została Andrea Nahles. Komentatorzy pokazywali zaskakującą sytuację centrolewicy w Niemczech. SPD to dziś największa niemiecka patria - obecnie liczy 457 tysięcy członków. Ta liczba co prawda z roku na rok spada - ale to tendencja wszystkich niemieckich partii politycznych. Z drugiej strony nic tak mocno nie spada jak poparcie dla SPD, sondaże opinii publicznej w Niemczech pod koniec 2018 roku pokazują poparcie rzędu 18%. Tym samym SPD przestaje być drugą, a zaczyna być trzecią partią za Odrą.

SPD traci będąc członkiem wielkiej koalicji i jest "programowo pożerana" przez dużego koalicyjnego brata - CDU. Lewicowi wyborcy sfrustrowani imposibilizmem i ograniczoną rolą SPD w kreowaniu polityki socjalnej przepływają do Zielonych lub „czerwonej lewicy” - die Linke. To właśnie Zieloni w sondażach bywają przed SPD.

Jednocześnie SPD od czasu Gerharda Schroedera cierpi na brak wyrazistego przywództwa, teraz w połączeniu z brakiem wyrazistego programu staje się coraz częściej tematem żartów politycznych, a komentatorzy mówią, że SPD pędzi śmiało w kierunku ściany. 

29 października niespodziewanie dla obserwatorów Angela Merkel ogłosiła, że oddaje przywództwo w chadeckiej CDU. Stało się to na dzień po ogłoszeniu wyników lokalnych wyborów w Hesji. Dodajmy wyborów, które zakończyły się dla chadeków utratą znacznej części poparcia.

W czasie kampanii wyborczej niezwykle ważny był temat braku rozwiązań kwestii imigranckiej w Niemczech. Choć Merkel twierdziła, że decyzję odejścia z funkcji szefowej partii podjęła jeszcze w czasie wakacji, to jednak wielu obserwatorów niemieckiej sceny politycznej twierdziło, że powód jest inny. Badania sondażowe wykazały swoisty paradoks - choć z jednej strony Niemcy cenią kanclerz, uznając ją nawet za najlepszego przywódcę kraju w całej jego historii, to jednak są Merkel zmęczeni.

Często podstawowym zarzutem wobec Merkel jest pogląd, że „zaprosiła do Niemiec imigrantów” i teraz „nie wie, co z nimi zrobić”. Merkel oświadczyła, że planuje pozostać kanclerzem do końca kadencji, a po 2021 roku nie zamierza ubiegać się o żadne stanowisko polityczne w Niemczech.

Natychmiast ogłoszono wewnętrzne wybory w CDU. Kampania trwała miesiąc - wzięło w niej udział trzech kandydatów.

Friedrich Merz - kiedyś jedna z głównych postaci w CDU, na skutek konfliktu z Merkel odszedł z polityki i przez wiele lat z powodzeniem działał w biznesie, zwolennik twardych rozwiązań wobec imigrantów, włącznie z odsyłaniem większości z nich do krajów macierzystych.

Jens Sphan - młody minister zdrowia w rządzie Merkel, jej partyjny oponent, szczególnie wyraźnie odcinający się od proponowanej przez Merkel polityki imigracyjnej. Konserwatysta, który jednak nie liczył się w ostatecznej rozgrywce.

Annegret Kramp-Karrenbauer, wieloletnia przyjaciółka Merkel, jej młodsza kopia. To właśnie ona 15 głosami wśród 1000 głosujących pokonała Maerza. Daje gwarancję tego, że CDU zachowa dotychczasową linię polityczną, jednocześnie dodaje partii odrobinę świeżości. Komentatorzy są zdania, że to właśnie idealny wybór „nie-Merkel a jednak Merkel”.

Choć wielu wskazuje że to nie Kramp-Karrenbauer (której nazwisko w połączeniu z imieniem stanowi niezłe wyzwanie dykcyjne nie tylko dla obcych ale i niemieckich dziennikarzy) bedzie przyszłym kanclerzem, ale na przykład obecna minister obrony, bardziej charyzmatyczna Ursula von der Leyen.

I ostatnia ze zmian na stanowisku szefów partii - 12 listopada Horst Seehofer ogłosił, że ustępuje ze stanowiska przewodniczącego bawarskiej chrześcijańskiej CSU. To efekt słabego wyniku wyborów lokalnych. CSU w Bawarii po raz pierwszy od wojny nie będzie samodzielnie rządzić tylko musi władzą podzielić się z Zielonymi. Seehofer pozostaje jednak, podobnie jak Merkel, w rządzie. Trzyma wciąż pieczę nad Ministerstwem Spraw Wewnętrznych. Następca na stanowisku szefa partii ma zostać wybrany w czasie konwencji CSU 19 stycznia 2019 roku.  


o autorze

Tomasz Sikora

Tomasz Sikora

redaktor naczelny niemcy-online.pl, dziennikarz Polskiego Radia specjalizujący się w tematyce niemieckiej, pracownik wrocławskiego Centrum im. Willy'ego Brandta.

Inne artykuły

komentarze

Imigracja 2018

komentarze

Ekologia 2018

komentarze

Niemcy jadą do domu

komentarze

#GermanDeathCamps

komentarze

Zapłacicie za wojnę!?!

komentarze

Nie zmniejszą Polakom Kindergeld

komentarze

Karski szpiegiem niemieckiego wywiadu

komentarze

Historia czy histeria?

komentarze

Fiskus pod choinką

komentarze

Mów po polski!